Hełm na wieżę i pałac na plac, czyli jak u pana z poziomem toruńskości?

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Tak prezentował się hełm na wieży toruńskiego Ratusza Staromiejskiego
Tak prezentował się hełm na wieży toruńskiego Ratusza Staromiejskiego

Związek Torunia z ogólnopolskim sporem o odbudowę Pałacu Saskiego w Warszawie nie jest może zbyt oczywisty, ale istniejący jest jak najbardziej. Dyskusja trwa, choć Sejm przyjął już wniesioną przez prezydenta Dudą stosowną ustawę. Według zwolenników tego projektu, odbudowa Pałacu Saskiego z przyległościami będzie wielkim uhonorowaniem stulecia odzyskania niepodległości, godnym i symbolicznym zakończeniem odbudowy Warszawy po wojennych zniszczeniach i czymś w rodzaju spłaconego długu przez współczesną Polskę jej heroicznej przeszłości.

Przeciwnicy podnoszą m.in., że oprócz drobnego fragmentu wokół Grobu Nieznanego Żołnierza pałac został zniszczony całkowicie, powstanie więc współczesna, pozbawiona walorów zabytkowych kopia nieistniejącej budowli, makieta - jak złośliwie dodają niektórzy. Przeciwnicy wskazują też, że za te 2,4 miliarda PLN, bo tyle kosztować ma ta inwestycja, można by uczcić stulecie niepodległości budową kilkudziesięciu bibliotek lub kilku szpitali powiatowych.

Każdy może sobie wybrać najbliższą sercu i rozumu opcję. Osobiście wybrałem już dawno. Trzy lata temu pisałem w „Nowościach”, dlaczego uważam ten pomysł za chybiony. link do tekstu z 2018 rokuWszystkich argumentów nie będę powtarzał, przypomnę tylko, że przez odbudowę stracimy dobrze zakorzeniony w zbiorowej pamięci kilku już pokoleń współczesnych Polaków symbol, jakim jest pomnik Grób Nieznanego Żołnierza w szczątkach pałacowej kolumnady - sugestywny pomnik chwały polskiego żołnierza, ale też materialnych strat, jakie poniósł kraj w wyniku wojny. Wkomponowany w nową kolumnadę, sprowadzony do fragmentu wielkiego zespołu pałacowego, straci - moim zdaniem - dużą część swej wyrazistej wymowy. Na dokładkę jeden paradoks: projekt mocno wspiera pisowska władza, której politycy często zarzucają Niemcom, że te relatywizują swą odpowiedzialność za koszmar wojny, że niemiecka polityka historyczna rozmywa niemieckie winy akcentując niemieckie straty. Na poziomie polityki symbolicznej efekt odbudowy będzie taki, że jedyną stolicą dużego europejskiego kraju, która w centrum ma trwałą ruinę - symbol wojennych zniszczeń - będzie... Berlin z jego monumentalnymi szczątkami strzaskanego alianckimi bombami Kaiser Wilhelm Gedächtniskirche.

O Pałacu Saskim dyskutować trudno, bo w oficjalnej narracji rzecz cała sprowadzona została do testu na patriotyzm: prawdziwi Polacy są „za”, a przeciwni - to jacyś tacy Polacy nieprawdziwi, jakby drugiego sortu. Dobrze to wyraził Wojciech Reszczyński pytając w państwowym Polskim Radiu 24, czy

„kogoś można nazwać Polakiem, kto nie chce odbudowy Pałacu Saskiego”

i prof. Zdzisław Krasnodębski, który stwierdził, że sama dyskusja o odbudowie świadczy o

„głębokim kryzysie polskości w przypadku niektórych naszych rodaków”

.

Na obrzeżach tego bicia pseudopatriotycznej piany niewiele jest miejsca na merytoryczną dyskusję. Tu pouczające są dwa listy autorytetów - opowiadające się „za” List zwolenników odbudowyoraz „przeciw” odbudowie.List przeciwników odbudowy I tu dochodzimy wreszcie do toruńskich wątków. Przeciwko są m.in. prof. Maria Poprzęcka, Agnieszka Holland, Krzysztof Warlikowski. Po drugiej stronie też profesorów nie brakuje. Wśród sygnatariuszy listu „za” są dwa toruńskie podpisy: prof. Wojciecha Polaka i prof. Elżbiety Pileckiej. Podpis prof. Polaka niespodzianką nie jest, bo to obok prof. Aleksandra Nalaskowskiego chyba najbardziej znany zwolennik rządzącej dziś opcji wśród toruńskiej profesury. O poglądach politycznych prof. Elżbiety Pileckiej nie wiem nic, wiem za to, że to wytrawna znawczyni historii sztuki, zwłaszcza dawnej architektury. A to ważne, bo pomijając cały kontekst polityczny sprawy, mamy tu do czynienia z ciekawym problemem konserwatorskim. Czy np. odbudowa zgodna jest z Kartą Wenecką? Tak na marginesie, w 1964 roku z polskiej strony Kartę podpisywał prof. Jan Zachwatowicz, architekt i konserwator wielce zasłużony dla odbudowy Warszawy tuż po wojnie i w czasach PRL. Autorzy listu „za” powołują się zresztą na jego autorytet. A żeby było jeszcze ciekawiej, córka prof. Zachwatowicza, znakomita scenograf prof. Krystyna Zachwatowicz-Wajda podpisała list z „przeciw”.

A teraz toruński wątek numer dwa. Skala jest oczywiście zupełnie inna, emocje i polityczny kontekst także, ale spór o warszawski pałac przywołuje dość już zakurzoną, ale przed laty całkiem żywą dyskusję o pomyśle odbudowy na szczycie wieży Ratusza Staromiejskiego okazałego spiczastego hełmu, który spłonął w wyniku szwedzkiego bombardowania miasta w roku 1703. Z pomysłu nic nie wyszło, moim zdaniem bardzo dobrze, ale wtedy, kiedy rzecz była żywo dyskutowana - jeśli mnie oczywiście pamięć nie zwodzi - nie padały argumenty dotyczące tego, kto jest prawdziwym toruńczykiem i nikt nikomu poziomu „toruńskości” ani jakości patriotyzmu lokalnego nie mierzył. Na szczęście.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie