Synowie zabili swojego ojca

Zbigniew Juchniewicz
Ich rodzina nie wyróżniała się niczym szczególnym, przynajmniej na zewnątrz, od setek innych zamieszkujących tę dzielnicę Torunia.

Ich rodzina nie wyróżniała się niczym szczególnym, przynajmniej na zewnątrz, od setek innych zamieszkujących tę dzielnicę Torunia.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171651" sub="Ciało zamordowanego zostało znalezione w rejonie ulicy Rybaki, na wprost wejścia do pobliskiego kościoła / Fot. Adam Zakrzewski">Wiekowe drewniane domki i nieco większe budowle z charakterystycznego pruskiego muru do dziś sprawiają, że dzielnica wygląda na zapomnianą.

W połowie lat 80. ubiegłego wieku dzielnica przeżyła swoją sensację. Były nią kordony milicjantów, ekipy śledcze, prokuratorzy. I dwaj bracia: 16-letni wtedy Wiesiek i o dwa lata starszy Jurek (imiona zostały zmienione – Z.J.).

Zaginiony Jan

<!** reklama>23 sierpnia 1986 r. w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Toruniu mężczyzna zgłosił zaginięcie swojego brata - Jana. Twierdził, że ostatni raz widział go miesiąc wcześniej, i od tego momentu wszelki ślad po nim zaginął. Jan nie był człowiekiem skorym do opuszczania domu.

- To był uczynny i spokojny człowiek - mówili wtedy o Janie jego sąsiedzi. - Jak miał za co, to pił, tak jak wszyscy. Jak wracał z drugiej zmiany, to lubił ponarzekać na wszytko, jak to wtedy było w modzie.

Jan pracował w Chłodni Składowej. Ostatni raz w pracy był na drugiej zmianie 21 lipca. Kilka tygodni wcześniej z domu wyprowadziła się jego żona, wcześniej rozlokowując u krewnych swoje dzieci.

Na bakier z prawem

58-letni wówczas Jan doskonale wiedział, co to areszt i więzienie. W 1969 roku została skazany na półtora roku za pobicie trzech kobiet. Po czterech latach znów trafił do zakładu karnego - na sześć lat za zgwałcenie 14-letniej dziewczynki. Ostatni wyrok zapadł 14 lipca 1986 roku „za znęcanie się fizyczne i moralnie nad żoną i dziećmi” - półtora roku ograniczenia wolności.

Ta sprawa była znamienna. Jan wrócił po rozprawie do domu, aby... rozprawić się z żoną.

Jego synowie postanowili pomścić cierpienia matki, która kolejny raz trafiła do szpitala psychiatrycznego.

Dla nocnego przechodnia widok dwóch chłopców kopiących dół między krzakami nie musiał wcale być zastanawiający. Kilkaset metrów dalej jest Martwa Wisła, niedaleko płynie Wisła, więc chłopcy mogli szukać robaków na poranne wędkowanie.

– To było makabryczne – wspominała widok jedna z sąsiadek. - Pomimo, że milicja obstawiła cały teren, z okna dokładnie widziałam, że pomiędzy krzakami na wprost wejścia do kościoła odkopano ciało jakiegoś mężczyzny.

Podczas drugiego przesłuchania obaj bracia - Wiesiek i Jurek, przyznali się do zamordowania swojego ojca.

Synowie z nożem i młotkiem

21 lipca Jan wrócił wieczorem z pracy. Obaj chłopcy już z daleka widzieli, że jest pijany. Gdy mężczyzna wszedł do mieszkania i położył się do łóżka, chłopcy odczekali jeszcze pół godziny. Uzbrojeni w młotek i nóż weszli do pokoju.

Jeden dwukrotnie uderzył. Przerażony mężczyzna rzucił się do ucieczki. W tym czasie jednak, nastoletni synowie nie przestali zadawać kolejnych razów, także nożem.

Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna otrzymał 5-6 ciosów młotkiem i kilkanaście ciosów nożem w brzuch i klatkę piersiową.

Bracia poczekali, aż ciało zesztywnieje, paląc w tym czasie splamione krwią ubrania i pościel.

Po jakimś czasie zwłoki ojca owinęli w stary dywan i przewiązali drutem. Używając roweru przewieźli je do wcześniej wykopanego dołu, zaledwie trzysta metrów od domu, przysypali ziemią i liśćmi.

W śledztwie obaj bracia mówili o częstych sprzeczkach ojca z matką. Starszy Jurek, jak mówili wtedy sąsiedzi, sypiał z nożem pod poduszką.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie