Przemytnicy odeszli, kopce i kamienie zostały

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
W okolicach Torunia wciąż jeszcze wyraźnie widać ślad linii granicznej, która do 1920 roku dzieliła dwa zabory. Przy nim wciąż jeszcze można usłyszeć opowieści o przemytnikach.

W okolicach Torunia wciąż jeszcze wyraźnie widać ślad linii granicznej, która do 1920 roku dzieliła dwa zabory. Przy nim wciąż jeszcze można usłyszeć opowieści o przemytnikach.

<!** Image 2 align=none alt="Image 172230" sub="Jan Młynarczyk przy tabliczce, którą wystawił w miejscu dawnej granicy Fot. Szymon Spandowski">- Ścieżka, którą idziemy, wytyczona została po rosyjskiej stronie granicy dla strażników. Rów, jaki przy niej widać, jest rowem granicznym - opowiada pan Jan Młynarczyk, który przed laty przeprowadził się z Torunia w okolice Osieka. Nadal jednak dojeżdżał do miasta do pracy, za każdym razem przekraczając dawną granicę zaborów. Choć ta nie istnieje już od niemal stu lat, jej ślady wciąż jeszcze są bardzo widoczne. Tym razem nie chodzi jednak o pamiątki ogromne, jak choćby dawne kolejowe wrota imperium rosyjskiego, czyli wielki dworzec w Aleksandrowie Kujawskim. Dworca nie można przegapić, sztuką jest za to dostrzec drobiazg od stu lat ukryty w trawie. Przyspieszony kurs wnikliwego studiowania terenu mieliśmy okazję zaliczyć podczas pierwszego rajdu granicznego, który jakiś czas temu przeszedł między Lubiczem Górnym i brzegiem Wisły.

<!** reklama>- Przeglądałem stare i nowe mapy, skorzystałem też z nawigacji satelitarnej, przede wszystkim szukałem śladów w terenie - opowiada pan Jan, który wyprawę poprowadził. - Okazało się, że niemal na całym odcinku zachował się doskonale widoczny rów graniczny. Można tu też jeszcze znaleźć kopce i kamienie graniczne.

Tyle widać na pierwszy rzut oka, jeśli jednak ktoś wytęży wzrok bardziej, zauważy na pewno różnice drzewostanu bądź to, że dukty leśne bardzo pokrywają się ze szlakami, jakich używali strażnicy.

<!** Image 3 align=none alt="Image 172230" sub="Kamień na kopcu granicznym Fot. Szymon Spandowski">Dobrze by było jeszcze dostrzec szlaki, którymi przez sto lat, między rokiem 1815, gdy granica została wytyczona, a rokiem 1920, gdy ostatecznie przestała istnieć, chodzili przemytnicy. Jeszcze ciekawiej by było wpaść na trop powstańców, bo przecież podczas powstania styczniowego z Prus do Rosji przez kordon przenoszona była broń, z Pomorza przekradali się również ochotnicy, którzy trafiali do powstańczych oddziałów. Fizyczne ślady tych eskapad odnaleźć jest dziś trudno, sporo opowieści o tych czasach można jednak usłyszeć u ludzi, którzy od pokoleń przy dawnej granicy mieszkają.

Nieco tajemnicza i zapomniana, ale bardzo interesująca ciekawostka regionu ma szansę stać się bardziej widoczną. Jan Mynarczyk, który przy szosie na Osiek, nad pozostałościami granicznego rowu, ustawił tabliczkę ze stosowną informacją, efekty swoich poszukiwań umieścił na stronie internetowej. Planuje również poprowadzić kolejny rajd.

- Chciałbym ruszyć w trasę 11 listopada - mówi. - Myślę, że data odzyskania przez Polskę niepodległości będzie dobrą okazją, by przyjrzeć się pozostałościom podziałów z czasów zniewolenia.

Warto zajrzeć

  • Przebieg dawnej trasy granicznej między zaborami można prześledzić na stronie internetowej pod adresem: 87-100.pl.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie