Zbigniew Girzyński w gorsecie i pod opieką żony wraca do zdrowia po wypadku

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Zbigniew Girzyński
Zbigniew Girzyński Grzegorz Olkowski
Kto zawinił? Parlamentarzysta złożył zeznania w szpitalu, ale policji niewiele one pomogą. Konieczne będzie powołanie biegłych.

Przypomnijmy. Do wypadku doszło na warszawskim Mokotowie w poprzedni czwartek wieczorem, przed godziną 21. Poseł Zbigniew Girzyński (Prawo i Sprawiedliwość) wracał swoją toyotą ze studia telewizji Polsat, gdzie wcześniej brał udział w programie Polsat News. BMW i toyota zderzyły się na skrzyżowaniu ulic Puławskiej i Idzikowskiego. Rozbite auto posła zatrzymało się na przystanku i zablokowała torowisko. Bok samochodu od strony kierowcy jest wgnieciony. Wezwani na miejsce strażacy musieli odcinać część dachu, by uwolnić posła z auta.
Następnie karetka przewiozła go szpitala.

Drugiemu kierowcy szczęśliwie nic poważnego się nie stało. Komenda Stołeczna Policji ustala, jak doszło do wypadku. A konkretnie, który z kierowców wymusił pierwszeństwo.

„W jakim jestem kraju?”

- Zeznania policji złożyłem nazajutrz po wypadku, w warszawskim szpitalu. Niestety, samego wypadku nie pamiętam - mówi Zbigniew Girzyński. - Pamiętam, jak stoję na światłach i czekam na zielone. Potem - czarna dziura. Przez godzinę byłem nieprzytomny. Kolejne wspomnienie to jakaś godzina 22. Strażacy wyciągają mnie z samochodu.

Parlamentarzysta pamięta, że był kompletnie zdezorientowany. Ponieważ ostatnio odbył kilka podróży zagranicznych i planował kolejną (gdyby nie wypadek, zmierzałby właśnie do Bułgarii, gdzie miał obserwować wybory parlamentarne), pierwszym pytaniem, jakie zadał, było: „W jakim jestem kraju?”. Potem pytał o dzień tygodnia.

Gdy trochę doszedł do siebie, zadzwonił do żony: „Słuchaj, wszystko dobrze, ale miałem wypadek...”. Kolejne migawki pochodzą już ze szpitala w stolicy.

Od początku tygodnia Zbigniew Girzyński przebywa w Toruniu. Jest pod kontrolą lekarzy i troskliwą opieką żony oraz matki. - Mam rozbitą głowę, lekarze założyli mi trzy szwy. Do tego złamane wyrostki trzech kręgów szyjnych i chodzę w gorsecie. Czuję się średnio, nie wyglądam wyjściowo, ale miałem już zamiar wracać do Sejmu na exposé premier Ewy Kopacz. Żona i mama skutecznie mnie jednak powstrzymały, słusznie zauważając, że beze mnie świat się nie zawali - dodaje parlamentarzysta.

Za co poseł dziękuje?

- Dziękuję Bogu, że w styczniu sprzedałem swojego nissana (nawiasem mówiąc, pewnej dziennikarce) i kupiłem tę toyotę corollę. BMW uderzyło mnie centralnie w drzwi. Patrząc po efektach, z niemałą siłą, a więc i prędkością. Ale poduszki i kurtyna powietrzna zadziałały. Gdyby nie one, pewnie dziś byśmy już nie rozmawiali - kończy poseł.

Warto wiedzieć

- Dochodzenie ws. wypadku prowadzi Komenda Stołeczna Policji. Funkcjonariusze chcą ustalić, czy kierowcy dostosowali się do sygnalizacji i oznakowania. Chodzi o to, czy kierowca bmw przejechał na czerwonym i/lub czy poseł wjeżdżając na skrzyżowanie wymusił pierwszeństwo.

- KSP zapowiedziała, że konieczne będzie powołanie biegłych, aby zrekonstruować przebieg wypadku. Możliwe, że uda się wykorzystać monitoring.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Wypadek(ki) spowodowane wbrew logicznym pewnikom na drodze[ zachowania kierowców, uzytkowników dróg] są zawsze zaskoczeniem wyjatkowej natury! Skoro Pan oczekiwał na " kolor fali " umozliwiający jazdę , to zachowanie drugiego[ prawdopodobnie sprawcy] kierowcy , który NOTA bene " walnął " w bok Pana auta- było wyjątkowym bo niemiłym zaskoczeniem! Znam ten stan ducha..., przerabiałem go w dn. 15 stycznia 2005 r na drodze krajowej nr. 1o na łuku [ za łukiem] w kierunku Torunia w m. Czernikowo DOKŁADNIE NA TZW. CZARNYM PUNKCIE[ kilka osób tam oddało zycie, kilkadziesiąt uległo obrażeniom].
Panie Zbyszku, w tej tragedii Panu pozostaje pomimo obrażeń( życzę powrotu do zdrowia) komfortowe nazwę samopoczucie...
Mnie tam, na " czarnym punkcie" , przy moich ok. 50 km [ do przodu jechałem] i szalejącym [ także chyba BMW - czarnym] z naprzeciw " na mijaka" po moim pasie[ mijał ok. 8 ksamochodową kolumnę pojazdów -jadących w kier. Warszawy] podczas manewru zmniejszania prędkości- wszak IDIOTA jechał na mnie(SIC!) , ale zmniejszania w sposób wielce opanowany[ nawet " nie zagrały ABS-y"], NADZIAŁ OD TYLCA... pewien "idiot drugi" w swoim OPLU WEKTRA oficer W.P. jadący ok. 120 km/h!!!
Czy wie Pan jak się czuje mężczyzna za kierownicą , który wykonuje w sposób opanowany i z dużą znajomością prawa drogowego(!) i nagle " JEST NADZIANY OD TYŁU" , a nastepnie wpychany[ wbrew własnym potrzebom i tzw. ochocie...- POD TYLNĄ OS TIRA???!!!, która to oś po takim " zbliżeniu" z moim COMBO(...) -odpadła i wylądowała w rowie? Zapewniam Pana, że wcale , ale to wcale i na pewno- NIEKOMFORTOWO!
Dodaj ogłoszenie