Karawan zajechał po zmroku, czyli szpiedzy w Toruniu [RETRO]

Szymon SpandowskiZaktualizowano 
Jan Bułhak / z archiwum Szymona Spandowskiego
W przygranicznej Twierdzy Toruń szpiedzy byli widywani często. W stolicy polskiego Pomorza było ich wielu. Kilku nawet w Toruniu straciło życie.

Kilka dni temu czołówki gazet oraz eksponowane miejsca portali informacyjnych zdominowali szpiedzy. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała dwie osoby podejrzane o współpracę z chińskimi służbami. Ekscytacja jest zrozumiała, takie sprawy zawsze budziły emocje nawet wtedy, gdy szpiegowanie było w zasadzie czymś powszednim.

Wtedy, czyli na przykład przed wybuchem I wojny światowej. Gazety często donosiły wtedy o różnych podejrzanych typach zatrzymanych podczas szkicowania toruńskich fortów, bądź tylko w ich pobliżu się kręcących. W większości wypadków szybko okazywało się, że złapany szpieg był geodetą, bądź szkicował na zlecenie urzędu fortyfikacyjnego - w okolicach fortów pojawiał się zatem służbowo. Pewne przewrażliwienie było jednak uzasadnione, plany i opisy twierdzy oraz miasta znajdują się w rosyjskich archiwach do dziś.

Śmiertelny wypadek ul. Bema w Toruniu. Jedna osoba nie żyje [ZDJĘCIA]

Po 1920 roku znaczenie twierdzy znacznie spadło, ale zainteresowanie obcych służb stolicą Pomorza wzrosło. Zmieniły się tylko kierunki nadawania. Meldunki wywiadowcze rzadziej płynęły na wschód, a częściej na północ i zachód, czyli do Królewca i Berlina. Centrum przekaźnikowym był niemiecki konsulat przy ul. Bydgoskiej 34-36. Jak pisał Władysław Kozaczuk w swojej „Bitwie o tajemnice”, zbieraniem informacji zajmowała się większość personelu tej placówki.

„Wicekonsul dr Walter Hoops z Torunia, jak niezbicie stwierdziły władze polskie, osobiście zajmował się w latach 1933-34 wywiadem wojskowym - czytamy w książce - (...). Wyznaczał spotkania w Parku Miejskim, odbierał materiał, dostarczał wynagrodzenie i dawał zadania. Jako skrzynkę pocztową wykorzystywał księgarnię Wallisa w Toruniu, dokąd agent oddawał listy z meldunkami adresując je „Schultz (pseudonim Hoopsa - przypis redakcji) na miejscu”.

Księgarnia, czy też raczej sklep papierniczy Wallisa znajdował się przy Szerokiej 34.

Wtyczka, jaką wicekonsul posiadał w sztabie toruńskiego Dowództwa Okręgu Korpusu, była całkowicie kontrolowana przez polski kontrwywiad. Jak pisze Kozaczuk, pieniądze wypłacane przez niemieckiego dyplomatę, zasilały fundusz polskiego wywiadu.

Operacje plastyczne w Kujawsko-Pomorskiem: cennik. Ile koszt...

Polskie służby najwyraźniej działały bardzo sprawnie. W 1925 roku Abwehra zwerbowała dwóch polskich oficerów, poruczników Piątka i Urbaniaka. Pierwszy służył w Chojnicach, drugi w Toruniu. Za przekazane materiały Niemcy mieli im zapłacić około 20 tysięcy złotych. Kontrwywiad zneutralizował ich szybko, jesienią 1926 roku obaj znaleźli się za kratami. Finał jednej z największych afer szpiegowskich II RP rozegrał się w Toruniu na początku kwietnia 1927 roku.

„Obrony oskarżonych podjęli się sędziowie wojskowi z urzędu, albowiem ze względu na charakter zbrodni żaden z toruńskich adwokatów nie chciał się podjąć obrony - relacjonowało proces „Słowo Pomorskie”. - Tryb życia por. Piątka, który wydawał znaczne sumy pieniędzy i to przeważnie w dolarach na libacje i zabawy, zwrócił uwagę wywiadu wojskowego i spowodował zarządzenie obserwacji przez prokuratora kpt. Roma. U oskarżonych znaleziono podrobione klucze od szaf, w których znajdowały się plany mobilizacyjne obrony Pomorza. W związku z tą aferą aresztowano również por. Sielskiego i por. Badziunga, którzy odpowiadać będą w postępowaniu zwyczajnem. Kilku wyższych oficerów w Chojnicach zostanie pociągniętych do odpowiedzialności za brak dozoru. Rozprawa sądowa na ogół miała przebieg spokojny. Oskarżeni przyznali się do winy.

Wyrok zapadł w poniedziałek 4 kwietnia o godz. 13-ej. Obaj oskarżeni skazani zostali na wydalenie z wojska, pozbawienie praw i na karę śmierci przez rozstrzelanie z tem, że por. Urbaniak ma być rozstrzelany pierwszy, co oznacza lżejszy wymiar kary. W motywach wyroku sąd orzekł, że oskarżeni dopuszczali się systematycznego i świadomego szpiegostwa, wykradając i sprzedając wywiadowi państwa ościennego ważne akta, dotyczące obrony Pomorza. Skazani przyjęli wyrok spokojnie. Prośba ich o ułaskawienie została przez Prezydenta Rzeczypospolitej odrzucona, wobec czego wyrok wczoraj wykonano”.

Kobiety poszukiwane przez kujawsko-pomorską policję. Rozpozn...

Na miejsce kaźni oskarżeni odjechali z więzienia przy ulicy Świętego Jakuba, gdzie - w obecnej siedzibie Izby Skarbowej - było wtedy więzienie garnizonowe. Trafili zaś do Fortu IV, który już od 1920 roku był wykorzystywany jako miejsce egzekucji.

Ciała obu szpiegów trafiły na Cmentarz Garnizonowy. Tam również siedem lat później zakopano zwłoki Józefa Gryfa-Czajkowskiego. Oficer ten w drugiej połowie lat 20. był agentem polskiego wywiadu w Berlinie, gdzie działał również najskuteczniejszy i zarazem najbardziej tajemniczy polski szpieg tamtych czasów, rotmistrz Jerzy Sosnowski.

Gryf-Czajkowski został zwerbowany przez Niemców już w Berlinie. Z Abwehrą współpracował również po odwołaniu go do kraju. W grudniu 1933 roku wysłał na konspiracyjny adres w Gdańsku paczkę z mikrofilmami. Klisze, na których były tajne dokumenty oraz obiekty wojskowe, bardzo zainteresowały polskich kontrwywiadowców sprawdzających przesyłki kierowane do Wolnego Miasta Gdańska i Niemiec. Do nadawcy dotarli szybko.

„W dniach od 30 do 31 stycznia przed sądem okręgowym w Toruniu, który sądził w trybie doraźnym, odbyła się rozprawa przeciwko Józefowi Gryf-Czajkowskiemu, b. porucznikowi, znanemu dobrze na gruncie toruńskim. Służył on jakiś czas w toruńskim garnizonie i był właścicielem majątku Glinki pod Toruniem - donosiło „Słowo Pomorskie” na początku lutego 1934 roku. - Gryf-Czajkowski oskarżony był o szpiegostwo na rzecz ościennego państwa. Przewód sądowy ujawnił i udowodnił akcję szpiegowską na terenie Gdyni.

Rozprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych. Gryf-Czajkowski do winy się nie przyznał. Wczoraj o godz. 13.30 ogłoszony został wyrok skazujący Gryf-Czajkowskiego na karę śmierci przez powieszenie.

Obrońca z urzędu, adw. Przysiecki odwołał się do łaski Prezydenta Rzplitej. Ok. godz. 22 nadeszła z Warszawy odpowiedź odmowna, wobec czego wyrok dziś w nocy o godz. 3-ej został wykonany.

Pogrzeb odbył się dziś rano o godz. 4-tej rano na cmentarzu garnizonowym przy ul. Grudziądzkiej”.

Miejsc, w których spoczywają straceni szpiedzy, szukać nie ma sensu.

Polecamy: Redaktor Nowości w ciele staruszka [WIDEO]

NowosciTorun

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3