W sobotę otwarcie wystawy fotograficznej „Kadry kreślone piórem”

Redakcja
Na wystawie obejrzymy czterdzieści prac przyrodniczych o wymiarach 100 na 70 centymetrów
Na wystawie obejrzymy czterdzieści prac przyrodniczych o wymiarach 100 na 70 centymetrów
Udostępnij:
Rozmowa z MIŁOSZEM KOWALEWSKIM, kołobrzeskim fotografem, który wyspecjalizował się w robieniu zdjęć ptakom.

Z zawodu jest Pan architektem. Skąd więc to zainteresowanie ptakami?
[break]
Na pierwszą komunię dostałem w prezencie aparat marki Smiena. Na to nałożyło się kilkanaście przygód, które popchnęły mnie
już w dzieciństwie w kierunku przyrody.

Jakich przygód?

Na przykład opiekowałem się jerzykiem, który po upadku na ziemię nie potrafił się poderwać. Proszę sobie wyobrazić moją dziecięcą rozpacz, gdy odleciał. Dodatkowo zawsze lubiłem aktywnie spędzać wolny czas. Na jednej z kajakowych wypraw natknąłem się na czaplę. Wtedy pomyślałem „A co by było, gdybym tak płynął z aparatem?”. I zaczęło się. Moja narzeczona śmieje się, że postrzegam świat w kategoriach zerojedynkowych, czyli ptak lub nie ptak.
Ile w roku spędza Pan dni na takim polowaniu z aparatem?
Dobre pytanie. Nie wiem. Chętnie założyłbym sobie licznik, który by to mierzył. Gdy dzień robi się na tyle długi, że zarówno rano, jak i wieczorem mogę wyjechać w teren, to korzystam z okazji. Czasem nie biorę nawet aparatu, tylko lornetkę. I obserwuję, Z uwagi na sytuację rodzinną stałem się regionalistą, który nie wypuszcza się dalej niż 20-50 kilometrów od domu. Nagle okazało się, że nie trzeba wcale jeździć daleko, aby przeżywać przyrodnicze wyprawy.
Na co polował Pan ze swoim aparatem najdłużej?
Na to, czego jeszcze nie upolowałem (śmiech). Mieszkam w Kołobrzegu, więc siłą rzeczy penetruję liczne akweny wodne. Można się bardzo zdziwić, przyglądając się, jakie ptaki żyją wokół nas. Opowiem o tym podczas spotkania, a także zaprezentuję fototratwę, którą zbudowałem. Przyznaję, że to środowisko wodno-błotne zaczyna mnie już nużyć. Powoli przenoszę się do lasów. Okazuje się, że również pod Kołobrzegiem mamy sóweczki, puchatki...
Co konkretnie zobaczymy na Pana wystawie?
Subiektywny wybór moich ulubionych zdjęć. Wiele z nich doczekało się uznania na różnych konkursach. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jeśli ktoś interesuje się fotografią przyrodniczą, to na pewno już je widział. Ciekawe jest to, że zdjęcia ptaków zostały wydrukowane na panelach fotograficznych z blachy. Warto to zobaczyć. To zupełnie nowa technologia wydruku. Efekt jest taki, jakby zdjęcia oglądało się na ekranie monitora.
Jakby ktoś zafascynowany Pana zdjęciami chciał podążyć tym samym tropem, to od czego powinien zacząć?
Nie wiem. Naprawdę. Wydaje mi się, że wciąż się jeszcze uczę. Do wielu rzeczy dochodziłem latami. Nie można się nastawić, że taki efekt da się osiągnąć w miesiąc. To nie są przypadkowe kadry. Dziś, wybierając się w teren, wiem jakie będzie oświetlenie, a nawet wilgotność i kierunek wiatru. Tylko wtedy udaje się osiągnąć zamierzony efekt.

Polecamy na Sztuce Natury
- 6.12 (sobota) klub Od Nowa: „Kadry Kreślone Piórem” - wersniaż wystawy godz. 12; spotkanie z Miłoszem Kowalewskim godz. 12.30. Wstęp wolny.
- Więcej o festiwalu na www.sztukanatury.pl.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie