Zaczynał od Warszawy. Samochodowe hobby

Redakcja
Już od 31 lat Marian Lipiński prowadzi zakład specjalizujący się w udoskonalaniu samochodów. Na początku przyjeżdżali kierowcy z całego regionu.

Już od 31 lat Marian Lipiński prowadzi zakład specjalizujący się w udoskonalaniu samochodów. Na początku przyjeżdżali kierowcy z całego regionu.

- Współczesne samochody są fabrycznie wyposażane w wiele udoskonaleń, o których próżno było myśleć, gdy motoryzacja jeszcze raczkowała - mówi z rozrzewnieniem inżynier Marian Lipiński, którego całe życie związane jest z samochodami. - Wtedy, to był chyba dobry pomysł na biznes, bo jak sobie przypominam, samochodom bardzo wiele brakowało.<!** reklama>

Jego przygoda z motoryzacją zaczęła się w niewielkim warsztacie przy ulicy Krokusowej, pod który podjeżdżały Warszawy, „Syrenki”, Trabanty, Dacie, czy Zaporożce. Oczywiście nie brakowało małych czy dużych Fiatów, trafiały się też ekskluzywne Polonezy.

Zaczął montować

- Wtedy zaczynałem montować autoalarmy, jakże prymitywne, patrząc z dzisiejszej perspektywy - wspomina swoje pionierskie czasy. - Klienci przyjeżdżali i chcieli, żeby w ich autach założyć światła awaryjne, ale najczęściej zwykłe radioodbiorniki. Dopiero później, po kilku latach pojawiły się radioodtwarzacze, a hitem tamtych lat było rodzime radio Safari 5- wspomina inżynier Lipiński. - We Fiatach 126 p hitem tamtych lata były wszelkiego rodzaju zabezpieczenia przeciwkradzieżowe. Skoro na tak zwanym wolnym rynku nie można było kupić żadnych części czy akcesoriów, wiele elementów małych Fiatów trzeba więc było dodatkowo chronić przed złodziejami.

Zakładano specjalnie ukształtowany metalowy kątownik na akumulator, metalowe ramki mające chronić reflektory przed złodziejami. Z kolei przed ukradzeniu kół miały zapobiegać specjalne śruby mocujące je do bębnów. Wielu właścicieli małych Fiatów decydowało się na zamontowanie dodatkowego zamka pokrywy bagażnika, który był umiejscowiony w dolnej części deski rozdzielczej.

Takie dodatkowe zamknięcie chroniło nie tylko to, co przewoziliśmy w bagażniku, ale przede wszystkim bezcenne... koło zapasowe.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie pozostawiłby radia w samochodzie na noc, więc odbiornik był przez właściciela wyjmowany. Podobnie zresztą, jak bardzo często również akumulator i to wcale nie z powodu mrozu.

Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku dla Mariana Lipińskiego oznaczają zupełnie nową jakość. Prowadzi trzy warsztaty elektroniki samochodowej przy ulicy Rysiej, Wschodniej i Legionów. Dumnie parkuje swoje Renault 19 przed warsztatem i z zadowoleniem patrzy na... kolejkę aut, których właściciele czekają na zamontowanie autoalarmu sterowanego pilotem. I dodatkowo immobilajzlera, który zabezpieczy samochód przed złodziejem.

- Wtedy do samochodów zaczynała trafiać już ta bardziej wyrafinowana elektronika - mówi Marian Lipiński z spoglądając na radioodbiornik Safari, który spoczywa w jednej z gablot warsztatu na Wschodniej.- Powszechne stawały się radia z odtwarzaczami CD, zmieniarki mieszczące nawet 8 płyt CD, nowej generacji autoalarmy i takie zabezpieczenia, jak choćby ukryte odcinacze zapłonu. Poza mechanicznymi blokadami skrzyni biegów coraz częściej montowaliśmy elektryczne podnośniki szyb oraz centralne zamki.

Trafiają się melomani

Dziś większość samochodów wyjeżdża z fabryk wyposażona w to wszystko, co przez lata było synonimem wygody, bezpieczeństwa i odmienności. Odtwarzacze z CD, DVD, mogące „czytać” pliki mp3, czy są często wyposażeniem standardowym, jak sterowane szyby, lusterka czy fabryczne instalacje głośnikowe.

Chociaż na szczęście trafiają się jeszcze swego rodzaju melomani, dla których cztery głośniki w aucie to za mało - mówi Lipiński wspominając klienta, który kilka lat temu podjechał swoim Volkswagenem Tuareg i wybrał dodatkowe wyposażenie DVD i system nagłośnienia za prawie 20 tysięcy złotych...

Dziś największym zainteresowaniem cieszą się telefoniczne zestawy głośnomówiące w technologii bluetooth, dzięki której systemy mogą współpracować z każdym telefonem.

Indywidualni klienci często zlecają montaż niekonwencjonalnych zabezpieczeń samochodów, bo złodzieje znów częściej dają znać o sobie.

Nawet z tak pozornie bezpiecznych miejsc, jak ogródki działkowe, częściej giną auta – mówi Marian Lipiński – więc właściciele nawet starszych aut wolą dodatkowo zabezpieczyć swoje pojazdy. Ale nie ma już tak topornych zabezpieczeń, jakie występowały 30 lat temu. Dziś, podobnie jak w samochodach, króluje technika, często skomplikowane systemy współpracujące na przykład z satelitami telekomunikacyjnymi. Zmieniły się sposoby, jednak problem pozostał - złodzieje czekają tylko na okazję.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie