Tylko u nas
zobacz

Polecamy!

Rozwiń
Zdzisław Preisner: Upały? W Dolinie Śmierci jest 50 stopni...

Zdzisław Preisner: Upały? W Dolinie Śmierci jest 50 stopni Celsjusza [ROZMOWA]

Mirosława Kruczkiewicz

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Zdzisław Preisner: Upały? W Dolinie Śmierci jest 50 stopni Celsjusza [ROZMOWA]
1/6
przejdź do galerii

©Zdzisław Preisner

O rekordowych upałach i sposobach na nie mówi toruński geograf i podróżnik, członek The Explorers Club dr ZDZISŁAW PREISNER.
Najcieplejsze miejsce w świecie, które pan odwiedził, to...

Najwyższa temperatura powietrza, jakiej doświadczyłem, to 50 stopni Celsjusza w Dolinie Śmierci w Stanach Zjednoczonych. Dolina Śmierci jest miejscem szczególnym, pustynnym, ze słonym jeziorem i ciekawymi formacjami skalnymi. Temperatura osiąga tam nawet 57 stopni (podobne rekordy zanotowano też w Libii i Arabii Saudyjskiej).


Jak było?

Gorąco! Można się było poczuć jak przed otwartym piecem, a właściwie piecami, bo skwar otaczał ze wszystkich stron. W Dolinie Śmierci byłem dwukrotnie. Przyznam, że ze zdziwieniem patrzyłem na starszych ludzi wędrujących tam z parasolami w srebrnym kolorze. To był chyba rodzaj próby, której się poddawali. Innym bardzo ciepłym miejscem, które odwiedziłem i gdzie nawet zimą termometr wskazywał 42 stopnie, jest Kotlina Danakilska w Etiopii. To ta kotlina dzierży ponoć palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o wysokie temperatury, jednak rekord, który do niej należy - 67 stopni - jest nieoficjalny, niepotwierdzony. W Kotlinie Danakilskiej bywa przy tym gorąco też w sensie przenośnym - zdarzały się tam porwania turystów, czworo z nich nawet zastrzelono.

Zobacz galerię

To obszar bardzo ciekawy geologicznie...

Najciekawszy jeśli chodzi o formy geologiczne, jaki udało mi się zobaczyć.

Jak pan sobie radził z upałami w różnych zakątkach świata?

Moje podróżowanie po ciepłych krajach zaczynałem od Indii, gdzie jesienią i zimą temperatury też sięgały 40 stopni. Latem przed wyjazdem do Indii „aklimatyzowałem” się w kraju, wychodząc na słońce, spacerując w upale. Organizm się, jak sądzę, przygotował w ten sposób na indyjskie upały. A poza tym przestałem się tych upałów... bać.

Polecamy: Czym jeżdżą toruńscy radni? [ZDJĘCIA]



Czy w tropikalnym skwarze trzeba przestrzegać jakichś szczególnych zasad?

Myślę, że wystarczy trzymać się powszechnie znanych zaleceń: stosować kremy z filtrem, osłaniać głowę, nawadniać organizm, przebywać raczej w cieniu niż na słońcu. Ja zresztą nie jestem dobrym przykładem dla turystów - za bardzo o siebie nie dbam, nie szczepię się przed wyjazdami, wychodząc z założenia, że jak mi się ma coś przytrafić, to się przytrafi! Właśnie lecę do
Namibii, a tam nie ma obowiązku bycia zaszczepionym.


A propos nawadniania i nieszczepienia, pije pan wodę dowolnego pochodzenia?

Byłem w Azji ponad dwa lata, a uniknąłem zakażenia amebą, tymczasem, zdarza się, że turysta po kilku dniach ją „łapie”. Po prostu trzeba być rozsądnym. Jeśli chce nam się pić, to nie możemy sięgać po wodę niewiadomego pochodzenia. Miejmy z sobą taką, którą bez obaw możemy wypić. Niech plecak będzie ciężki, ale niech jest bezpiecznie! Ja w tropikach nie jadam też surowych warzyw. Pięknie wyglądają na talerzu, ale trzymam się zasady, że sałatkę zrobię sobie w domu po powrocie. Jakoś te proste reguły mnie ochroniły.



Jak z upałami radzą sobie mieszkańcy tropików? Czasem z niedowierzaniem patrzymy na nomadów, przemierzających Saharę w szatach szczelnie owijających ciało, gdy my latem staramy się mieć na sobie jak najmniej ubrań.

Odsłonięcie ciała przy bardzo wysokich temperaturach wcale nie gwarantuje ochłodzenia. Tuaregowie osłaniają nawet twarz, nie tylko z powodu piasku, ale i z powodu nasłonecznienia. I pewnie się to sprawdza, skoro tak czynią od pokoleń.

Zaobserwował pan jakieś szczególne sposoby radzenia sobie z upałem?

W Birmie (obecnie Mjanma, Myanmar), dziewczyny i kobiety, a bywa, że i chłopcy, dla ochrony przed słońcem pokrywają twarze grubą warstwą kremu sporządzonego ze startego drewna i wody. Ale przede wszystkim upały to dla tych ludzi codzienność, w takim klimacie się rodzą i żyją.

Zobacz galerię

Woli pan w podróży zmagać się z ekstremalnym ciepłem czy z wielkim mrozem?

Jestem fanem rejonów polarnych. Byłem trzykrotnie na Spitsbergenie, byłem na Grenlandii, Islandii i Alasce, zawsze jednak latem. A letnie temperatury mogą tam nieprzygotowanego zaskoczyć. Na Alasce zdarza się plus 30 stopni, a na Grenlandii 20, letni rekord Spitsbergenu zaś wyniósł 19 stopni. A zimą, cóż - w głębi Grenlandii było już minus 70, a na Antarktydzie minus 90.

Czytaj także: Afera w "Żabkach". Szef nie dał pieniędzy i zniknął



Warto obejrzeć: Co pić podczas upałów?


Zobacz także:


Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
oko

na maroko (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

pięć lat temu byłem w KSA-temperatury 50-60 stopni,to codzienna norma w okresie letnim.najwyższa,zanotowana natomiast była jednego dnia w lipcu,w bahrajnie 73 stopnie.to widziałem i sam odczułem

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo