Jak należy zabrać się za poszukiwanie swoich korzeni?

Redakcja
Anna Gabor nad drzewem genealogicznym swojej rodziny pracowała przez 10 lat. Dotarła do 1704 roku
Anna Gabor nad drzewem genealogicznym swojej rodziny pracowała przez 10 lat. Dotarła do 1704 roku Grzegorz Olkowski
Rozmowa z EWĄ SZCZODRUCH oraz ANNĄ GABOR z Kujawsko-Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Od czego najlepiej rozpocząć poszukiwanie przodków?
[break]
Ewa Szczodruch: W pierwszej kolejności warto sięgnąć po fachową literaturę - „Poszukiwanie przodków” i „Rodzinne drzewo zdrowia” Małgorzaty Nowaczyk czy „Poradnik genealoga amatora” Rafała Prinke. Zawsze zaczynamy od uporządkowania dostępnych dokumentów - świadectw chrztów czy aktów urodzenia. Swoich, żony, męża, rodziców, dziadków...
Gdzie można szukać kolejnych informacji?
E.S.: Księgi parafialne, urzędy stanu cywilnego do stu lat wstecz, Archiwum Państwowe, gdzie także znajdują się akty metrykalne, archiwa diecezjalne. Materiały archiwalne przechowywane są według zasady przynależności terytorialnej i zespołowej. Dlatego tak ważne jest, aby wiedzieć kiedy, gdzie i kto wytworzył potrzebne nam materiały. Ułatwi to ustalenie miejsca ich przechowywania. Dokumentacja tworzona w poprzednich wiekach na terenie obecnej Polski powstawała w różnych językach, m.in. łacińskim, niemieckim i rosyjskim. Większość to rękopisy. Czasem trudne w odczytaniu. Niezwykle cenne są materiały własne.
Anna Gabor: Kiedyś informacje rodzinne zapisywano na okładkach książeczek do nabożeństwa. Narodziny, zgony... Z dokładnymi godzinami śmierci i miejsca pochówku. Odręczne podpisy naszych dziadków można znaleźć w Polskiej Deklaracji o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, którą z okazji 150-lecia niepodległości podpisywali w 1926 r. wszyscy uczniowie w szkołach. Dokument jest dostępny w internecie. Ja na podstawie nazwisk na kartach z życzeniami ślubnymi dla moich rodziców dowiedziałam się, kim te osoby dla naszej rodziny były. Dłubania jest sporo. Mąż śmiał się ze mnie, gdy brałem termos i szłam do archiwum. Ale inaczej nie da się tego zrobić.
Kto ma najłatwiej?
E.S.: Osoby mające wśród przodków magnatów lub szlachtę. Wtedy dane na pewno się zachowały. Jednak 95 proc. z nas ma pochodzenie chłopskie, co oznacza poszukiwania pośród Mariann i Janów. Bywa, że mamy do czynienia z tymi samymi imionami rodziców, którzy mieli dziecko o tym samym imieniu w tym samym okresie. Często ksiądz wpisywał same imiona rodziców i imię dziecka. Bez nazwisk, bo przecież ich znał. Nikt nie przewidział, że pojawią się tacy zapaleńcy jak my.
Co jeszcze warto wiedzieć?
A.G.: Czasem z dokumentów wynika, że kolejne dzieci miały coraz młodszych, choć tych samych, rodziców. Jak to możliwe? Ksiądz często wpisywał ich wiek na około 35, 45, a później nagle 40 lat. Tak samo akt zgonu nie zawsze potwierdza wiek. Jak ludzie nie mieli dokumentów, to wpisywano daty z pamięci. Bywały zaokrąglane.
E.S.: Najpewniejsze są akty chrztu. Tutaj pomyłki w dacie urodzenia zdarzają się rzadko, bowiem chłopi chrzcili z reguły dzieci dzień po ich urodzeniu. U szlachty te odstępy były większe. Psikusa potrafią sprawić same miejscowości figurujące w metrykach. Np. Wólki są 32, a Nowych Wsi aż 119. Należy więc w miarę możliwości ustalić przynależność parafialną, gminną czy powiatową. Zawsze są jakieś wskazówki. Wiemy, czy rodzina pochodziła np. z Pomorza lub pod którym żyła zaborem.
Z jakimi trzeba się liczyć kosztami poza wydatkami na liczne wyjazdy?
E.S.: Odpis skrócony w USC - 22 zł, pełny 33 zł. Dla nas najcenniejsze są kserokopie dokumentów, ponieważ może się zdarzyć, że ksiądz zrobił dopisek, że świadek był bratem rodzonym ojca albo przy dacie ślubu pojawia się adnotacja, że para się rozwiodła. Zlecenie kwerendy w archiwum to 40 zł za godzinę pracy. Ksero z USC lub z ksiąg parafialnych kosztuje od 2 do 8 zł.
A jak głęboko udało się Paniom dokopać do swoich korzeni?
E.S.: Z moimi Doleckimi dotarłam już do 1742 roku.
A.G.: 1704 rok w przypadku rodziny mojego męża. Ale teoretycznie za pomocą herbarza nawet do 1500 roku. Brakuje mi tylko odnalezienia spajającego te dwa fragmenty drzewa łącznika.

Genealodzy z Torunia
- Kujawsko-Pomorskie Towarzystwo Genealogiczne funkcjonuje od lutego 2008 roku. Obecnie tworzy je 26 osób.
- Więcej informacji na temat ich działalności można znaleźć na www.kptg.pl.
- Jego członkowie poszukują osoby, która wsparłaby ich pod kątem informatycznym.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ost
Nie szukać szlachty tylko prawdy . Niczego nie przyjmować bez dokumentów .
Dodaj ogłoszenie