Zamiast sali jest skandal

Tomasz Bielicki
- Fernando Menis nie jest w stanie samodzielnie zakończyć tego projektu. Zupełnie się na tym nie zna - twierdzi Jerzy Gumiński, wybitny znawca architektury obiektów kultury.

- Fernando Menis nie jest w stanie samodzielnie zakończyć tego projektu. Zupełnie się na tym nie zna - twierdzi Jerzy Gumiński, wybitny znawca architektury obiektów kultury.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173858" sub="Wizualizacja projektu sali koncertowej na Jordankach Fernando Menisa / Fot. budinvent.pl">Opinie, które sporządził jako ekspert Urzędu Marszałkowskiego, były i są druzgocące. A liczbę błędów, które wypunktował, można opisywać na kilkudziesięciu stronach. Hiszpan tak zaprojektował widownię, że widoczność zapewniały jedynie miejsca na parterze i środkowym balkonie oraz zaledwie kilka skrajnych miejsc drugiego balkonu. Wszyscy widzowie mogliby zatem doskonale oglądać jedynie - jak czytamy w opinii - „czubek pióropusza na głowie artysty o wzroście około 2 metrów”.

Długa lista niedoróbek

<!** reklama>To nie wszystko. Brak kieszeni scenicznych, głośna maszynownia klimatyzacji w sąsiedztwie sceny, 28 zamiast 56 sztankietów, za małe szatnie, a także brak wystarczającej liczby toalet, co zapewniałoby dłuuugi ogonek widzów podczas przerwy. Nie uwzględniono nawet odpowiedniej szerokości drzwi, aby muzyk z tubą czy kontrabasem mógł dostać się na proscenium. A salę prób dla muzyków Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej umieszczono w ich szatni. - Skandal! - twierdzi każdy, kto zapoznał się z projektem.

<!** Image 3 align=none alt="Image 173858" sub="Wizualizacja projektu sali koncertowej na Jordankach Fernando Menisa / Fot. budinvent.pl">- Wybraliśmy najlepszy projekt - mówił w „Nowościach” Marcin Maksim, dyrektor Wydziału Inwestycji i Remontów UM Torunia. Problem w tym, że jak wynika z dokumentacji, urzędnicy popełnili błędy już na wstępie. Wybrali projekt Menisa, mimo że... nie spełniał on specyfikacji konkursowej, w której zakładano m.in., że scena ma mieć inne wymiary. Niezgodności z przepisami oraz błędy „umknęły” również firmie, która wybrana w konkursie przez magistrat, opiniowała tego rodzaju projekt... po raz pierwszy w swojej karierze. Urzędnicy wpadli w popłoch.

<!** Image 4 align=none alt="Image 173858" sub="Wizualizacja projektu sali koncertowej na Jordankach Fernando Menisa / Fot. budinvent.pl">- Menis wniósł poprawki, ale wciąż nie usunął kardynalnych błędów - mówi inżynier Jerzy Gumiński, który jako ekspert już od roku opiniuje prace Hiszpana. - Spacer do wielu miejsc na widowniach - licząc od wejścia do budynku - przy tylko jednorazowym wyjściu podczas przerwy na kawę czy do toalety - można porównywać z przejściem 16 kondygnacji budynku mieszkalnego! Nie można do tego dopuszczać. Architekt za bardzo skupił się na bryle i wystroju wnętrz. Ma wizję, ale nie myśli o funkcji, którą budynek ma pełnić.

Żeby wejść, trzeba... wyjść

Wizja Menisa sprawiła, że zgodnie z obecnym projektem poza bezsensownymi spacerami po schodach, widzów czekają jeszcze inne niespodzianki i to niezbyt przyjemne. Każdy, kto kupi bilet, będzie musiał wyjść na zewnątrz, aby po przejściu kilku metrów z powrotem wejść do środka. Osoba idąca do szatni, np. zimą w ośnieżonym kożuchu, będzie przeciskała się między spacerującymi paniami w wieczorowych sukniach. A cała orkiestra, aby dostać się na scenę z instrumentami, musi wchodzić z pozycji -1 na poziom 0, aby za chwilę znów wracać na - 1.

Opinie pracy Menisa zawierają również uwagi pod względem zawyżonego kosztorysu. Przypomnijmy, że koszt budowy sali wzrósł ze 120 do 175 mln zł. - Koszt zespołów napędowych do ruchomego sufitu to ponad 13,5 mln zł. To więcej niż koszt pełnego wyposażenia sceny w zapadnie, mosty, sztankiety sceny dużej, kameralnej i plenerowej - tłumaczy inż. Gumiński. Racjonalnie zaprojektowane napędy pozwolą na obniżenie kosztów o 10 mln zł. Podobnie 6 mln zł można zaoszczędzić na zmianie mobilnej widowni.

W 2009 roku sala została wpisana na listę projektów kluczowych Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Dzięki temu projekt miał zyskać wsparcie 56 mln zł. Teraz już go na tej liście nie ma. Dlaczego? W związku z niezgodnościami magistrat zdecydował się go wycofać. - Na 30 czerwca wyznaczyliśmy drugi termin złożenia wniosku o dofinansowanie z RPO - twierdzi Monika Walecka-Gołasz, naczelnik Wydziału Zarządzania Regionalnego Programu Operacyjnego. W magistracie muszą się więc spieszyć. Na 21 czerwca wyznaczyli Fernando Menisowi ostateczny termin na sfinalizowanie projektu. Już po raz kolejny.

Zdaniem inżyniera Jerzego Gumińskiego, który jest największym specjalistą od architektury obiektów kultury, należałoby powołać specjalny zespół konsultacyjny, który doprowadziłby projekt sali na Jordankach do porządku. W jego składzie powinno znaleźć się co najmniej dwóch architektów mających w swoim dorobku podobne wielofunkcyjne sale. - Sam Menis nie potrafi i nie jest w stanie tego podźwignąć - twierdzi Jerzy Gumiński.


Warto wiedzieć

Pracownia architektoniczna Fernando Menisa wygrała konkurs na projekt sali koncertowej w październiku 2008 roku.

20 lutego 2009 roku podpisano umowę na realizację jego projektu.

Do tej pory Hiszpan nie dostarczył jeszcze projektu wykonawczego, który jest konieczny do ogłoszenie przetargu na wykonawcę prac budowlanych.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Felix G.
Prawie jak w "Carpet Crawlers"...
p
precz z nim!
to jest jeden wielki łysy skandal! Pogonic nieroba zaleskiegi i jego bande nieudaczników!!
t
tryg.sk
Ponad sto lat mineło od budowy, a pobliski Stadttheater jest nadal doskonały.
p
pytalski
Kto będzie ją utrzymywał , to zadłużone miasto , ten upadający region?
O
Obywatel
Beznadziejne, jak wszystkie pomysły i realizacje tych władz miasta. Fontanna - porażka estetyczna i techniczna, CSW - wielki i kosztowny koszmar, przebudowa ul. Mickiewicza - nieporozumienie urbanistyczne i funkcjonalne, boje o budowę mostu - tragedia, po której ci ludzie już nigdy nie powinni zostać wybrani na swoje stołki. Itp., itd. Za to pan prezydent urządza sobie za publiczne pieniądze koncerty gwiazd drugiej kategorii. Czemu nie chce pojechać do innych bogatych miast, gdzie takie i lepsze koncerty odbywają się co miesiąc?! No tak, ale tam nie byłby VIP-em i nie mógłby ściskać rąk artystom przed kamerami dworskiej telewizji MSM.
Dodaj ogłoszenie