Policyjny pościg za bmw na drodze pomiędzy Toruniem a Włocławkiem. Auto pędziło tam nawet 150 kilometrów na godzinę

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Policyjny pościg za bmw na drodze pomiędzy Toruniem a Włocławkiem
Policyjny pościg za bmw na drodze pomiędzy Toruniem a Włocławkiem policja
Kilkadziesiąt kilometrów trwał pościg policjantów za kierowcą bmw, który uciekał między innymi drogą krajową numer 91 pomiędzy Toruniem a Włocławkiem, którą pędził nawet 150 kilometrów na godzinę. Teraz 30-latek stanie przed sądem. Odpowie też za uszkodzenie dwóch radiowozów.

3 lipca ubiegłego roku około północy policjanci zauważyli na jednej z ulic Ciechocinka bmw jadące bez włączonych świateł. Chcieli zatrzymać prowadzącego pojazd do kontroli i jadąc za nim zaczęli dawać mu sygnały świetlne i dźwiękowe nakazujące zatrzymanie. Kierowca jednak zaczął uciekać. Wyjechał z miasta i ruszył drogą krajową numer 91 w stronę Włocławka. Funkcjonariusze zaczęli pościg i powiadomili inne jednostki o ucieczce. ​

Zobacz wideo: Czego szukaliśmy w Internecie w 2020 roku?

- W jej trakcie kierowca bmw sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym w ten sposób, że zajeżdżał drogę oznakowanym radiowozom policyjnym, biorącym udział w pościgu, uniemożliwiając jego wyprzedzenie i zatrzymanie, poruszał się z nadmierną prędkością dochodzącą do 150 kilometrów na godzinę, nie zwracał uwagi na poziome i pionowe znaki drogowe, nie sygnalizował wykonywanych manewrów, jechał po przeciwnym pasie – wylicza Wojciech Fabisiak rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Włocławku.

Prowadzący bmw został w końcu zablokowany przez radiowozy na ulicy Południowej we Włocławku. Mimo tego dalej próbował się wymknąć. Najpierw próbował staranować stojący przed nim policyjny pojazd, a gdy i to nie pozwoliło na dalszą ucieczkę, zaczął cofać i uderzył w ten stojący za nim. Ale na szczęście i ten manewr okazał się nieskuteczny.

Kierowca bmw został zatrzymany. Był nim 30-letni mieszkaniec Ciechocinka. Był trzeźwy.

Po wydarzeniach na ulicy Południowej do szpitala trafił zatrzymany i czterej policjanci z uszkodzonych aut. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń.

W czasie śledztwa mężczyzna przyznał się częściowo do winy, ale trudno mu było wytłumaczyć takie zachowanie. Teraz o karze dla niego zadecyduje sąd. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie