Targ dla lewego brzegu

Joanna Pociżnicka
Nasz artykuł „Targowisko na Stawkach? Czemu nie!” wywołał dużo emocji. W sprawę zaangażował się Michał Jakubaszek, radny klubu PiS, który wystosował w tej sprawie pismo do prezydenta.

Nasz artykuł „Targowisko na Stawkach? Czemu nie!” wywołał dużo emocji. W sprawę zaangażował się Michał Jakubaszek, radny klubu PiS, który wystosował w tej sprawie pismo do prezydenta.

<!** Image 3 align=none alt="Image 172622" sub="Targowisko na Chełmińskim Przedmieściu. Czy mieszkańcy Stawek doczekają się własnego i nie będą już musieli jeździć na zakupy za Wisłę? / Fot. Adam Zakrzewski">- W Toruniu wyznaczonych jest kilka miejsc targowych, na których mieszkańcy codziennie dokonują zakupów, a także korzystają z drobnych usług – wyjaśnia radny Prawa i Sprawiedliwości. - Targowiska takie funkcjonują m.in. przy Szosie Chełmińskiej, na Rubinkowie, Skarpie, Bydgoskim Przedmieściu i dzięki wsparciu lokalnego handlu przez Urząd Miasta cieszą się dużym powodzeniem. W mniejszym zakresie działalność taka prowadzona jest również na osiedlu uniwersyteckim przy ul. Ignacego Łukasiewicza. Wszystkie wskazane wyżej miejsca zlokalizowane są w prawobrzeżnej części miasta. Targowiska takiego nie ma niestety w lewobrzeżnej części Torunia, tymczasem mieszkańcy wskazują na potrzebę utworzenia dzielnicowego ośrodka handlu i usług o wymiarze lokalnym. Będę starał się im pomóc.

<!** reklama>Na razie nie wiadomo jeszcze, czy optymizm radnego podzieli także toruński magistrat. Do tego pomysłu sceptycznie nastawiony jest natomiast Kazimierz Zawal, prezes Targów Toruńskich, który sam zarządza dwoma targowiskami w mieście.

- W Toruniu mamy już cztery duże targowiska – tłumaczy prezes. - Przez wiele lat taki stan mieszkańcom Torunia w zupełności wystarczał i nie było żadnych głosów, które mogłyby wskazywać, że któreś osiedle potrzebuje stworzenia dodatkowego punktu. Rzeczywiście na lewobrzeżu nie ma targowiska, ale też taki obiekt musi mieć dobry dojazd, właściwie targi powstają najczęściej tam, gdzie zabudowa jest skoncentrowana w jednym miejscu. Takim przykładem jest Rubinkowo, w którego centrum stoi Manhattan. Na małej powierzchni mieszka dużo ludzi, co gwarantuje, że zawsze znajdą się klienci. W takim wypadku rola targowiska się sprawdza. Na Stawkach czy w ogóle po lewej stronie Wisły sytuacja przedstawia się jednak inaczej. Na dużym obszarze bloki oraz osiedla domków jednorodzinnych są rozproszone. I nie ma jednego ścisłego centrum.

Kazimierz Zawal wymienia także inne, bardziej ekonomiczne czynniki.

- Do 1998 roku powstawanie targowisk w miastach było koncesjonowane. Żeby targ mógł powstać, potrzebne było zezwolenie z urzędu. Teraz nie ma już takich ograniczeń, więc jeżeli inwestorzy uznaliby, że teren na lewobrzeżu jest atrakcyjny, to targowisko dawno już by tam powstało. Trzeba jednak pamiętać, że nie w każdym miejscu każdy biznes się opłaca.

Bo targowisko, jak każda działalność gospodarcza, powinno przynosić zysk.

- Łatwo jest powiedzieć: proszę nam tu wybudować targowisko. Na pewno byłoby to dla mieszkańców wygodne. Ale kwestia jest taka, czy inwestor będzie w stanie to ekonomicznie pociągnąć.

Czy w takim razie Targi Toruńskie mówią Stawkom stanowcze „nie”?

- Na razie dowiedziałem się o pomyśle z prasy, wszystko trzeba dokładnie przeanalizować. Tematu jeszcze nie zamykam – obiecuje prezes.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie