Minął tydzień. PO zezuje, PiS wyciera, SLD leży, PSL rozszyfrowany

Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz Dariusz Bloch
Ostrzegałem, że nie wolno lekceważyć Torunia. Kiedyś premier Jarosław Kaczyński palnął, że to miasto powiatowe i zaraz przegrał wybory parlamentarne. A pewien minister z PO od transportu przejeżdżał służbowo przez Toruń i nie zatrzymał się, by podziwiać nowy most.

Wnet zakończył karierę polityczną, niby z powodu zegarka. Toruń nie wybacza. Bronisław Komorowski nie odwiedził miasta w kampanii prezydenckiej i ma za swoje. To, że wygrał głosowanie w Toruniu jest bez znaczenia, bo przegrał w całej Polsce. Dlatego przed drugą turą poseł Tomasz Lenz zapowiedział w „Nowościach”, że zabiega o wizytę prezydenta.
[break]

Mają też za swoje Magdalena Ogórek i Sojusz Lewicy Demokratycznej. A tak liczyłem na wicemarszałka Jerzego Wenderlicha, że zaprezentuje w Toruniu najpiękniejsze oblicze tej kampanii... Naprawdę myślał, że widok Leszka Millera, przywiezionego tu przed jesiennymi wyborami samorządowymi, nam wystarczy??? Ale dość - nie kopie się leżącego! Z kolei kandydat PSL Adam Jarubas w marcu do Torunia wpadł, ale to facet z innej bajki. Od wyborów samorządowych i sukcesu w nich PSL-u skrótowiec tej partii jest rozszyfrowywany jako Pierwsza Strona Listy. Tym razem była jednak tylko jedna kartka do głosowania. No i mamy klęskę.
Dociekał jeden z Czytelników, czy mam jakieś związki z PiS-em, bo tak się czepiam. Absolutnie nie - słowem chłoszczę równo i bez wyjątku wszystkie partie od tak zwanego lewa do tak zwanego prawa. Piszę „tak zwanego”, bo w Polsce - co udowodniły wybory prezydenckie - lewicy nie ma i udają ją liberałowie, na środku mamy ciamciaramcię ostatnio zezującą na lewo, a na prawo partię narodową z tyloma socjalistycznymi propozycjami.

Toruński PiS przez ostatnie miesiące prezentował nam, głównie w internecie, żenujący spektakl. Wycierano w nim sobie buzie bohaterem Państwa Podziemnego. Ostatecznie Marsz Pułkownika Witolda Pileckiego przeszedł w sobotę z kościoła garnizonowego pod pomnik Żołnierzy Wyklętych w alei Solidarności. Przy tej okazji zawiódł poseł Zbigniew Girzyński. Niestety, maszerował tylko w garniturze. Nie było stroju z epoki. Nawet czapki typu maciejówka, w której pokazywał się od miesięcy. A wypadało ją przywdziać, bo w tym tygodniu mieliśmy też 80. rocznicę śmierci marszałka Piłsudskiego.
W marszu dziarsko kroczył prezydent Michał Zaleski. To warte odnotowania, bo nie było go 1 marca w czasie obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych. Wtedy prezydent urlopował. Pierwszego marca pod pomnikiem reprezentował go i kwiaty składał Romuald Popławski. Obecność w tym miejscu dyrektora Wydziału Organizacji i Kontroli Urzędu Miasta, przed laty oficera Ludowego Wojska Polskiego, to kolejny śmiały gest prezydenta. Miał przecież udział w spotkaniu tzw. kościoła toruńskiego z tzw. kościołem łagiewnickim przy okazji urodzin Radia Maryja, a jeszcze przerzuca most pojednania między tak odległymi stronami historycznego sporu, jak Żołnierze Wyklęci i żołnierze LWP.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie