Kiepski styl w salonie Torunia

Alicja Cichocka-Bielicka
Ulica Szeroka może być elegancką bombonierką lub workiem z cukierkami na wagę. Kampania reklamowa Biedronki pokazuje, że wizualnie bliżej nam do tego drugiego.

Ulica Szeroka może być elegancką bombonierką lub workiem z cukierkami na wagę. Kampania reklamowa Biedronki pokazuje, że wizualnie bliżej nam do tego drugiego.

<!** Image 2 align=none alt="Image 166569" sub="Andrzej Szmak o Koperniku przy Szewskiej: - Wstyd i hańba dla tego miasta / Fot. Adam Zakrzewski">Już „wktócte” powstanie tu sklep Biedronka (pisownia oryginalna) - czytając taki napis na dawnym sklepie z butami przy ulicy Szerokiej przechodnie przystawali i patrzyli z niedowierzaniem, z pisowni kpili na całego internauci na Facebooku. W takim stylu Jeronimo Martins Dystrybucja wszedł z Biedronką na toruński salon. Na szczęście napis już poprawiono. Z kamienicy zniknął też ogromny baner, powieszony zresztą nielegalnie. Pozostał znak firmowy dyskontu - agresywny żółty kolor na drzwiach do nowego sklepu.

<!** reklama>Dyskont w salonie Torunia to fakt, a kampania reklamowa tylko dopełnia obrazu. - Nie możemy ingerować w to, jak się firma reklamuje - Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta Torunia, twierdzi, że miasto ma związane ręce. - Trzeba rozmawiać z właścicielem kamienicy - kto ma rozmawiać, rzeczniczka nie mówi, a o napisie, który stał się pośmiewiskiem w mieście, pierwsze słyszy.

- Skoro klamka zapadła, skoncentrowałbym się na ograniczeniu agresywnej reklamy, z jaką zawsze wchodzi tego typu sklep - problem zauważa Jacek Stokłosa, plastyk miejski z Krakowa, odpowiedzialny za estetyczny wizerunek tego miasta. - Dyskont na pewno będzie chciał jakoś zaznaczyć swoją obecność na elewacji. To pole do popisu dla służb miejskich - uważa Stokłosa i z niedowierzaniem pyta. - To Toruń nie ma plastyka miejskiego?

Nie ma i nie wiadomo do końca, kto ponosi pełną odpowiedzialność za wizerunek i estetykę toruńskiej starówki. Formalnie wszelkie zmiany architektoniczne i wizerunkowe musi przyklepać miejski konserwator zabytków, ale głos ma również Biuro Toruńskiego Centrum Miasta, powołane do kształtowania wizerunku starówki. W niektórych sprawach wypowiada się także miejski architekt.

Jak ten system funkcjonuje, pokazała sprawa szkaradnej rzeźby przypominającej Kopernika przy ul. Szewskiej obok knajpy „U Łojca”. Na takie ohydztwo zgodził się Lech Narębski, ówczesny miejski konserwator zabytków. Andrzej Szmak, szef BTCM, wówczas główny spec od promocji w mieście, gdy przypominamy mu wpadkę, oburza się. - Nazwijmy rzeczy po imieniu, pan Narębski zaakceptował projekt bez żadnych konsultacji, zasłaniając się potem tym, że na zdjęciu to wyglądało inaczej - unosi się dyrektor Szmak. - Wstyd i hańba dla tego miasta. Konsekwencje są takie, że nie można tego usunąć.

W przypadku Biedronki ma być zupełnie inaczej. - Wszystkie elementy - wygląd elewacji, wizerunek zewnętrzny, tak jak całe wnętrze będą konsultowane i opiniowane przez służby miejskie - zapewnia Andrzej Szmak. Co ciekawe, zmienił swoją opinię na temat dyskontu przy Szerokiej. Nie mówi już, że to niezbyt prestiżowa firma do działania w przestrzeni starówki i że widziałby na jej miejscu Harrodsa. Wręcz przeciwnie. - Biedronka będzie wyglądać wyjątkowo porządnie - jest o tym przekonany. Zdradza też, że w sklepie będzie wydzielona przestrzeń kawiarniana.

Z kolei żółtą kampanię reklamową Biedronki Andrzej Szmak tłumaczy jako „działania doraźne”, niemające nic wspólnego z ostatecznym zewnętrznym wizerunkiem sklepu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie