Renata Derejczyk: "Teatr w mieście, miasto w teatrze". Jakie plany ma nowa dyrektor Teatru Horzycy?

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Renata Derejczyk stanowisko dyrektorki Teatru Horzycy w Toruniu obejmie 1 września. Nadesłana
- Pierwszym impulsem, żeby wystartować w konkursie była myśl, jak ważnym byłoby dla mnie przywrócenie tej scenie i temu festiwalowi miejsca na polskiej i europejskiej mapie teatralnej jaką miał za najlepszych lat dyrekcji Krystyny Meissner - mówi Renata Derejczyk, kandydatka na dyrektorkę Teatru im Wilama Horzycy w Toruniu rozmowie z Pauliną Błaszkiewcz. To pierwszy wywiad dla toruńskich mediów.

Zobacz video: Zmiany na maturze

Czym dla Pani jest teatr?

Teatr zawsze dzieje się tu i teraz, wyraża najpierw nasze emocje, dąży do prawdy o nas i naszym świecie. Teatr, jaki chcemy prowadzić, to zaproszenie do dialogu i bycia razem, to generator pozytywnej energii.

Przez wiele lat była Pani związana z krakowskim teatrem Bagatela. Skąd pomysł, by wziąć udział w konkursie na dyrektora Teatru Horzycy w Toruniu?

W 1994 roku jako studentka teatrologii zostałam zaproszona przez Krystynę Meissner razem z grupą rówieśników na Festiwal "Kontakt", aby pisać o spektaklach i prowadzić spotkania z twórcami. Toruń był wtedy najważniejszym miejscem spotkania i kontaktu z europejskim teatrem. Na "Kontakcie" uczyliśmy się, jak ma wyglądać nowoczesny teatr. Dzięki festiwalowi zainteresowałam się teatrem niemieckim, zaczęłam o nim pisać w "Didaskaliach" i "Dialogu". Skończyłam w Monachium kierunek Zarządzanie Teatrami Muzycznymi i Dramatycznymi, równocześnie w krakowskiej Bagateli wdrażałam rozwiązania dotyczące walki o frekwencję, promocji i czytań performatywnych. Nie straciłam z oczu toruńskiego teatru, byłam na wielu edycjach "Kontraktu", pamiętam ważne premiery Horzycy - "Kupca weneckiego" Warlikowskiego, "Pakujemy manatki" Levina w reżyserii Iwony Kempy, "Przedostatnie kuszenie Billa Drumonda" Wierzchowskiego, a ostatnio "Natana Mędrca" Lessinga... Pierwszym impulsem, żeby wystartować w konkursie była myśl, jak ważnym byłoby dla mnie przywrócenie tej scenie i temu festiwalowi miejsca na polskiej i europejskiej mapie teatralnej jaką miał za najlepszych lat dyrekcji Krystyny Meissner. Budowanie inteligentnego i atrakcyjnego, widowiskowego i nowoczesnego, oryginalnego, ale też i popularnego repertuaru dla toruńskiej sceny, który przyciągnie do nas publiczność nie tylko w skali lokalnej, a zarazem zaowocuje zaproszeniami dla naszego teatru na krajowe i zagraniczne przeglądy.

Może Pani zdradzić, jakie ma plany wobec teatru?

Teatr Horzycy ma bardzo dobry zespół aktorski i całe zaplecze administracyjno-techniczne, które daje gwarancje realizacji na najwyższym poziomie. Dyrektor Andrzej Churski przeprowadził w ostatnich latach wiele inwestycji w teatrze, została odnowiona widownia, jest nowy sprzęt oświetleniowy, są konieczne dalsze zakupy sprzętu, ale mam nadzieję, że we współpracy z Urzędem Marszałkowskim uda się pozyskać niezbędne środki. Międzynarodowy Festiwalu "Kontakt", odbywał się będzie w cyklu corocznym, oprócz gości z zagranicy i kraju, także teatr Horzycy będzie miał okazję zaprezentować premierowe koprodukcje. To są zadania wymagające, choć przecież nie dokonam w Horzycy żadnej gwałtownej rewolucji. Już na etapie składania oferty zaprosiłam do współpracy Łukasza Czuja, reżysera i byłego dyrektora artystycznego Teatru Miejskiego w Gliwicach, który będzie moim zastępcą do spraw artystycznych. W tandemie dyrektorskim naturalnym staje się dzielenie obowiązków. Łukasz Czuj wyprofiluje repertuar teatru, będzie na pierwszej linii rozmów z reżyserami, ja wezmę odpowiedzialność za zarządzanie administracyjne i Festiwal. Nasz Horzyca ma być teatrem przyjaznym miastu, oferującym różnorodny repertuar i mocno angażującym emocje widzów, wychodzący poza budynek, poszukujący nowych, także lokalnych historii. Mówimy o naszej wizji: "Teatr w mieście, miasto w teatrze".

Dlaczego wskazała Pani na Łukasza Czuja jako dyrektora artystycznego?

Łukasza Czuja znam od ponad 20 lat, śledzę uważnie jego premiery. To reżyser, który zrealizował już ponad 45 inscenizacji muzyczno-dramatycznych. Bardzo dobrze przyjęto (widzowie i zespół Horzycy) jego toruńską "Noc w Kosmosie", spektakle z Legnicy i Kalisza, trzy produkcje z warszawskiej Romy - "Sofia di Magico", "Berlin 4 rano" i "Nowy Jork - Prohibicja". W Krakowie chodzimy na jego nostalgiczną opowieść o nocnym Krakowie lat '90, do Gliwic jeździliśmy na "Miłość w Leningradzie". Czuj nie tylko opowiada za pomocą muzyki i nowoczesnego teatru o lokalnej historii i mitologii, jest też twórcą fascynujących wystaw narracyjnych w Fabryce Schindlera i Muzeum Śląskim. W Gliwicach od podstaw zbudował zespół i repertuar nowego teatru dramatycznego. Dlatego jego praca z zespołem aktorskim Teatru im. Wilama Horzycy, mam nadzieję, przyniesie zakasujące i magiczne widowiska.

Czy w teatrze widzi Pani miejsce dla Pawła Paszty , który do września pełni funkcję dyrektora artystycznego?

Chcemy tworzyć różnorodny repertuar budowany na współpracy z wieloma reżyserami. A ponieważ zmianę repertuaru w teatrze chcemy wprowadzać ewolucyjnie, dlatego wiele spektakli wyreżyserowanych przez Pawła Pasztę pozostanie w repertuarze i wciąż będą eksploatowane w najbliższych sezonach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Miałem swojego faworyta,a tu...nawet wizualnie żenada

Dodaj ogłoszenie