Gangsterzy kontra strażnicy

Zdjęcia Tymon Markowski Tekst Piotr Schutta
W poniedziałek rano ulica Parkowa w Potulicach zamieniła się w plan filmowy. Na balkony bloków sąsiadujących z potulickim więzieniem i na chodniki wylegli mieszkańcy wioski ciekawi, kto tak strzela i co tak dymi.

W poniedziałek rano ulica Parkowa w Potulicach zamieniła się w plan filmowy. Na balkony bloków sąsiadujących z potulickim więzieniem i na chodniki wylegli mieszkańcy wioski ciekawi, kto tak strzela i co tak dymi.

Filmowali policjanci z Nakła, strzelali strażnicy więzienni przebrani za gangsterów. Scenariusz ćwiczeń, które powtarzane są dla utrzymania formy kilka razy w roku, nie był skomplikowany. Trzech funkcjonariuszy specjalnej Grupy Interwencyjnej Służby Więziennej, udających gangsterów w czarnych kominiarkach, zaparkowało białego citroena berlingo tuż przy więziennym murze. Przez bramę miała wyjechać więzienna furgonetka wioząca ich kolegę, szczególnie niebezpiecznego bandytę. Tuż po godzinie 10.00 brązowe skrzydła potężnej bramy zaczęły się powoli otwierać. Konwój wytoczył się ociężale i nie zdążył nabrać szybkości, gdy zajechał mu drogę citroen.

<!** reklama>Zaczęła się strzelanina. Facet w czerni siedzący za kierownicą berlingo został „zabity” od razu przez obstawę furgonetki. Dwaj pozostali uparcie strzelali. Jeden z nich miał kałasznikowa. Od strony konwoju nadlatywały dymne granaty, które na czarno przesłaniały cały teren akcji. Na szczęście wiatr był tego dnia dość silny. Dym i smród szybko się ulatniały.

Wymiana ognia trwała ponad 10 minut, gdy na placu boju pojawił się najpierw jeden, po minucie, drugi radiowóz z Nakła. Policjanci w kamizelkach kuloodpornych i czarnych hełmach zaskoczyli bandytów od tyłu. Nie wiedzieć dlaczego jeden z nich natychmist zwiał, a drugi położył swoją pukawkę na ziemię i potulnie się położył.

W tym czasie konwojenci odprowadzili swój „pakunek” do bramy, a do akcji wkroczyli pies policyjny i jego przewodnik, którzy gonili jednego z delikwentów aż do ściany lasu, by przyprowadzić go skutego kajdankami. Drugiego z bandziorów zapakowano do policyjnego radiowozu, czemu towarzyszył nieprzewidziany incydent. Funkcjonariuszowi prowadzacemu skutego przestępcę nagle coś wypadło i z głośnym pacnięciem walnęło w asfalt. Oczy gapiów natychmiast powędrowały w tę stronę. Rzoległy się ciche śmiechy. Na asfalcie leżała policyjna broń, pistolet Walter P-99.

- Dobrze, że nie wystrzelił - rzucił ktoś w tłumie.

- Śmiechu warte - komentowali mężczyźni w roboczych kombinezonach, którzy na moment oderwali się od swojej roboty.

Po minach oficerów policji i więziennictwa, którzy przybyli pod więzienny mur w roli obserwatorów, widać było, że ćwiczenia oceniają na piątkę.

Z min funkcjonariuszy GISW udających gangsterów można było wyczytać, że koledzy z policji za mocno przycisnęli ich kolanami...

Zobacz galerię: Gangsterzy kontra strażnicy

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie