Kto tu jest brzydki?

Mariola Lorenczewska
Rozmowa z KRYSTYNĄ ZALESKĄ, dyrektorem Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu.

Rozmowa z KRYSTYNĄ ZALESKĄ, dyrektorem Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173758" sub="Krystyna Zaleska szefując placówce medycznej musi walczyć głównie o pieniądze Fot. Łukasz Trzeszczkowski">Co Pani sądzi o podziale dodatkowych pieniędzy przez prezesa NFZ? Mazowsze dostało 50 mln zł, a my tylko 203 tys. zł...

Mazowsze zawsze dostaje tyle pieniędzy, że nie może ich skonsumować. My żyjemy w Polsce B, oni w A. Wymyślono hasło zapłaty za migracje, żeby znaleźć argument. To wymyślony argument, żeby komuś dać więcej. Co to znaczy migracje? Człowiek nie migruje na leczenie zachowawcze, chodzi o ratowanie życia, a na to nie ma przecież limitów. Dla mnie tłumaczenie podziału dodatkowych pieniędzy to fikcja. To decyzja polityczna. Już wystosowałam do dyrektora oddziału NFZ kolejny wniosek, bo my w tej chwili kredytujemy leczenie. Jak tak dalej pójdzie, szpitalowi grozi paraliż. Firmy farmaceutyczne przyzwyczaiły się, że dostają w miarę regularnie zapłatę. A teraz są coraz większe przestoje z płaceniem i firmy grożą wstrzymaniem dostaw. Dla nich nie jest ważne, że chodzi o pacjentów onkologicznych. Stawiają nas pod ścianą, domagając się uregulowania tego samego dnia jakiejś kwoty, a my nie mamy pieniędzy. Nadwykonania rosną.

Szpital kredytuje nielimitowane świadczenia. Co to znaczy?

Po prostu NFZ nie płaci za leczenie na bieżąco, tylko z kwartalnym poślizgiem, więc my musimy wykładać własne pieniądze, których nam brakuje. Szczególnie dramatycznie jest na hematologii. Mamy podpisane trzy umowy z NFZ. Jedną - na programy lekowe, drugą - na chemioterapię, trzecią - na hospitalizację. Programy lekowe i chemioterapia to najdroższe elementy leczenia, mamy straszne przekroczenia. Faktem jest, że za 2010 rok wszystko co dotyczy onkologii zostało uregulowane, ale teraz nie jesteśmy w stanie dalej kredytować leczenia.

<!** reklama>Jak duże macie aktualnie nadwykonania?

W całym szpitalu za pięć miesięcy nadwykonań jest za 2,7 mln zł. To są pieniądze niezapłacone przez NFZ. Z tego 500 tys. zł i 700 tys. zł to leki na hematologii. Wiem, że na południu Polski na jednym z takich oddziałów też jest dramat. Na kardiologii mamy przekroczenia na 700 tys. zł. Na neurochirurgii wprowadziliśmy poważne ograniczenia. Pilnujemy limitów, przykręcamy śruby, a przesunięcia nie mogą być zrealizowane, bo gdzieś musiałyby być niedobory. W tej sytuacji będę musiała decyzją administracyjną na hematologii wstrzymać przyjmowanie pacjentów.

Czy grozi kolejny zbiorowy protest, jak było w zeszłym roku?

Okazuje się, że takie akcje nie są skuteczne.

Pewnie pacjenci mają do was pretensje o ograniczenia?

Oczywiście. Dlatego trzeba im uświadamiać, że to nie szpital jest brzydki, tylko płatnik. Nam zależy na przyjmowaniu pacjentów, ale musimy drastycznie się ograniczać. Była nadzieja, że rezerwa, tak jak zapowiadano, zostanie przeznaczona na rzeczywiste potrzeby. Stało się inaczej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie