Spór w szkole rozstrzygnie sąd rodzinny?

Justyna Wojciechowska-Narloch
Udostępnij:
Nauczanie indywidualne dla syna, albo sprawa trafi do sądu rodzinnego - przed takim wyborem stanęli Anna i Adam Makowscy, rodzice 6-letniego Wojtka.

Nauczanie indywidualne dla syna, albo sprawa trafi do sądu rodzinnego - przed takim wyborem stanęli Anna i Adam Makowscy, rodzice 6-letniego Wojtka.

Ich dziecko - zdaniem szkoły i reszty rodziców - zagraża bezpieczeństwu uczniów.

Chłopiec trafił do zerówki w SP 32 w październiku. Rodzice przenieśli go tam z sąsiedniego przedszkola. Chcieli, by dziecko u którego zdiagnozowano ADHD, znalazło się w rękach fachowców.

- Już po kilku dniach synowi przyszyto łatkę dziecka nienormalnego, agresywnego, niedostosowanego społecznie - opowiada mama Wojtka. - Wymuszono na nas obecność kogoś z rodziny na każdych zajęciach, w których syn uczestniczył. Mimo że stosowaliśmy się do zaleceń szkoły, to już wkrótce doszło do zmowy, której celem jest pozbycie się Wojtka.

<!** reklama>Pierwsze szkolne zebranie w sprawie chłopca miało miejsce na początku listopada. Rodzice pozostałych dzieci z zerówki przygotowali petycję, w której domagali się odseparowania Wojtka od reszty dzieci.

- Mieliśmy powody, bo w międzyczasie doszło do wielu groźnych incydentów z udziałem chłopca. Były uderzenia z główki, kopanie, bicie, plucie, przeraźliwe krzyki - wylicza Piotr Żuk, ojciec dziewczynki, która chodzi z Wojtkiem do zerówki. - Byliśmy źli na szkołę, że nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa naszym dzieciom. Podczas tego spotkania daliśmy się jednak przekonać dyrekcji, a Wojtek i jego rodzice dostali szansę.

Rodzice twierdzą, że po krótkich momentach wyciszenia, Wojtek znów stawał się agresywny. Wybuchy złości kierowane były nie tylko przeciwko kolegom, ale również nauczycielom. Skarżą się także, że chłopiec dezorganizuje pracę w klasie, a jego zachowanie to negatywny wzór dla pozostałych sześciolatków.

Zupełnie inaczej sprawę tę widzi matka chłopca.

- On jest prowokowany. Wobec mojego dziecka stosowano niedozwolone metody, z wyprowadzaniem go poza salę i zamykaniem przed nim drzwi. Doszło do tego, że rodzice informowali policję o incydentach z udziałem syna - mówi Anna Makowska. - Teraz dzieci mają przykazane, żeby się z nim nie bawić. Skarżą na niego, choć nie robi im krzywdy. Nam w szatni też nikt nie odpowiada na zwykłe dzień dobry.

Bożena Rzemieniuk, dyrektor SP 32 uważa, że szkoła wyczerpała już wszystkie swoje możliwości.

- Moim zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom. W opinii specjalistów Wojtek to dziecko bardzo inteligentne, ale niedojrzałe emocjonalnie i społecznie. Zaproponowaliśmy więc rodzicom nauczanie indywidualne, które odbywać się będzie w szkole. Przygotowaliśmy dla chłopca harmonogram zajęć, który wcale nie oznacza izolacji od grupy - przekonuje dyrektorka. - Problemem tego dziecka jest niechęć do współpracy ze strony jego rodziców.

- Dzieci z ADHD potrzebują uporządkowanego świata, a my mamy wrażenie, jakby rodzice nie stawiali chłopcu żadnych granic - dodaje Wioletta Rybicka, terapeuta w SP 32.

Zofia Kilanowska, dyrektor Delegatury Kuratorium w Toruniu zapewnia, że nie może być mowy o próbie usunięcia chłopca ze szkoły, bo przecież mieszka on w jej obwodzie i ma prawo do niej chodzić.

-Najlepiej byłoby, gdyby rodzice zaufali szkole. Jeśli tak się nie stanie to instancją, która może rozstrzygnąć tę kwestię będzie sąd rodzinny. To on zdecyduje, jakie rozwiązanie będzie dla chłopca optymalne - mówi.

Kilka dni temu w mieszkaniu Makowskich pojawili się pracownicy MOPR-u. Mieli ocenić warunki, w których wychowuje się chłopiec.

- Widziałam wiele mieszkań zniszczonych przez agresywne dzieci. To tak nie wygląda. Rodzice są bardzo skupieni na dziecku, a jego pokój pięknie wyposażony - kwituje Katarzyna Kołodziejczak z MOPR.

- Szkoła nas nie chce, rodzice nas nie chcą, więc co mamy zrobić z naszym synem - pyta matka Wojtka.

*personalia chłopca z ADHD i jego rodziców zostały zmienione.

Warto wiedzieć

ADHD to nadpobudliwość ruchowa z deficytem uwagi. Występuje u 3-5 proc. dzieci w wieku szkolnym, częściej u chłopców niż u dziewczynek. Schorzenie to zdiagnozowano m.in. u Alberta Einsteina, Winstona Churchilla i Ernesta Hemingway’a.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rodzic
Najlepiej zaufac szkole zalosne.
Nasze dziecko jest z orzeczeniem jest wzorowym uczniem czerwony pasek na swiadectwie , jest dyskrtminowany przez nqauczycieli udowodnilis2my to twa2rdymi dowodami a kuratorium wycis3zylo wszystko ,pol roku s3pokoju i znowu sie zacxelo sprawe kierujemy do sadu.
Prawd4a jest taka ze uklady ukladziki i wlasny stolek jest wazniejszy, w ogolno dostepnych szkolach takie dziecko jest postrzegane za najg6orszego i z rodzicow robi sie wariatow .
Najlepsze ze to.nasze dziecko jest winne ze inny chlopiec jest agresywny i neka go psychicznie i fizycznie i to nauczyciele mowia .
A jak sie okazalo to jest dziecko nauczyciea .
I ani dyrektor ani kuratorium nic nie chca zrobic a nasz syn obrywa.
Kuratorium to jedna wielka sciema udowodnilismy ze wychowawca klasy dyskryminowal nasze dziecko CELOWO szukal s3posobow na upokorzenie syna w szkole ,ws3zystko udowodnione a dyrekcja kuratorium wszystko wycisxyla nawet upomnienia ustnego nauczyciel nie dostal.
Co lepsze idziemy do sadu a kuratorium mowi ze nie wygramy bo sie nie odwolalis3my od ich decyzji ,a to znaczy ze zgodzilismy sie z nimi.

Kazdemu rodzicowi proponuje przy jakims spoze ze szkola brac odrazu prawnika zaplacic bo inaczej nie udowodnicie waszej racji.
Dyrekcja i nauczyciele oraz kuratorium sa w zmowie zeby tylko nauczyciel nie poniusl kary nie zawachaja sie zrobic z rodzicow wariatow
Dodaj ogłoszenie