"Nie dajemy już rady" - mówią lekarze. Odział neurologii w Szpitalu Miejskim w Toruniu ma zostać zamknięty

Sara Watrak
Sara Watrak
Grzegorz Olkowski
Oddział Neurologii i Leczenia Udarów w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu 1 października zostanie zamknięty. 30 września kończą się kontrakty większości neurologów pracujących w lecznicy. - Wołamy o pomoc, bo nie dajemy już rady – mówią przeciążeni neurolodzy ze szpitala miejskiego. Od kilku miesięcy to do nich głównie trafiają pacjenci z udarami z dużej części naszego województwa.

Zobacz wideo. Jedzenie roślinnych kolacji może zmniejszyć ryzyko chorób serca

W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu oddział neurologii nie funkcjonuje od kilku miesięcy

O problemach toruńskiej neurologii informowaliśmy już w lipcu. Najpierw, z powodu braków kadrowych, zawieszono Oddział Leczenia Udarów Mózgu w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym. Później, 16 lipca, po raz drugi w ciągu sześciu lat, zamknięto cały oddział neurologiczny. Nie przyjmują one pacjentów do dziś. - Cały czas poszukujemy lekarzy, ale nie jest to łatwe, bo brakuje specjalistów – mówi dr n. med. Janusz Mielcarek, rzecznik lecznicy.

W lipcu jedynym miejscem w Toruniu, do którego mogli trafić pacjenci z podejrzeniem udaru, był szpital miejski. Już wtedy placówka zmagała się z brakiem miejsc i personelu. Mimo to pracownicy robili wszystko, aby każda osoba, która wymaga hospitalizacji, została do szpitala przyjęta. Teraz i ten oddział ma zostać zamknięty. Jak mówi pełnomocnik lekarzy, mec. Daniel Kieliszek, sytuacja jest dramatyczna.

- Dyrekcja wiedziała, kiedy kontrakty się kończą. Mimo to nie przedstawiła żadnych propozycji ani konkretów – mówi mec. Daniel Kieliszek.

Lekarze domagają się przede wszystkim zmiany w organizacji pracy. Są przeciążeni, co wpływa negatywnie na dobro pacjentów. Wynagrodzenie nie jest tutaj zasadniczą kwestią, choć jest niższe od stawek w innych placówkach. Jak mówią lekarze, dla nich liczy się przede wszystkim zmiana sposobu funkcjonowania oddziału i usprawnienie działania. Chcą szacunku, rozmowy i docenienia ich pracy. Oddział Neurologii i Leczenia Udarów w Szpitalu Miejskim liczy 28 łóżek (w tym 16 łóżek udarowych). Według informacji Urzędu Miasta pacjentami zajmuje się obecnie 11 lekarzy oraz 25 pielęgniarek. W ostatnich dniach personel musiał opiekować się nawet 41 pacjentami, którzy leżeli na dostawkach, na korytarzach. To osoby z całego regionu.

Lekarze chcą im pomóc, starają się przyjąć wszystkich wymagających hospitalizacji, ale przyznają, że nie dają już rady.

- Pracujemy ponad siły. Nie jesteśmy w stanie wszystkim pomóc – mówią.

I apelują do dyrekcji o rozmowę.

Szpital Miejski w Toruniu nie ma pieniędzy, by zapłacić neurologom? "Niemożliwe do zrealizowania warunki płacowe"

Przypomnijmy, że szpital miejski podlega Gminie Miasta Toruń. O zajęcie stanowiska w tej sprawie zwróciliśmy się więc do rzeczniczki Prezydenta Miasta Torunia. Anna Kulbicka-Tondel przywołuje konkretne liczby. Okazuje się, że na Oddziale Neurologii i Leczenia Udarów Szpitala Miejskiego, od stycznia do maja 2020 roku, w miesiącu leczonych było średnio 73 pacjentów W czerwcu, lipcu i sierpniu, a więc po zamknięciu oddziałów w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, już ponad 100 osób miesięcznie. Wskaźnik wykorzystania łóżek na Oddziale Neurologicznym i Leczenia Udarów od trzech miesięcy przekracza 100 proc, osiągając we wrześniu obłożenie nawet na poziomie 130 proc. Anna Kulbicka-Tondel przyznaje, że personel medyczny szpitala zwraca uwagę na brak możliwości sprawowania należytej opieki i udzielania prawidłowej pomocy przy takim obciążeniu. - Personel groził odejściem z pracy, bojąc się odpowiedzialności karnej za błędy, które mogłyby powstać w wyniku ponadnormatywnej pracy – informuje rzeczniczka PMT.

- W związku z tym dyrektor Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu poinformowała o zawieszeniu działalności Oddziału Neurologii i Leczenia Udarów w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim im. M. Kopernika w Toruniu od dnia 1 października z powodu nieprzedłużenia umów z lekarzami, którzy postawili niemożliwe do zrealizowania warunki płacowe. Umowy kończą się z dniem 30 września 2021 roku – informuje Anna Kulbicka-Tondel.

Dodaje jednocześnie, że miasto liczy na podjęcie pilnych działań, które doprowadzą do wznowienia działalności oddziałów w pozostałych szpitalach województwa, w tym w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym na Bielanach, co pozwoliłoby odciążyć w pracy personel Szpitala Miejskiego w Toruniu, a tym samym zmniejszyć jego oczekiwania finansowe wobec placówki.

Przy udarze liczy się czas

Co stanie się z pacjentami, jeśli oba toruńskie oddziały neurologii będą nieczynne? Raczej nie zostaną zawiezieni do Włocławka ani Inowrocławia, bo tamtejsze oddziały szpitalne również nie działają. Bardzo prawdopodobne jednak, że nawet, jeśli taka podróż byłaby możliwa, to utrudniłaby pacjentom późniejszy powrót do pełnej sprawności. Jak podkreślają neurolodzy z toruńskiego szpitala, w przypadku udaru liczy się czas. Jeśli w ciągu 4,5 godziny od wystąpienia pierwszych objawów, czyli w tzw. oknie terapeutycznym, nie uda się wykonać nowoczesnego zabiegu trombolizy, który wymaga współpracy zespołu lekarskiego, wówczas znacznie spada prawdopodobieństwo powrotu pacjenta do zdrowia. - Jeśli w porę nie zadziałamy, 56 proc. pacjentów, którzy nie otrzymali należytej pomocy, będą do końca życia zmagać się z niepełnosprawnością – informują neurolodzy z toruńskiego szpitala.

Rocznie z udarem w Polsce mierzy się 90 tys. pacjentów. - Głównie są to osoby poniżej 65. roku życia, ale przyjmujemy też coraz więcej pacjentów poniżej 40. roku życia – mówią toruńscy neurolodzy. A przecież udar to nie jedyne, neurologiczne schorzenie.

- Zależy nam na ludziach. Serce nam pęka i nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, że dyrekcja nie chce z nami rozmawiać – mówią pracownicy szpitala. Podkreślają, że chcą pracować. Udało im się stworzyć świetny, zgrany zespół. Nie chcą jednak kończyć dyżuru bladzi albo ze łzami w oczach. - Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogli pomagać pacjentom – mówią.

Problem z neurologią nie tylko w Toruniu i Kujawsko-Pomorskiem

Neurologów brakuje w całym kraju. - Oddziały są zawieszane nie tylko w naszym województwie, lecz także w ościennych regionach, chociażby w Elblągu – mówi dr n. med. Sławomir Wawrzyniak, konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii. Skąd te braki kadrowe? Po pierwsze, studenci nie są zainteresowani specjalizacją z zakresu neurologii, chociażby ze względu na jej trudność. Poza tym, wraz z otwarciem nielimitowanych porad ambulatoryjnych, na neurologów spadły dodatkowe obowiązki. Gdy pracują w poradniach postcovidowych, nie mogą być jednocześnie na dyżurze, w związku z czym w szpitalach zaczyna brakować rąk do pracy, szczególnie w takich ośrodkach jak Toruń czy Włocławek.

Z rzeczniczką toruńskiego szpitala nie udało nam się skontaktować, jak się dowiedzieliśmy, przebywa na zwolnieniu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
seba-76
Proszę sobie poczytać komentarze sprzed sześciu lat pod artykułami o obywatelskim projekcie ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Już wtedy brakowalo lekarzy (2000 w kuj-pomie), pielęgniek (średnia wieku 52 ) i personelu medycznego. Już wtedy osoby zorientowane w temacie przewidywały, że będzie gorzej z roku na rok, a konsekwencją braku poparcia dla tej ustawy będzie zamykanie oddziałów w toruńskich i włocławskich szpitalach - czyli tam gdzie na uczelniach wyższych nie ma wydziałów lekarskich. Każde miasto w Polsce cierpi na brak lekarzy i pielęgniarek - miasta które nie kształcą lekarzy i pielęgniarek będą likwidować kolejne oddziały szpitalne i żadne zawracanie Warty ;) kijem tego nie zmieni. Gdyby pięć lat temu było poparcie dla tej ustawy i jednocześnie UMK wziąłby się do roboty i utworzył wydział lekarski na miejscu w Toruniu, to w przyszłym roku miałby kilkudziesięciu absolwentów kierunku lekarskiego, a kilku z nich miałoby szansę na rozpoczęcie pięcioletniej specjalizacji neurologicznej w toruńskim Szpitalu Miejskim.
Dodaj ogłoszenie