Prowadzący Klarenbach odczytuje a TVP przeprasza, ale wstydliwie. Komentarz

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Zobaczyć pracownika medialnego TVP Adriana Klarenbacha odczytującego przeprosiny za nierzetelny materiał TVP Info - bezcenne. Dla takich momentów warto rządową telewizję oglądać. Tylko dla takich.

Zobacz wideo: Abonament RTV - pojawiły się nowe zasady i... zapłacimy więcej

Ciekawe jest też, jak TVP próbuje takich momentów unikać. Odczytane przez Klarenbacha 6 marca przeprosiny to efekt emisji jesienią 2016 w „Minęła dwudziesta” materiału atakującego prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Jednego z wielu. Ten straszył wizją władz Gdańska otwierających Polskę przed hordami imigrantów. Gdański samorząd pozwał TVP do sądu, w kolejnych instancjach wygrywał, ostatecznie, 16 lutego tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił żądanie prawników TVP, by wstrzymać egzekucję prawomocnego już wyroku do czasu rozpatrzenia skargi kasacyjnej i nakazał publikację oświadczenia z przeprosinami w ciągu 3 dni w mediach społecznościowych i do 4. dnia na antenie TVP Info.

Wprawdzie 18 lutego na krótko oświadczenie zawisło na profilach TVP Info, ale szybko zniknęło. W końcu 5 marca, grubo po terminie wyznaczonym przez sąd, oświadczenie wróciło, a następnego dnia przeprosiny zostały odczytane na antenie.

Wydanie "Minęła dwudziesta" z przeprosinami obejrzeć można tu.

A tak na marginesie, uzasadniając niekorzystny dla TVP wyrok, sędzia Sądu Apelacyjnego Małgorzata Kuracka mówiła o materiale TVP tak: "Niewątpliwie ten materiał został sporządzony w sposób niedopuszczalny, który nie licował z powagą i misją telewizji publicznej. Miał charakter bardzo jednostronny i wybiórczy" i dalej:

"Telewizja nie powinna dawać odwetu w imieniu polityków. Nie od tego jest TVP, by walczyć z przeciwnikami rządu" (cytaty za gdansk.pl)

Ach ten rozdźwięk między teorią a praktyką. Oczywiście, generalnie telewizyjna publiczna nie jest od tego, ale TVP Jacka Kurskiego właśnie od tego jest, o czym można się przekonać co dnia obserwując jej programy "informacyjne".

Na tym jednak nie koniec. Przed gdańskim Sądem Okręgowym toczy się sprawa, jaką gdańskiemu oddziałowi TVP wytoczył prezydent Sopotu, Jacek Karnowski. Kolejna rozprawa wkrótce, ale jak się dowiedzieliśmy od rzeczniczki Sopotu, Magdaleny Czarzyńskiej-Jachim, droga do zakończenia tej sądowej batalii jeszcze daleka. W każdym razie życzę powodzenia.

Bywa i tak, że to TVP pozywa samorządowców. Tak było, gdy krótko po zabójstwie Pawła Adamowicza, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak mówił, że TVP przygotowuje "nienawistne materiały" i pracują w niej "perfidni, chamscy propagandziści". Telewizja Jacka Kurskiego prezydenta Jaśkowiaka pozwała, ale z marnym skutkiem. W lipcu 2019 roku poznański Sąd Okręgowy oddalił pozew TVP. Jaśkowiak wygrał także latem zeszłego roku w Sądzie Apelacyjnym.

Szerzej o procesach TVP z prezydentem Poznania

Jeszcze zabawniej TVP zakombinowało z przeprosinami wobec dziennikarza TVN, Bertolda Kittla, który jesienią 2018 roku w „Superwizjerze” TVN ujawnił ciekawe powiązania niektórych lokalnych działaczy radomskiego PiS z pewnym biznesmenem. TVP zaatakowała Kittela zrzucając mu zatajenie, że dobrze i od lat zna prezydenta Radomia (PO). I ta sprawa trafiła do sądu. Kittel wygrał i TVP miała przeprosi go przed głównym wydaniem „Wiadomości”, jak wiadomo zawsze o 19.30.

W dniu publikacji jednak telewizja złamała ramówkę i przyspieszyła początek „Wiadomości” o cztery minuty tak, żeby - jak można się domyślać - przeprosiny dotarły do mniejszej widowni. Były one zresztą pokazywane jedynie przez 3 zamiast 10 sekund i jak donosi „Rzepa”, sprawa na tym się nie zakończy, bo zdaniem reprezentującej dziennikarza mecenas Barbary Kondrackiej, TVP nie spełniła warunków nakazanych wyrokiem.

O co w tym kuglowaniu chodzi? Czy to tylko szczeniacka niezdolność do przyznania się do porażki, tchórzliwe ukrywanie własnych błędów? To też, ale nie tylko.

Klucz tkwi w konsekwentnie realizowanym przez Jacka Kurskiego pomyśle na wizerunek jego firmy. On - jak sądzę - doskonale zdaje sobie sprawę, jak bardzo część widowni razi stronniczość TVP, jej lizusostwo wobec władzy, odpycha jątrzący, propagandowy styl - to wszystko jednak jest w tej kalkulacji jedynie niewysokim kosztem, jaki warto ponieść budując medium ultratożsamościowe, z którym niezwykle silnie identyfikować się będzie elektorat PiS. Dla tego kręgu ludzi jest to „nasza”, „prawdziwa” telewizja. Dla tych odbiorców to cwaniackie kombinowanie nie będzie więc tym, czym jest w istocie, czyli pogardliwą kpiną z prawa i państwa, a przykładem, jak „nasi” sprytnie kiwają ten gorszy sort siedzący - jeszcze - w sądach, wrogich mediach i „nie naszych” samorządach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie