Atak szaleńca z nożem w ręku? To się zdarza częściej niż myślisz

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch
Atak nożownika w centrum handlowym w Stalowej Woli. Poszkodowanych zostało 9 osób, jedna z nich zmarła
Atak nożownika w centrum handlowym w Stalowej Woli. Poszkodowanych zostało 9 osób, jedna z nich zmarła Zdzisław Surowiec
Udostępnij:
W ostatni poniedziałek (17 stycznia) o Toruniu zrobiło się głośno w całej Polsce. A to za sprawą 21-latka, który z nożem o półmetrowym ostrzu biegał po mieście. Podczas swojej szalonej szarży Luca L. skrzywdził 8 osób. Sąd aresztował go na trzy miesiące, a prokuratura postawiła ciężkie zarzuty, w tym zagrożone karą dożywocia. Wbrew pozorom ataki z niebezpiecznymi narzędziami w rękach wcale nie są rzadkością.

Zobacz wideo: Akcyza na alkohol i papierosy w górę

Luca. L w Toruniu. Z długim nożem atakował przechodniów

21-letni Luca L. w poniedziałek około godziny 5 rano wybiegł z mieszkania przy ulicy Drzewieckiego w Toruniu z długim nożem. Był pobudzony, prawdopodobnie pod wpływem środków odurzających. O tym, że może być śmiertelnie niebezpieczny dyżurnego policji poinformowała jego matka. Nim mundurowi zdążyli namierzyć mężczyznę, ten przez niemal godzinę krzywdził ludzi. Zaatakował i ranił nożem pięć osób w centrum Torunia. Miały rany twarzy (55-letnia kobieta i 25-letni mężczyzna), jedna przecięty palec (46-letnia kobieta - przeszła w szpitalu operację). Dwóm kolejnym osobom pociął kurtki, innej uszkodził samochód.
Luca L. został ujęty przez policjantów przed godziną 6 na placu Pokoju Toruńskiego. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, a we wtorek (18 stycznia) został doprowadzony do prokuratury.

Polecamy

- Przedstawiliśmy 21-letniemu Luce L. łącznie dziewięć zarzutów - tłumaczył szef Prokuratury Toruń Centrum-Zachód Marcin Licznerski. - Łącznie zarzucono mu trzy zbrodnie, w tym dwa usiłowania zabójstwa oraz kilka występków. Analiza całokształtu materiału dowodowego, sposobu działania, charakteru zadawanych ciosów, sposobu zachowania podejrzanego doprowadziła nas do wniosku, że materiał pozwala na obecnym etapie postępowania na sformułowanie zarzutów usiłowania zabójstwa, uszkodzeń ciała - w tym uszkodzeń ciężkich.

Jak tłumaczył się Luca L.? Przede wszystkim niepamięcią. Twierdził, że przed feralnymi zdarzeniami był w klubie, gdzie ktoś najprawdopodobniej dosypał mu coś do napoju.

Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku:

Gdańsk. Nożem w klatkę piersiową

Do podobnej sytuacji jak ta w Toruniu w grudniu ubiegłego roku doszło w centrum Gdańska. Około godz. 6 rano na starówce grupa turystów natknęła się na hałaśliwego, pobudzonego i dziwnie zachowującego się mężczyznę. Zawrócił ich uwagę, bo nie tylko był głośny, ale też w rękach obracał nóż. Zaatakował przechodniów, gdy ci próbowali odebrać mu niebezpieczne narzędzie. Próba obezwładnienia rozjuszyła 30-latka do tego stopnia, że ranił jednego z przechodniów w okolice klatki piersiowej. Na szczęście obrażenia, które odniósł 27-letni turysta nie były poważne. Po tym ataku sprawca został skierowany na obserwację psychiatryczną.

Warszawa. Siekiera i atak pod sklepem

Przerażające sceny rozegrały się wieczorem 3 stycznia 2022 roku w autobusie miejskim nr 173 w warszawskim Wawrze. Do pojazdu w ostatniej chwili wbiegł mężczyzna, który natychmiast zwrócił uwagę pozostałych pasażerów. Człowiek ten był w szoku i mocno krwawił. Kierowca autobusu wezwał pomoc, a ranny trafił do szpitala. Świadkowie tego zdarzenia zeznali później, że nim wsiadł do pojazdu, biegł środkiem ulicy goniony przez innego mężczyznę. Już dzień później policjantom udało się zatrzymać 28-latka, który siekierą poranił ofiarę. Prokuratura postawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa i aresztowała na 3 miesiące. Na razie nie wiadomo, jakie były motywy działania sprawcy z siekierą.

Warto przeczytać

Natomiast 13 grudnia 2021 roku przed południem w warszawskiej dzielnicy Ursus doszło do bestialskiego ataku przed sklepem sieci Żabka. 27-letni mężczyzna – pracownik sklepu - właśnie wykładał towar. Towarzyszyła mu partnerka. Nic nie zapowiadało, że za chwilę rozegrają się sceny jak z horroru. Nagle pod sklep podjechało bmw. Z auta wysiadł mężczyzna, który rzucił się na 27-latka. Zadał mu kilka ciosów nożem, dotkliwie raniąc, po czym wsiadł z powrotem do auta i odjechał. Ranny trafił do szpitala z obrażeniami m.in. pleców i ręki, a wezwani na miejsce policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Okazał się nim 28-letni Markus M., obywatel Armenii. Jak informowała policja, napastnik dokładnie przygotował się do ataku o czym świadczyły fałszywe tablice rejestracyjne jego samochodu. Mundurowi opublikowali jego wizerunek i zaapelowali o pomoc w odnalezieniu nożownika. Tydzień później zatrzymano Markusa M. w jednym z hosteli w Warszawie. Został aresztowany z zarzutem usiłowania zabójstwa.

Szczecin. Nóż w galerii, ciosy w kinie

To miało być przyjemne popołudnie tuż przed Bożym Narodzeniem. 23 grudnia 2018 roku dwóch 30-letnich przyjaciół wybrało się do kina w jednym z centrów handlowych w Szczecinie. Wyświetlano świąteczny film dla dzieci. Bilet na ten sam seans kupił też 26-letni wówczas Michael F, znajomy jednego z nich. Na sali było kilkadziesiąt osób, w tym małe dzieci. W kinie napastnik usiadł w ostatnim rzędzie za pokrzywdzonymi. W przerwie na reklamy zaatakował obu mężczyzn zadając im w sumie kilkadziesiąt ran. W rezultacie jeden z nich zmarł, drugi doznał ciężkich obrażeń ciała, jednakże zdołano go uratować dzięki pomocy udzielonej przez widzów na sali. Prokuratura dowiodła, że sprawca działał w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia pokrzywdzonego, a sąd skazał Michaela F. na dożywocie. Motywem działania zabójcy miała być zazdrość o zabitego, z którym wcześniej tworzyli parę.
Tragicznie zakończyły się zakupy w galerii handlowej w Stalowej Woli w październiku 2017 roku. Wczesnym popołudniem wtargnął tam 27-letni Konrad K. uzbrojony w dwa szturmowe noże. Ruszył do ataku na pracowników centrum handlowego oraz jego klientów. Zranił 9 osób, w tym kilka bardzo poważnie. 51-letnia kobieta, która w feralnym momencie była na zakupach, zmarła.

Warto przeczytać

- To był jakiś koszmar. Ten mężczyzna zachowywał się jak szalony, jakby wpadł w amok. Wbiegł do galerii i zaczął dźgać nożem przypadkowe osoby - relacjonowała w lokalnych mediach pracownica jednego z punktów usługowych w galerii. - Kilka metrów ode mnie uderzył nożem jakąś osobę w głowę, a zaraz potem mężczyznę w okolice serca. Zaczęłam krzyczeć, uciekłam do toalety i się zamknęłam. Cała galeria była w kałużach krwi.

Mężczyzna został zatrzymany, gdy uciekał z galerii. Uznano go za niepoczytalnego i umieszczono w zakładzie psychiatrycznym. Wiadomo, że wcześniej Konrad K. miał poważne problemy z narkotykami.

Olsztyn. Reakcja, a po niej śmierć

Smutny finał ma historia z października 2020 roku, która wydarzyła się w Olsztynie, w dzielnicy Jaroty. Od ciosów nożem zginął wówczas 27-letni Filip K. Ugodzono go 6 razy w plecy i klatkę piersiową. Ofiara nie znała wcześniej swojego napastnika. Tamtej nocy Filip wracał od kolegi opustoszałymi ulicami miasta. Było już po 1 w nocy, kiedy na ulicy zobaczył Aslaniego L. - obywatela Gruzji i jego dziewczynę. Filip uznał, że mężczyzna zachowuje się wobec kobiety w sposób agresywny. Najpierw nakrzyczał na obcokrajowca, a potem go zaatakował - powalił na ziemię i zaczął dusić. W pewnym momencie Aslani L. wyjął nóż i zadał nim pokrzywdzonemu sześć ciosów. Te m.in przebiły płuca. Gruzin uciekł z miejsca zdarzenia, zostawiając Filipa w kałuży krwi. 27-latka znalazła przypadkowa osoba, która wezwała pogotowie. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie rozpoczęła się walka o jego życie. Niestety, po kilku dniach zmarł osierocając dwóch synów. W sierpniu 2021 roku sąd w Olsztynie uznał oskarżonego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu. Kary jednak nie będzie, bo sąd przyjął, ze Gruzin dopuścił się go, przekraczając granice obrony koniecznej, działając wówczas w stanie wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami zamachu ze strony pokrzywdzonego. Rodzina zmarłego nie godzi się z wyrokiem i zapowiada apelację.

Warto przeczytać

Breivik był jego idolem

Z zamiarem wyeliminowania ze społeczeństwa "bezużytecznych" - zdaniem sprawcy - obywateli działał 28-letni wówczas Łukasz W. Mężczyzna nie ukrywał swojej ogromnej fascynacji Andersem Breivikiem, sprawcą masakry na norweskiej wyspie Utoya. Przypomnijmy, że w przygotowanych przez niego zamachach w 2011 roku zginęło 77 osób, wiele zostało ciężko rannych.
Łukasz W. - na co dzień student dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz pracownik jednej z bibliotek - pojawił się w Dąbrowie Górniczej w połowie października 2014 roku. W supermarkecie kupił masywny młotek. Użył go, zadąjąc ciosy w głowę dwóm przypadkowo napotkanym osobom. Pierwszego mężczyznę zaatakował na przystanku autobusowym łamiąc mu kości czaszki. Drugiego spotkał na ulicy - uderzył go kilkakrotnie młotkiem, potem próbował mu poderżnąć gardło nożem. Przekonany, że zabił, Łukasz W. sam zgłosił się na policję. Na szczęście jego zamiar się nie powiódł. Mężczyzna trafił do szpitala psychiatrycznego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie