Zmotoryzowany leśnik

Zbigniew Juchniewicz
Gdyby chcieć poszukać wspólnego mianownika dla leśnictwa i motoryzacji, to najlepszym będzie Tomasz Kozłowski z Torunia - komandor toruńskiej części zlotu samochodów „Rolls-Royce” i „Bentley”.

Gdyby chcieć poszukać wspólnego mianownika dla leśnictwa i motoryzacji, to najlepszym będzie Tomasz Kozłowski z Torunia - komandor toruńskiej części zlotu samochodów „Rolls-Royce” i „Bentley”.

<!** Image 2 align=none alt="Image 189641" sub="Tomasz Kozłowski: - Tym rolls-royce’em pokonuję każdego roku kilka tysięcy kilometrów, głównie na spotkania właścicieli tej prestiżowej marki. [Fot. archiwum]">Tomasz z wykształcenia jest leśnikiem, a pracę magisterską obronił na Wydziale Leśnym SGGW w Warszawie. Jej temat związany był z niezawodnością samochodów do wywozu drewna.

- Zawsze kochałem samochody - przyznaje - i od najmłodszych lat samochody i motoryzacja były moją pasją. Pamiętam doskonale pierwszą syrenę 103 mojego taty, którą objechaliśmy kawał Polski. Uwielbiałem jeździć tym samochodem, a po latach, gdy już dorosłem, stałem się właścicielem syreny 105. Jednak wcześniej, jeszcze podczas studiów w Warszawie, próbowałem pierwszych zabaw ze sportem samochodowym. Po ukończeniu studiów osiadłem w Toruniu, a pierwszym autem w naszej rodzinie był wysłużony wartburg.<!** reklama>

Na torze i bezdrożach

Pan Tomasz zawsze też lubił prowadzić samochód. Ot tak, dla czystej przyjemności. Podczas licznych podróży objechał autem prawie całą Europę

Przy okazji budowania pierwszej w Toruniu firmy radio taxi wraz z kolegami założył społeczną stację ratownictwa drogowego:

- To był pomysł na uzyskanie pozwolenia na korzystanie radiostacji o większej mocy - wspomina. - Dzięki temu systemowi łączności ratownicy drogowi mogli pomagać w zabezpieczeniu rajdów samochodowych, organizowanych przez Automobilklub Toruński.

W ten sposób w 1996 roku pan Tomasz wrócił do zainteresowań sportami motorowymi. Zaczął starować w organizowanych w Toruniu wyścigach folkrace, zasiadając za kierownicą wyścigowej syreny. Od 1997 roku brał też udział w eliminacjach do mistrzostw Polski w rallycrossie, rozgrywanych w Toruniu i w Słomczynie koło Grójca.

- Zawsze traktowałem te starty jako świetną zabawę i& możliwość podnoszenia kwalifikacji - dodaje Tomasz Kozłowski. - Od pierwszych dni istnienia Toruńskiej Akademii Jazdy działałem jako instruktor doskonalenia techniki jazdy.

Jakby tego wszystkiego było mało Tomasz Kozłowski zainteresował się samochodami terenowymi. Od czasu do czasu szkoli kierowców w jeździe po bezdrożach. Jednak przygodą życia okazał się pomysł kupienia& rolls royce’a.

- Podczas przebudowy wykorzystywanej do startów Syreny zachwyciłem się jakością konstrukcji starych aut - wspomina Tomasz Kozłowski. - Zacząłem rozglądać się za jakimś starym samochodem i doszedłem do wniosku, że dobry byłby rolls-royce’a silver shadow. Pomysł zaakceptowała moja żona. Wtedy zacząłem intensywnie przeglądać oferty sprzedaży z Wielkiej Brytanii i w końcu znaleźliśmy to, co nas najbardziej interesowało - auto wyprodukowane w 1980 roku, dwudziestoośmioletnie. Na takie mogliśmy sobie pozwolić finansowo.

Oboje wsiedli więc do starego mercedesa i pojechali do Wielkiej Brytanii.

- Sprzedający, gdy mu powiedzieliśmy, że jedziemy do niego z Polski, nie mógł uwierzyć. W ogłoszeniu napisał, że szuka dla „niej” dobrego domu, bo dla Brytyjczyka taki samochód to „ona” - tak się ją kocha. Uznał, że odda ją w godne ręce. Więc zatankowaliśmy naszego już rolls-royca i ruszyliśmy w drogę powrotną. Żona za kierownicą naszego nowego nabytku, ja w mercedesie, który zepsuł się nam pod Gnieznem. A rolls, choć z przygodami, przejechał te 2500 kilometrów!

Ten model budzi szacunek

Rolls-royce pana Tomka ma pod maską silnik benzynowy o pojemności 6,745 litra o mocy od 200 do 250 KM, mierzy 520 cm długości i waży 2200 kilogramów.

- Dla mnie najprzyjemniejsze pozostaje jeżdżenie. Tym najnowszym nabytkiem pokonuję każdego roku kilka tysięcy kilometrów, głównie na spotkania właścicieli tej prestiżowej marki - dodaje Tomasz Kozłowski. - Ten model budzi szacunek na drodze, inni kierowcy z chęcią ustępują miejsca i pozdrawiają. Bo to auto ma swoją duszę.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie