Ulepszenia w sporcie

Jakub Pieczatowski
Skoro chcę zdobyć mistrzowskie tytuły, medale olimpijskie czy po prostu wygrać mecz, muszę być lepszy od rywala. Czy użyję do tego jedynie siły swoich mięśni i wytrzymałości własnego organizmu, czy pomogę sobie odpowiednią taktyką czy też wykorzystam techniczne albo technologiczne nowinki, to moja sprawa. Bylebym tylko nie przekroczył przepisów.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/Pieczatowski_Jakub_(P).jpg" >Skoro chcę zdobyć mistrzowskie tytuły, medale olimpijskie czy po prostu wygrać mecz, muszę być lepszy od rywala. Czy użyję do tego jedynie siły swoich mięśni i wytrzymałości własnego organizmu, czy pomogę sobie odpowiednią taktyką czy też wykorzystam techniczne albo technologiczne nowinki, to moja sprawa. Bylebym tylko nie przekroczył przepisów.

Dziwi mnie więc reakcja norweskiej prasy na fakt stosowania przez swoich biegaczy i biegaczki specjalnych smarów na niedawnych mistrzostwach świata. Ów japoński wynalazek, z którego Norwegowie korzystali na wyłączność, miał im dawać fory. I pewnie dawał. A to nie spodobało się żurnalistom i oskarżyli swych rodaków o działania „niesportowe”. Zapomnieli jednak dodać, że ich kraj jak żaden inny wydaje rocznie ogromne pieniądze na ulepszenie technik smarowania. I skoro ktoś docenił to dążenie do innowacji i zaoferował cudowny specyfik, to dlaczego z niego nie skorzystać? Czy alpejczycy mieli odrzucić taliowane narty, które sprawdzają się w konkurencjach slalomowych? Gdy niektóre z zespołów Formuły 1 zaczęły w 2009 roku stosować podwójny dyfuzor, reszta ekip zaprotestowała. Ale nie były one nielegalne, więc władze światowe musiały je zaakceptować.

<!** reklama>Poszukiwania niekonwencjonalnych rozwiązań technologicznych zostały nagrodzone - dały przewagę i w efekcie przyniosły zwycięstwa w wyścigach i tytuł mistrzowski. Tak samo jak w przypadku Fabiana Cancellary, który dzięki zastosowaniu w swoim rowerze specjalnego smaru i łożysk, bił i bije wszystkich na głowę w czasówkach. Sprawy korzystania z jakichś rozwiązań bądź ich zakazania powinny być jedynie w gestii sportowych federacji. Jeśli, tak jak to było w pływaniu w kosmicznych kostiumach, władze stwierdzą, że doszło do „przegięcia”, mogą wprowadzić ograniczenia i uściślić regulamin. Ale gdy się tak nie dzieje, to niech nikt nie zabrania i nie krytykuje poszukiwania ulepszeń. A wracając do norweskiej prasy, to jej oburzenie może być tylko pozorne i miało uprzedzić ewentualny atak prasy z innych krajów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie