Tylko u nas
nowosci.com.pl

Zobacz koniecznie!

Rozwiń
[FESTIWAL KONTAKT] W bliskim kontakcie ze współczesnością

[FESTIWAL KONTAKT] W bliskim kontakcie ze współczesnością

Mirosława Kruczkiewicz

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

„Ojciec” w reżyserii Francka Chartiera z teatru Peeping Tom z Brukseli był ostatnią propozycją tegorocznego „Kontaktu”

„Ojciec” w reżyserii Francka Chartiera z teatru Peeping Tom z Brukseli był ostatnią propozycją tegorocznego „Kontaktu” ©Ferman Sorgeloos/archiwum teatru

O ważnych, aktualnych i bolesnych sprawach swych społeczeństw mówiły teatry zaproszone w tym roku do Torunia z różnych stron świata.
„Ojciec” w reżyserii Francka Chartiera z teatru Peeping Tom z Brukseli był ostatnią propozycją tegorocznego „Kontaktu”

„Ojciec” w reżyserii Francka Chartiera z teatru Peeping Tom z Brukseli był ostatnią propozycją tegorocznego „Kontaktu” ©Ferman Sorgeloos/archiwum teatru

[break]
Choć - jak podkreślali organizatorzy - festiwalu nie tworzono wokół żadnego wspólnego tematu, sprawy społeczne zdominowały jego program.

Zaczęli Niemcy z berlińskiej Shaubuhne am Lehniner Platz „Wrogiem ludu”, spektaklem, w który wpletli dyskusję z widownią na temat demokracji i zagrożeń, jakie na nią czyhają. Inny berliński zespół opowiedział o historii „Mein Kampf”, książki zawierającej polityczne credo Hitlera.
Książki, która wciąż jest czytana, a wkrótce może być drukowana bez ograniczeń, bo wygasają prawa autorskie. Amerykanie przenieśli widzów do pogranicznego meksykańskiego miasta Juárez, w którym zogniskowały się najboleśniejsze problemy, jakie mogą pojawić się na granicy państw. I nawet klasykę - od „Iliady” Homera po sztuki Czechowa i Ibsena - oglądaliśmy przeniesione w dzisiejsze realia. Słowami klasyków - a także nieco zapomnianego Adolfa Nowaczyńskiego - opowiadano o aktualnych sprawach narodów, społeczeństw, świata.

Publiczność zelżona


Kontaktu ze współczesną rzeczywistością widzowie nie stracili też w ostatnie wieczory festiwalu, podczas których najpierw znaleźli się w południowoamerykańskiej stolicy, a potem na północnym krańcu Europy i w samym jej sercu, w Brukseli - choć belgijski spektakl mógłby dziać się gdziekolwiek na naszym sytym, ale starzejącym się kontynencie.

Znakomita adaptacja tekstu Homera, precyzja wykonania, bez popisów - tam nie było solistów, tylko zespół. - juror Dariusz Kosiński o „Iliadzie”

W Santiago de Chile znaleźliśmy się wraz z aktorem Roberto Fariasem, wykonawcą monodramu „Dostęp”, wyreżyserowanego przez Pabla Larraína, który uchodzi za najwybitniejszego chilijskiego reżysera filmowego. Chilijczycy opowiedzieli historię chłopaka ze slamsów molestowanego przez księży z ośrodka wychowawczego, człowieka, dla którego dostęp do dóbr współczesnego świata możliwy jest tylko poprzez prostytucję lub kradzież. Monodram kończą... obelgi rzucone w stronę publiczności. W stronę tych, którzy nigdy „nie ukradli nawet cukierka” i nie są w stanie zrozumieć upodlenia ludzi „bez dostępu”.

Bez dostępu do szczęścia


Teatr Miejski w Reykjaviku spektaklem na motywach Czechowowskiej „Mewy” zabrał widzów do kraju z dostępem do wszelkich dóbr cywilizacji, ale bez gwarantowanego dostępu do szczęścia i twórczego spełnienia. „Mewa” przeniesiona z Rosji sprzed ponad stu lat do letniego domu pod Reykjavikiem, gdzie spotyka się grono ludzi usilnie dążących do spełnienia, poszukujących sensu także poprzez sztukę, zabrzmiała mocno i boleśnie. Za ten spektakl Yana Ross dostała nagrodę dla najlepszego reżysera festiwalu.

Starość z tajską zupą


Przejmujący a jednocześnie zabawny okazał się „Ojciec” w wykonaniu nieprawdopodobnie sprawnych aktorów-tancerzy (również śpiewających) z brukselskiego teatr Peeping Tom i grupy amatorów z Torunia. Oryginalne widowisko ukazuje groteskowy dom starców. Pensjonariusze oddawani tam przez zapracowane dzieci (albo, jak to w starzejącej się, bezdzietnej Europie, samotni) obsługiwani są przez egzotyczny personel, który często mówi i śpiewa po... chińsku. A może dotknięci chorobą Alzheimera podopieczni po prostu wszystko już odbierają jak chińszczyznę? Tę śmiesznie-smutną opowieść o starości we współczesnej Europie część widowni nagrodziła oklaskami na stojąco.

Standing ovation natychmiast po opadnięciu kurtyny zgotowała cała publiczność „Iliadzie” Homera w reżyserii Jermeja Lorenciego, przygotowanej we współpracy trzech instytucji kulturalnych słoweńskiej stolicy - Lublany. I właśnie „Iliada”, mądre, doskonale zainscenizowane przedstawienie o „człowieku, który stawia się w roli boga” zdobyło Grand Prix festiwalu „Kontakt 2016”.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo