Przyszły emerycie! Zyskasz. Albo nie

Przemysław Łuczak
Udostępnij:
Rozmowa z prof. STANISŁAWEM GOMUŁKĄ, głównym ekonomistą Business Centre Club

Rozmowa z prof. STANISŁAWEM GOMUŁKĄ, głównym ekonomistą Business Centre Club

<!** Image 2 align=right alt="Image 164566" sub="Fot. Archiwum">Czy zmiany w OFE uratują budżet państwa przed nadmiernym długiem?

Deficyt finansów publicznych w zeszłym roku Ministerstwo Finansów szacowało na 112 mld zł, ale jaki był naprawdę, dowiemy się za 2-3 miesiące. Choć oszczędności z powodu przekazywania mniejszej składki do OFE będą stosunkowo niewielkie w porównaniu z tą sumą, będzie to kwota znacząca dla obniżenia deficytu. Minister Rostowski szacuje ją na ok. 15 mld rocznie. W 2011 roku deficyt ma w rezultacie tego kroku wynieść około 6 proc. PKB wobec 8 proc. w ubiegłym roku. Ponieważ rząd nie podjął żadnych poważnych kroków oszczędnościowych, to bez zmian w OFE mielibyśmy teraz deficyt 7 proc. PKB. Ryzyko przekroczenia progu ostrożnościowego długu publicznego 55 proc. PKB byłoby duże.

Kto zyska, że do OFE będzie trafiać mniej pieniędzy?

Przesunięcie części składek do OFE jest swego rodzaju pożyczką udzielaną przez składkowiczów ZUS-owi, czyli państwu, na wypłacanie bieżących emerytur i rent. Ta pożyczka będzie odnotowywana na indywidualnych kontach każdego przyszłego emeryta i ma być oprocentowana. Jeżeli będzie ono wysokie, a państwo będzie stać na zwrot tej pożyczki, przyszli emeryci zyskają. Mogą oni stracić, gdy państwo zmniejszy oprocentowanie albo ogłosi częściową niewypłacalność. Tym, który w przyszłości za to zapłaci, zawsze będzie podatnik.

<!** reklama>Można wierzyć, że przyszłe emerytury, dzięki zmianom w OFE, będą wyższe?

Rząd podejmuje zobowiązania wobec przyszłych emerytów, które mogą być spełnione tylko pod warunkiem, że zaakceptują je przyszłe rządy i parlamenty. Ryzyko, że nie będą one zrealizowane, jest więc spore. Jeśli sytuacja finansów publicznych za 20-30 lat będzie trudna, to ci, którzy będą wtedy rządzili, mogą powiedzieć, że rząd Tuska był nieodpowiedzialny i dokonają zmian, które uznają za słuszne, niekorzystnych dla emerytów.

Chwali Pan jednak rząd, że nie zdecydował się na obligacje emerytalne...

Obligacje emerytalne miały być nierynkowe. Byłoby to coś takiego jak bony dolarowe w czasach PRL zamiast prawdziwych dolarów, albo pożyczka mieszkaniowa. Państwo zaciągało pożyczkę w gospodarstwach domowych, wydawało te pieniądze, a potem nie było w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań. Tutaj miał być zastosowany podobny mechanizm, bo instrumentu nierynkowego nie wlicza się do długu publicznego, a w przypadku nieobsługiwania go nie ulega erozji wiarygodność państwa. Oznaczałoby to wprowadzenie dwóch klas wierzycieli, międzynarodowych inwestorów, którzy muszą być obsługiwani, i takich inwestorów jak przyszli emeryci, którym dajemy papiery gorszej jakości, z większym ryzykiem niewypłacalności lub obniżenia oprocentowania.

Wpłaty do III filaru powinny być zwolnione od podatku?

W różnych krajach, np. w Wielkiej Brytanii, przez wiele lat funkcjonowały takie rozwiązania, że oszczędności do pewnego poziomu były zwolnione od podatku. Ważne jest jednak ustalenie tego poziomu tak, żeby nie było to w istocie przywilejem bogatych. Kiedy jednak III filar tak się rozbudował, że gospodarstwa domowe zgromadziły spore oszczędności, ten przywilej został cofnięty. W Polsce III filar na razie istnieje w formie zalążkowej i dlatego takie zwolnienie powinno być wprowadzone.

Czy wprowadzenie przed 12 laty OFE było dobrym pomysłem?

Myślę, że tak. Reforma, którą wprowadził rząd Buzka, zresztą za aprobatą wszystkich działających wtedy partii politycznych, miała dwie wielkie innowacje. Pierwsza polegała na tym, że zostały utworzone w I filarze indywidualne konta wszystkich ubezpieczonych, a wysokość przyszłych emerytur silnie powiązano z gromadzonymi na nich środkami. Te środki były oczywiście wirtualne, bo były one natychmiast wydawane na wypłatę bieżących świadczeń. Chodziło jednak o to, żeby każdy pracujący wiedział, że jego przyszła emerytura zależy od wysokości środków zarejestrowanych na jego koncie. Po drugie, powstały OFE, które miały gromadzić kapitał i mądrze go inwestować. Początkowo OFE sporo kosztowały, miały niewielki kapitał, a zyski nie były zbyt duże. Te koszty jednak malały z czasem. O dalszych zmianach w kierunku większej efektywności zaczęto mówić w ubiegłym roku, ale skończyło się, jak na razie, na zmniejszeniu wielkości składek przekazywanych do OFE.

Jakie mogłyby być skutki całkowitej likwidacji OFE?

Warunkiem powodzenia reformy Buzka sprzed 12 lat były dalsze reformy emerytalne. Zamiast nich doszło do rozszerzenia przywilejów emerytalnych i obecnie mamy w FUS-ie deficyt w wysokości około 70 mld zł. Powstał on, m.in., na skutek obniżenia składki rentowej przez poprzedni i obecny rząd. Proponowane teraz przez rząd Tuska ograniczenie roli II filaru w istocie jest cofaniem się. Zwłaszcza, że zmniejszony przepływ środków do OFE ma być wprowadzony na stałe. Oczywiście można sobie wyobrazić system emerytalny bez II filaru, ale wtedy przyszli emeryci byliby jeszcze bardziej uzależnieni od kolejnych rządów i parlamentów, które decydują o zasadach waloryzacji środków w I filarze. Wprowadzenie sektora prywatnego i kont indywidualnych w OFE miało częściowo tę zależność zmniejszyć. Ponieważ czasem państwo nie spełnia swoich obietnic, więc lepiej rozkładać to ryzyko. Rynki finansowe są również niepewne i tak naprawdę nigdy nie możemy być absolutnie pewni wartości swojej przyszłej emerytury. I to bez względu na to, czy nasze środki są zapisane w I filarze czy zainwestowane w II filarze. Stąd, m.in., potrzeba inwestowania w III filarze lub indywidualne inwestowanie w nieruchomości lub udziały przedsiębiorstw.

Teczka osobowa

Prof. Stanisław Gomułka, ekonomista

Ma 70 lat, jest profesorem London School of Economics oraz głównym ekonomistą Business Centre Club. W 2008 r. przez pewien czas był wiceministrem finansów w rządzie PO i PSL. Na początku lat 90. negocjował z Klubem Paryskim i Klubem Londyńskim redukcję polskiego zadłużenia zagranicznego.

W latach 80. był konsultantem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, OECD i Komisji Europejskiej. W pracy naukowej zajmuje się problemami wzrostu gospodarczego, makroekonomii i porównawczych systemów ekonomicznych.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie