Przyłbice i kaptury pod murami

Tekst: Szymon Spandowski, zdjęcia: Jacek Smarz
Przybyłem, zobaczyłem, deszcz mnie nie zwyciężył – tak mogą wspominać współcześni rycerze sobotnio-niedzielny XXXV turniej w Golubiu-Dobrzyniu.

Przybyłem, zobaczyłem, deszcz mnie nie zwyciężył – tak mogą wspominać współcześni rycerze sobotnio-niedzielny XXXV turniej w Golubiu-Dobrzyniu.

Oj, nie po grunwaldzku to się odbyło! Tuż przed kolejną rocznicą wielkiej bitwy, rycerze - wzorem swoich poprzedników z czasów Jagiełły - powinni gotować się w swoich zbrojach. Tymczasem, wczoraj i przedwczoraj pod golubskim zamkiem, bliższe im były chyba obawy Blaszanego Drwala z krainy Oz, przynajmniej te dotyczące rdzy.

<!** reklama>Nic to, jak mawiał Mały Rycerz z Kamieńca Podolskiego. Aby się nie dać zimnu i rdzy, trzeba się ruszać. Ruch więc na placu turniejowym i w jego okolicach był duży. Galopowały konie, brzęczała stal, błyskały miecze, sypały się iskry, strzelały armaty. I to jeszcze jak strzelały! Takiego huku i dymu nie oglądały pewnie nawet wystawione obok zamku armaty z filmowej wersji „Potopu”, a przecież na planie oglądały wiele, jedną z nich nawet Daniel Olbrychski wysadził.

Rycerze na pogodę nie narzekali, gorzej jednak wiodło się sprzedawcom pamiątek. W sobotę, zorganizowany na Golubskim rynku kiermasz, świecił raczej pustkami, niewiele lepiej wyglądało również otoczenie kramów przy zamku. Napoje chłodzące w beczkach i lodówkach czekały na lepsze czasy, a widzowie, których szeregi mocno przerzedził padający deszcz, bardzo by się pewnie ucieszyli na widok parującego kubka ciepłego wina, którego jednak brakowało. Pierwszego dnia generalnie, obok rycerskich przyłbic, pod murami golubskiego zamku królowały więc przeciwdeszczowe kaptury.

- Impreza tak na dobre rozkręciła się w niedzielę, gdy przestało padać - mówi Przemysław Kuropatwa z Toruńskiej Szkoły Fechtunku, której członkowie podczas turnieju walczyli na miecze z rycerzami z całego kraju, we wszystkich konkurencjach zadając im sromotną klęskę. Wywalczyli dla siebie całe podium, zarówno podczas sobotnich walk z puklerzem i mieczem, jak i tych niedzielnych, gdy w ruch poszły miecze i tarcze.

Golubski zjazd rycerzy, dzięki któremu zresztą przed laty w Polsce rozpoczął się renesans rycerskiego średniowiecza, dla wielu był tylko rozgrzewką przed wielkim spotkaniem na polach Grunwaldu. Miejmy nadzieję, że widowisko zorganizowane w rocznicę bitwy, przesłaniały będą tylko chmury dymu prochowego, a jego uczestnicy, uzbrojeni w tarcze, topory i aparaty fotograficzne, nie będą musieli dodatkowo sięgać po parasole.

Zobacz galerię: Przyłbice i kaptury pod murami

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie