Starzy kapitanowie patrzą i płaczą

Jacek Kiełpiński
Wysokie stany wody, wezbrania, zatory, podtopienia, powodzie. Te groźne zjawiska zaczynamy traktować jak rzeczy zwykłe, bo słychać o nich coraz częściej. Oswajamy się. Jednak najgorsze ciągle przed nami.

 

Wysokie stany wody, wezbrania, zatory, podtopienia, powodzie. Te groźne zjawiska zaczynamy traktować jak rzeczy zwykłe, bo słychać o nich coraz częściej. Oswajamy się. Jednak najgorsze ciągle przed nami.

<!** Image 2 align=none alt="Image 166312" sub="Ekipa prof. Marka Grzesia podczas badań na zamarzniętej Wiśle na górnym skraju Zbiornika Włocławskiego koło Płocka. To najbardziej zatorogenne miejsce w Polsce. / Fot. Grzegorz Olkowski">Uda się, nie uda... Woda przekroczy koronę wałów, czy może zrobi wyrwę pod spodem? Ufff! Lody zeszły, fala przepłynęła, woda opada - zajmijmy się już czymś innym. Tak, zdaniem specjalistów, podchodzi się w Polsce do występującego coraz częściej zagrożenia powodziowego. I niczego nie zmieniają tragedie, będące tylko przez chwilę obiektem zainteresowania mediów.

 

<!** reklama>- Polską specjalnością, poza bigosem i pierogami, są też zatory lodowe - mówi profesor Marek Grześ, hydrolog i glacjolog z UMK, jeden z organizatorów sesji naukowej i terenowych warsztatów dotyczących lodowych problemów rzek. - Rzeki Polski wyróżniają się pod tym względem na tle innych rzek Europy Środkowej. Przyczyną są uwarunkowania klimatyczne, ale też zaniedbania w infrastrukturze hydrotechnicznej.

Uśpiona czujność służb

Słowo zator przebija się powoli do świadomości społecznej. W grudniu ubiegłego roku na wszystkie sposoby zaczęli odmieniać je mieszkańcy okolic Nakła. Groźny zator na Noteci! - grzmiały media i pokazywały ludzi, którzy zgodnie przyznawali: Tego wcześniej tu nie było.

<!** Image 3 align=none alt="Image 166312" sub="Ujście Drwęcy do zlodzonej Wisły w Złotorii pod Toruniem. / Fot. Bogusław Pawłowski">Pewnie dlatego sesją w Dobiegniewie zainteresowało się Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przysyłając swojego przedstawiciela.

Specjaliści są zgodni - poziom wód gruntowych jest wysoki, zlewnie są nasączone i nie są w stanie przyjmować wielkiej wody. Dlatego dziś większe deszcze na południu mogą bardzo szybko spowodować powódź na północy kraju. Zarazem letnie powodzie opadowe uśpiły czujność służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i łagodzenie ujemnych skutków zatorów lodowych. A fachowcy przyznają zgodnie, że powodzie zatorowe, choć rzadsze od opadowych, są o wiele groźniejsze w skutkach. Podpiętrzenia wody bywają o wiele wyższe niż latem i mamy dużo szczęścia, że tragedia, taka jak w 1982 roku w okolicach Płocka, dotąd się nie powtórzyła.

Toruńscy naukowcy sporządzili mapę zagrożeń zatorowych w Polsce. Czerwonymi kropkami oznaczono miejsca, w których przynajmniej trzy razy powstał zator.

- Najgroźniejszy zatorowo jest Zbiornik Włocławski, potem ujście Wisły, San, Noteć, Warta i Odra Dolna - wymienia prof. Grześ prowadzący od 30 lat badania terenowe. Dzięki setkom przekrojów rzecznych udało się określić wiele cech miejsc zatorowych. Sporo też wiadomo o zjawiskach towarzyszących - chociażby groźnych przerzuceniach nurtu. Jeśli nurt blokowany lodem i śryżem zalegającym często aż do dna, przeciskając się wąską szczeliną, zbliży się niebezpiecznie do wału i osłabi jego podstawę - skutki mogą pojawić się wiosną czy latem. Być może właśnie taka była przyczyna majowej powodzi w Świniarach...

<!** Image 4 align=none alt="Image 166312" sub="Kra wypełzająca na szosę biegnącą wzdłuż Zbiornika Włocławskiego. Pozostałości po wiosennym pochodzie lodu, pilotowanym przez lodołamacze. / Fot. Jacek Kiełpiński">Dzieją się rzeczy skandaliczne

Wisła bywa najbardziej zaczopowana na wysokości Płocka, czyli w górnym skraju Zbiornika Włocławskiego. Badacze z Zakładu Kriologii i Badań Polarnych UMK notowali tam wypełnienie koryta rzeki lodem aż w 82 procentach! W takiej sytuacji wystarczy raptowne ocieplenie i pochód lodu napływającego z góry rzeki, by Wisła wyszła z brzegów.

Dość przerażające wnioski wysnuł z prezentowanych badań młody naukowiec z Warszawy, Grzegorz Wierzbicki. Zajmując się wezbraniami zatorowymi w Kotlinie Warszawskiej w lutym i marcu 2010 roku analizował przyczyny uszkodzeń wałów w Kępie Polskiej i Rakowie, czyli na prawym brzegu rzeki, mniej więcej na wysokości Świniar. Wezbrań odnotowano wówczas siedem, w tym wyższe od tego z 1982 roku.

<!** Image 5 align=none alt="Image 166312" sub="Zdaniem Tadeusza Wryczy, specjalisty do spraw lodołamania, w Polsce trzeba koniecznie rozbudować flotyllę lodołamaczy / Fot. Jacek Kiełpiński">- Przy czym przepływ był niższy niż 28 lat wcześniej, co dowodzi zaniedbania rzeki - podkreślił. - Rodzi się także obawa o stan budowli hydrotechnicznych. Sądzę, że wału w Świniarach nie da się ostatecznie utrzymać.

- Bo zaraz po 1982 roku zaczęto coś robić, a potem zapomniano, że trzeba rzekę regulować i usuwać przeszkody na trasie spływu lodu - przypomina Waldemar Ciesielski, szef nadzoru wodnego w Płocku. - Dziś dzieją się rzeczy skandaliczne, dopuszcza się do wyrastania lasów w międzywalu, a na życzenie ekologów usuwa niektóre ostrogi.

Co do tego, że to wszystko źle wróży, specjaliści zebrani na konferencji byli zgodni. Podkreślali, że rzeki w Polsce są niedostatecznie monitorowane przez instytucje do tego powołane i o wielu piętrzeniach zatorowych i lokalnych zagrożeniach nawet się nie dowiadujemy. Stąd zainteresowanie ciekawą metodą stosowaną przez dr. Bogusława Pawłowskiego z UMK. Chodzi o obserwowanie blizn lodowych na drzewach, czyli charakterystycznych uszkodzeń kory, wywołanych przesuwaniem się spiętrzonego lodu.

- Na 350-kilometrowym odcinku rzeki - od ujścia Narwi (551 km) do Tczewa (907 km) - odnaleziono ponad 400 blizn lodowych, które wiele mówią o nieznanych wcześniej przekroczeniach stanów alarmowych - zapewnia naukowiec.

Udało się w ten sposób wyróżnić szereg odcinków zatorowych. Głównie powyżej Płocka, gdzie Wisła nie jest uregulowana. Także na Zbiorniku Włocławskim, na wysokości Duninowa, gdzie konferowano, a nawet w okolicach Torunia, Solca Kujawskiego i Grudziądza.

Z ogromnym zainteresowaniem uczestnicy konferencji oglądali Lotniczy Atlas Zlodzenia Rzek. Okazuje się, że większość tych zjawisk widać świetnie z powietrza. Szczególnie cenne są zdjęcia, robione w czasie formowania się pokrywy lodowej i jej ustępowania. Problem zasadniczy - skromny zasób fotografii, jakimi dysponują naukowcy. Tu znowu kolejny przykład polskiej akcyjności - profesjonalne fotografowanie zimowej Wisły zlecano tylko kilka razy w latach 80. i 90. Nietrudno się domyśleć, że decydentów skłoniły do tego powodzie, które mieli akurat świeżo w pamięci.

- W Polsce coś w tej dziedzinie dzieje się tylko bezpośrednio po tragedii - podkreśla inżynier Tadeusz Wrycza, największy w kraju specjalista od lodołamania rzek, który od lat apeluje o przeorganizowanie służb hydrologicznych i rozbudowę floty lodołamaczy. - Gdyby nie wspominana już tu powódź zatorowa z 1982 roku, nie byłoby na Zbiorniku Włocławskim bazy lodołamaczy z wyciągarką i zapleczem technicznym.

Wóćmy do pruskiej instrukcji

Zdaniem Tadeusza Wryczy, całe zło pojawiło się już w 1972 roku, gdy zlikwidowano Główny Komitet Przeciwpowodziowy. - Od tego czasu system jest zdezintegrowany - zapewnia. - Kierowanie akcją lodową nie jest w jednym ręku. Potem sprzedano flotyllę lodołamaczy. Nikt nie zmusi prywatnych właścicieli do koniecznych letnich remontów. Dziś lodołamaczy w kraju brakuje.

Z wielu wypowiedzi zrodził się model idealny: powrót do prac regulacyjnych szczególnie w zatorogennych odcinkach rzek, stały monitoring ilości i rodzaju lodu zgromadzonego w korytach, rozbudowa flotylli lodołamaczy, współdziałających podczas akcji ze zwiadem lotniczym.

- Ale najpierw wróćmy chociaż do starej instrukcji pruskiej dotyczącej lodołamania Dolnej Wisły - sprowadził wszystkich na ziemię Tadeusz Wrycza. - Bo starzy kapitanowie płaczą patrząc na to, co się dziś dzieje.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie