Śmierdząca sprawa na osiedlu

Anita Etter
Wylewy z kanalizacji czasami sięgające kostek co kilka tygodni uprzykrzają życie w wieloklatkowym budynku na Strzemięcinie. Administracja obiecuje rozwiązanie problemu.

Wylewy z kanalizacji czasami sięgające kostek co kilka tygodni uprzykrzają życie w wieloklatkowym budynku na Strzemięcinie. Administracja obiecuje rozwiązanie problemu.

Ale nie będzie to takie łatwe ponieważ jak dotąd usuwane są tylko skutki, a nie przyczyna pojawiania się na posadzkach piwnicy zawartości rur kanalizacyjnych. Wchodzimy do pierwszej klatki. Tutaj zapachy smażonego mięsa mieszają się ze smrodem rynsztoka. Jak można tu żyć?

Wszystko na straty

<!** reklama>- W tym miesiącu już trzeci raz wylało i tak dzieje się od pół roku - mówi Maciej, mieszkaniec budynku przy ul. Śniadeckich 40. - Mówili, że jak będą remontować ulicę to zobaczą, co jest z tą kanalizacją. Ulicę skończyli i nic. Wodociągi przyjeżdżają, wodę wypompowują, a smród zostaje. Śmierdzi od parteru do czwartego piętra. Człowiek w mieszkaniu wylewa perfumy żeby tego nie czuć. Wcześniej wybijało dwie klatki dalej, ale u nas w piwnicy zrobili nową studzienkę i teraz u nas wybija. Piwnica jest bezużyteczna, bo nic nie możemy w niej trzymać. Po pierwszym wylewie wyrzuciłem trzy worki ziemniaków, a sąsiadka jak robiła remont zniosła zupełnie nowe meble. Też musiała je wyrzucić, bo tak nasiąkły.

Zapchana magistrala?

W drugiej i trzeciej klatce też śmierdzi, chociaż w piwnicy akurat sucho. Mieszkańcy mówią, że administracja reaguje na telefony, przyjeżdża firma i wypompowuje ścieki, ale smród wisi w powietrzu. Do tego dochodzą jeszcze koty, które były tu zawsze.

W kolejnych klatkach problem smrodu z piwnicy też jest doskonale znany. Lokatorzy mają wiele pomysłów skąd się bierze i jak powinno się go usunąć.

- Mieszkam tu od 37 lat, ale nie pamiętam od kiedy tak śmierdzi i wylewa - mówi Danuta. - Mój mąż zrobił kiedyś taki płotek w piwnicy, że do nas nie dochodzi. Moim zdaniem, to główna magistrala się zapycha i wtedy u nas wywala. Wiem, bo syn pracuje w wodociągach. Czasami sam dzwoni do nich, by przyjechali przepchnąć.

Miejskie Wodociągi i Oczyszczalnia chcą pomóc w ustaleniu przyczyny wybijania kanalizacji w piwnicach, ale muszą otrzymać zlecenie od właściciela danego budynku, czyli Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Nieruchomościami.

- Do tej pory usuwaliśmy zatory każdorazowo po otrzymaniu zlecenia od konserwatora sieci - mówi Małgorzata Paździor-Roclawski z Miejskich Wodociągów i Oczyszczalni. - Innych prac nie wykonywano, ponieważ sieć nie stanowi własności MWiO. - Na zlecenie konserwatora sieci, bądź spółki MPGN możemy dysponując specjalistycznym sprzętem pomóc w ustaleniu przyczyny zalewania pomieszczeń. Termin podjęcia przez nas ewentualnych działań leży w gestii MPGN.

- Sprawa jest nam doskonale znana i w tej chwili sprawdzamy ile razy były zgłoszenia zalewania piwnic. Na pewno podejmiemy konkretne działania, bo problem traktujemy poważnie - obiecuje Roman Napieralski, pełniący obowiązki dyrektora działu technicznego w MPGN. - Niestety, tak się złożyło, że podczas remontu ulicy Śniadeckich nie zrobiono nowego kolektora ścieków. Kanalizacja powstała na osiedlu w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Zaczyna się psuć. Sprawdzamy też, czy to nasze przyłącza. Chcemy odkopać jedno miejsce i wprowadzić kamerę. Wtedy wszystko będzie jasne.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie