Żyją w oczekiwaniu na cud

Joanna Pociżnicka
Udostępnij:
Święta wielkanocne nie są dla nich źródłem radości. Przy stole kogoś brakuje, a dania nie smakują już tak jak dawniej.

Święta wielkanocne nie są dla nich źródłem radości. Przy stole kogoś brakuje, a dania nie smakują już tak jak dawniej.

Kiedy człowiek znika, rodzina musi na nowo nauczyć się funkcjonować. Mimo upływu czasu, życie już zawsze dzieli na okres „przed” i „po”.

Antoni Sobecki, 27-latek z Torunia, zaginął miesiąc temu, kiedy wracał z ogniska.

- Ze znajomymi szedł przez most. W pewnej chwili przeszedł na drugą stronę barierek. W ułamku sekundy zniknął z oczu - mówi Tomasz Sobecki, ojciec Antoniego. Mężczyznę prawdopodobnie porwał nurt rzeki. Do dzisiaj nie odnaleziono ciała.

<!** reklama>- Minął miesiąc, a my wciąż trwamy w zawieszeniu. Bo wciąż jeszcze nie było pożegnania. Nie ma miejsca, gdzie poszedłbym zapalić znicz. W zawieszeniu trwa także rodzina Rojewskich. 21-letni Andrzej wyszedł z pracy i ślad po nim zaginął. - Syn studiował w Poznaniu, znalazł dobrą pracę. Pod koniec września wyszedł z akademika i po prostu zapadł się pod ziemię - mówi pani Anna, matka mężczyzny. Rodzina wciąż ma nadzieję, że syn da znak, że żyje. Wielkanocną niedzielę spędzą z resztą rodziny.

- Podzielimy się jajkiem wierząc, że Andrzej ma się dobrze. Wciąż łudzimy się, że pewnego dnia zadzwoni i powie: - Mamo, wszystko w porządku. Wróciłem.

Bo tak mówił zawsze, kiedy jechał na uczelnię.

Dla rodziny Woźniaków to będzie już piąta Wielkanoc bez syna. 20-letni Marcin poszedł na zajęcia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Potem ślady się urywają. - Ktoś widział go na Bulwarze Filadelfijskim, ale nie wiadomo, co stało się dalej - mówi Michał Woźniak, ojciec mężczyzny. - Czy wsiadł do pociągu? Czy żyje? Czy kiedyś się do nas odezwie? - nikt nie umie odpowiedzieć na te pytania.

Państwo Woźniakowie korzystali już z pomocy wszystkich dostępnych służb. - Bardzo pomogła nam policja, korzystaliśmy też z usług detektywów i jasnowidzów.

Po czterech latach ślady się jednak zacierają, tylko nadzieja wciąż jeszcze jest żywa. - Być może Marcin dzisiaj żyje gdzie indziej, pod nowym nazwiskiem. Wciąż na niego czekamy. Wierzę, że jeszcze się spotkamy, ale czas biegnie nieubłaganie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie