Paweł Adamowicz
Pożegnanie

Pożegnanie Pawła Adamowicza

Rozwiń
Paweł Adamowicz
Zwiń

Pożegnanie Pawła Adamowicza

Służba publiczna, ukochane miasto i drugi człowiek - te wartości były dla niego najważniejsze. Paweł Adamowicz był człowiekiem niezwykle aktywnym, zawsze życzliwym i zawsze blisko ludzi.

Obrady Rady Miejskiej w Lipnie należą do wyjątkowo...

Obrady Rady Miejskiej w Lipnie należą do wyjątkowo burzliwych

Małgorzata Chojnicka

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Na mównicy Jadwiga Chrzanowska

Na mównicy Jadwiga Chrzanowska ©Małgorzata Chojnicka

W ubiegłym tygodniu odbyła się kolejna sesja Rady Miejskiej w Lipnie. Pomimo, że porządek nie był napięty, obrady toczyły się do wieczora.
Na mównicy Jadwiga Chrzanowska

Na mównicy Jadwiga Chrzanowska ©Małgorzata Chojnicka

Padło wiele złośliwości i uszczypliwych uwag. Można zadać sobie pytanie, czy mieszkańcom podobają się takie przedstawienia za pieniądze podatników?
Tajemnica poliszynela
Rozpoczęto od wręczenia tytułów „Zasłużeni dla Miasta Lipna” - Ryszardowi Wiśniewskiemu, Bernardowi Sadka oraz Andrzejowi Mielczarkowi. Radni na wrześniowej sesji przyjęli stosowne uchwały przez aklamację. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że nie ma już Kapituły „Zasłużony dla miasta Lipna”.
Jej przewodniczący Tadeusz Chojnicki, podobnie jak inni członkowie, złożył rezygnację. W uzasadnieniu wskazał, że opinie Kapituły są lekceważone, a przewodnicząca Rady Miejskiej w Lipnie uniemożliwia dyskusję radnym poprzez przyznawanie tytułów przez aklamację. Dlatego jego zdaniem, Kapituła stała się zbyteczna. Przysłowiową „kością niezgody” stała się jedna z uhonorowanych osób. Członkowie Kapituły zostali wybrani spośród osób uhonorowanych tytułem „Zasłużony dla miasta Lipna”. Ich rola polegała na wydawaniu opinii.

Konsultacje z „dwoma chłopcami”


Po gratulacjach przyszedł czas na obrady, które miały burzliwy przebieg. Radni poruszyli kwestię doprowadzenia gazu do Lipna, wykupu budynków po szpitalu psychiatrycznym, a także problem budżetu partycypacyjnego, gdzie mieszkańcy mogliby decydować o wydatkowaniu pieniędzy. Wówczas zawrzało. Radny Paweł Banasik zwrócił się do burmistrz Doroty Łańcuckiej z zarzutem, że zrobiła konsultacje społeczne w sprawie skateparku, jak to określił, z „dwoma chłopcami”. Wtedy o głos poprosił Jarosław Zabłocki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lipnie. - Czy pan widział, ile dzieci korzysta ze skateparku - zapytał. - Przychodzą tam z rodzicami. Może warto by było tam pójść, a nie przyglądać się z cmentarza, co tam robią.
- Proszę nie obrażać ludzi - odparła Maria Turska, przewodnicząca Rady Miejskiej w Lipnie. - Tak się składa, że moi bliscy zmarli leżą w sąsiedztwie płotu, graniczącego ze skateparkiem. Nigdy nie było takiej sytuacji, żeby urzędnicy w taki sposób odnosili się do radnych.

Nie chcą takiego sąsiedztwa


- Przykład idzie z góry - odpowiedziała przewodniczącej burmistrz Dorota Łańcucka. - Sama doświadczyłam tego podczas spotkania z wędkarzami nad stawem przy bulwarze. Byłam wtedy na urlopie, a panowanie uczyli mnie wędkowania. Pani siedziała na ławeczce obok i bacznie mnie obserwowała.
- Tamtędy chodzę z miasta do domu - odrzekła Maria Turska.
- Mam tylko nadzieję, że wszystkie osoby uczestniczące w tym wydarzeniu były na urlopie.
Przy dyskusji o Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej w Lipnie padły stwierdzenia o fałszywym świadectwie przeciwko bliźniemu i topieniu w łyżce wody. Tak przebiegła wymiana zdań między przewodnicząca Marią Turską a inżynierem Stanisławem Wawrowskim. Na tym nie koniec, bo przyszli protestować mieszkańcy ulicy Komunalnej 12. Sprzeciwili się budowie w ich sąsiedztwie budynku socjalnego dla ośmiu rodzin.
- Po kilku latach znoszenia smrodu z kurników myśleliśmy, że teraz będziemy mogli zrobić sobie balkony - powiedziała, a w zasadzie wykrzyczała, Jadwiga Chrzanowska, reprezentująca mieszkańców. - Nikt nas wcześniej nie powiadomił, że ma tam stanąć budynek socjalny. Stanowczo sprzeciwiamy się jego budowie. My was wybieramy, a wy nam rzucacie kłody pod nogi i nas lekceważycie. Mamy prawo się bronić!

Już niebawem kolejna sesja


Robert Kapuściński, inżynier miasta, wyjaśnił, że mieszkańcy nie są stroną postępowania, gdyż znajduje się on około 14 metrów od ich bloku, a jego lokalizacja znana jest od ubiegłego roku. Podkreślił też, że zdaje sobie sprawę, że nikt nigdy nie będzie chciał obok siebie budownictwa socjalnego.
Potem Jadwiga Chrzanowska zapewniła radnych w imieniu mieszkańców, że nie ustaną w protestach. Na placu budowy będą dzień i noc. Wówczas burmistrz Dorota Łańcucka zaproponowała im spotkanie w dniu następnym. Zakończyło się ono postanowieniem, że budynek socjalny zostanie jeszcze odsunięty o kolejne 15 metrów, a także zostaną posadzone drzewa, aby sąsiedztwo było jak najmniej odczuwalne.
Przed mieszkańcami Lipna jeszcze jedna sesja w tej kadencji...

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo