Atakują nawet młode sarenki

Justyna Wojciechowska-Narloch
O zwiększającej się gwałtownie populacji drapieżników, w tym lisów wiadomo nie od dziś. Zwierzęta te nadal pustoszą pola i lasy, choć myśliwi wytrwale na nie polują.

O zwiększającej się gwałtownie populacji drapieżników, w tym lisów wiadomo nie od dziś. Zwierzęta te nadal pustoszą pola i lasy, choć myśliwi wytrwale na nie polują.

<!** Image 2 align=none alt="Image 80411" sub="Myśliwi z naszego regionu zwiększyli odstrzał lisów dwa, a nawet trzykrotnie / Fot. Archiwum">Problem dostrzegają nasi Czytelnicy, których od dawna niepokoi rosnąca liczba drapieżników. Do redakcji „Nowości” przyjechał Zygmunt Dębowski z Zębówca, który podczas prac polowych był świadkiem ataku drapieżnego ptaka, najpewniej jastrzębia na samicę zająca z młodym.

- To był moment, a zające nie miały żadnych szans - opowiada mężczyzna. - Matka odskoczyła na bok, a ptak porwał młode. Przysiadł niedaleko, żeby je zjeść. Zostawiłem siewnik i pobiegłem tam. Ptak zostawił zajączka, ale ten już niestety nie żył. Podobne sytuacje zdarzają się ciągle. Na wsi, na polach ciężko już zobaczyć bażanta, kuropatwę albo zwykłego szaraka. Wszystkie te zwierzęta wykańczają drapieżniki, których jest po prostu za dużo.

<!** reklama>Inny sygnał otrzymaliśmy z okolic Górska.

Niczego się nie boją

- Kiedyś jastrzębie i sroki nie przylatywały tak blisko budynków. To samo z lisami, które nie odważyły się zbliżyć do zabudowań. Bały się psów i ludzi. Teraz trzeba uważać na kury i kurczęta, bo polują na nie zarówno drapieżne ptaki, jak i lisy. Niczego się nie boją, potrafią podkopać się pod ogrodzeniem i w ten chytry sposób dopaść zdobycz - mówi kobieta.

Sprawę rosnącej populacji drapieżników doskonale znają w toruńskim oddziale Polskiego Związku Łowieckiego. Odstrzał lisów prowadzony jest nieprzerwanie od 1 lipca do 31 marca. Trzymiesięczny zakaz polowania na te zwierzęta spowodowany jest tym, że wiosną wychowują one młode, więc strzelanie do nich byłoby niehumanitarne. Liczba upolowanych lisów w niektórych kołach łowieckich wzrosła dwu, a nawet trzykrotnie.

Mnożą się jak zające

- Problem naprawdę jest poważny. Lisy tak bardzo się namnożyły między innymi z powodu podawanych im szczepionek przeciwko wściekliźnie. Ten główny na naszym terenie drapieżnik nie ma także naturalnego wroga. Zwalczać go może jedynie człowiek - tłumaczy Jerzy Hermanowski, łowczy okręgowy w Polskim Związku Łowieckim w Toruniu. - Lisy pustoszą nie tylko pola, podchodzą również do gospodarstw. Coraz częściej widujemy je także w mieście, kiedy szukają pożywienia w śmietnikach.

Myśliwi nie mogą prowadzić odstrzału drapieżników w pobliżu budynków i ludzkich siedlisk. Wszystko ze względów bezpieczeństwa. Odstrzał drapieżnych ptaków, takich jak na przykład jastrzębie jest natomiast wykluczony, bo znajdują się one pod ochroną.

- Od dawna staramy się o zmianę przepisów. Wiele środowisk, w tym rolnicy, nas popiera. Na razie jednak nie udało nam się tego przeforsować - dodaje Jerzy Hermanowski. - Mamy sygnały, że lisy dziesiątkują nie tylko zające i kuropatwy. Zabijają także koźlątka saren, które w pierwszych dniach życia są bezbronne.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie