Samochodowe liczniki

Grzegorz Młokosiewicz, Zbigniew Juchniewicz
Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do swego prędkościomierza, może to samodzielnie zweryfikować korzystając z nawigacji satelitarnej.

Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do swego prędkościomierza, może to samodzielnie zweryfikować korzystając z nawigacji satelitarnej. 

<!** Image 2 align=none alt="Image 168726" sub="16-kilometrowy przebieg może pokazywać tylko licznik pachnącego jeszcze fabryką wozu, czekającego na kupca w salonie. Jeżeli natomiast ośmiolatek nie ma zaliczonych stu tysięcy kilometrów, to coś w trawie piszczy. Fot. Zbigniew Juchniewicz">

- Jej pomiar nie jest uzależniony od ciśnienia w kołach czy zastosowania niewłaściwego rozmiaru ogumienia. Można powiedzieć, że przychodzi prosto z nieba - żartuje pan Roman z podtoruńskiego Grębocina. Jeśli zaś chodzi o obniżanie przebiegu, to jego zdaniem jest to już bez sensu, ponieważ serwisowane auto wystarczy podłączyć do komputera i cała jego historia jest podana jak na talerzu. - Zresztą jeżeli kierownica i gałka dźwigni zmiany biegów lśnią od wieloletniego używania, to już na oko widać, że wózek nie może mieć 50, a ze 200 tys. przejechanych kilometrów - stwierdza kierowca.

<!** reklama>

Trwały ślad

Poza tym serwisowane auto, bez względu na to, czy było kupowane w Hiszpanii czy w Norwegii, pozostawia trwały ślad w systemie komputerowym producenta. Historia samochodu jest w nim jak na dłoni
i skoro ostatni przegląd wykonano 3 lata temu przy przebiegu 120 tysięcy kilometrów, to nie ma fizycznej możliwości, aby dziś to auto oferowano do sprzedaży z przebiegiem& 87 tysięcy kilometrów.

Potwierdza to Jarosław Kaszowski z bydgoskich Kapuścisk.

- Kupiłem kiedyś od sprytnego importera dodge’a neona. Wyglądał dobrze jak na swoje lata. Papiery niby OK, choć podejrzanie brakowało wpisów za ostatni rok ważności niemieckiego TÜV. Wyszło szydło z wora w serwisie z komputerem. Udało się dojść, że w tym „czystym” roku musiała mu się zdarzyć kraksa, po której najwyraźniej wymieniono wahacz i błotnik. Do tej pory cała serwisowa historia samochodu od pierwszego właściciela w USA po dwóch kolejnych w Nadrenii wyglądała jak opowieść u cioci na imieninach, aż tu nagle jakby stanął licznik - mówi bydgoszczanin.

Kiedyś zmniejszanie przebiegu było niezwykle proste! Wystarczyło wykręcić z licznika końcówkę linki napędowej, a do niego podłączyć taką samą linkę sprzężoną z elektryczną wiertarką. Specjalna, prymitywna przekładnia powodowała, że napędzany wiertarką licznik w zastraszającym tempie tracił setki, tysiące kilometrów. Auto młodniało w oczach, a więc rosła jego cena.

Nigdy nie wiadomo

czy auto, które kupujemy, faktycznie przejechało tyle kilometrów, ile wskazuje licznik. Technicy w stacjach obsługi w większości przypadków rozkładają ręce - nie są w stanie ustalić, czy ktoś ingerował w stan licznika.

Są jednak pewne zabezpieczenia stosowane przez niektórych producentów:

- Ford stosuje specjalne naklejki dołączane do książki serwisowej każdego auta - wyjaśnia Jarosław Kuśmierczyk, dyrektor zarządzający w toruńskiej spółce Z&Z Auto Złomańczuk. - Naklejka jest wydawana do konkretnego samochodu i dzięki niej nie ma możliwości kupienia książki serwisowej od innego samochodu. Te naklejki wydaje wyłącznie producent aut.

Drogomierz, zwany popularnie licznikiem, został przez polskie przepisy potraktowany trochę po macoszemu. Rozporządzenie ministra infrastruktury z 2002 roku w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia wskazuje tylko w paragrafie 11, że samochód powinien mieć prędkościomierz i drogomierz. I tyle.

- Nic nie mówi się o przebiegu. Nie ma nawet obowiązku homologacji, czyli weryfikacji wskazań rzeczywistych ze stanem licznika. To urządzenie nie jest zabezpieczane elementami, które wymagają weryfikacji jak np. plomba. To dotyczy tylko taksówkarzy
i pojazdów policyjnych z wideo, radarami.

- Licznik tak naprawdę nie ma zabezpieczeń. Nie ma też żadnego znacznika, że dany licznik należał od początku do konkretnego samochodu - mówi Robert Kasprzyk, specjalista od elektroniki samochodowej z jednej autoryzowanych stacji obsługi w regionie. - Jeśli ktoś zamontuje w samochodzie nowy licznik i zrobi to bez pozostawienia mechanicznych śladów, nikt nie będzie w stanie tego zweryfikować.

Tylko nieliczni

producenci zabezpieczają swoje auta przed takim procederem. Między innymi są to BMW i Volvo. Dane o stanie przejechanych kilometrów są tam zapisywane w czterech różnych modułach i niemożliwa jest ingerencja bez pozostawienia śladów. Natomiast znana marka, bardzo popularna także na polskim rynku, nie stosuje żadnych zabezpieczeń i w tych autach liczniki można bezkarnie cofać, nie pozostawiając po tym zabiegu żadnych śladów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie