Rowerzyści z Torunia wjechali w staruszkę: po 15 miesiącach bez kary. Wciąż brak decyzji czy nastolatek odpowie przed sądem jak dorosły

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
O tej tragedii trudni zapomnieć. W sierpniu 2019 roku nastoletni rowerzyści w Toruniu wjechali na pasach w 86-letnią staruszkę. Nie przeżyła. Po 15 miesiącach wciąż brak decyzji sądu rodzinnego o tym, czy kierujący rowerem miejskim nastolatek Łukasz B. ma być sądzony jak dorosły, czy jak dziecko.

Polecamy

-Wiemy, że sąd powołał zespół biegłych, który ma ocenić stopień rozwoju nastolatka. Opinia biegłych ma pomóc sądowi zdecydować, czy Łukasz B. może odpowiadać za swoje czyny przed sądem jak osoba dorosła - przekazuje prokurator Marcin Licznerski, szef Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum Zachód.

Zobacz wideo: Czy po zakażeniu covid-19 zyskujemy odporność?

Prokuratura żywotnie zainteresowana jest przebiegiem postępowania w sądzie rodzinnym. Włączyła się do sprawy od razu po tragedii, z uwagi na jej charakter. Śledczy na początku nie kryli, że ich zdaniem przynajmniej nastoletni Łukasz B., który krytycznego dnia kierował rowerem miejskim, powinien zostać "wydany prokuraturze", usłyszeć, jak osoba dorosła karne zarzuty (spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i nieudzielenia pomocy), a potem jak dorosły odpowiedzieć przed sądem karnym. Dziś śledczy nie mówią, że z tych oczekiwań się wycofują, ale zaznaczają, że i dla nich ważna będzie wspomniana opinia biegłych.

Powodując wypadek Łukasz B. miał lat 15. Obecnie wkroczył w 17 rok życia. Od wielu miesięcy przebywa w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym, dokąd skierował go sąd rodzinny - nie za karę i nie w ramach stosowania środków wychowawczych kończących postępowanie sądowe, tylko tymczasowo. Na Boże Narodzenie chłopak dostał przepustkę; obecnie powinien już wrócić do MOW.

Uderzyli na pasach i odjechali

Przypomnijmy, że do tragedii doszło 22 sierpnia 2019 roku, na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Matejki i Kraszewskiego w Toruniu. Przechodziła nim prawidłowo 86-letnia kobieta. Na pasy rowerem miejskim wjechali nastolatkowie. Pojazdem kierował 15-letni wówczas Łukasz B. Z przodu, na kierownicy, wiózł kolegę Mateusza P., czym prawie całkowicie ograniczył sobie pole widzenia.

Rower uderzył w idącą spokojnie staruszkę. Nastolatkowie na chwilę tylko zatrzymali się przy kobiecie, by zaraz odjechać. Pomocy kobiecie udzielali przechodnie. Niestety, torunianka zmarła nazajutrz w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu był uraz czaszkowo-mózgowy. Doszło do niego, gdy uderzona przez rower ofiara straciła równowagę i przewróciła się do tyłu.

Ponieważ sprawcy uciekli, policja wszczęła poszukiwania, również za pośrednictwem mediów. Upubliczniono kadry z miejskiego monitoringu. Ostatecznie jednego z rowerzystów na policję przyprowadziła matka. Tożsamość drugiego szybko ustalono.

Dlaczego to tak długo trwa?

Przez pierwsze miesiące po wypadku toczył się spór prawny o to, czy Łukasz B. pozostawać ma w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym, do którego szybko skierował go sąd. Adwokat Mateusz Chudziak, obrońca chłopca, zażalił decyzję oczekując, że ten wróci do domu. Prokuratura też się odwoływała. Ona z kolei domagała się surowszego potraktowania rowerzysty - wysłania go zakładu poprawczego. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Toruniu rozstrzygający sprawę zdecydował, że w mocy pozostaje decyzja sądu rodzinnego: pobyt nastolatka w ośrodku wychowawczym.

Co czeka natomiast Mateusza P., nastoletniego pasażera rowerzysty? On sądzony jak dorosły na pewno nie będzie. Prokuratura zarzuca mu bowiem mniej surowe przestępstwo: tylko nieudzielenie pomocy poszkodowanej (art. 162 par. 1 kk). Przy takim zarzucie nie ma prawnych podstaw do tego, by nastolatka z ukończonymi 15 latami traktować jak dorosłego. Możliwe jest to tylko w przypadku najcięższych przestępstw.

Po 15 miesiącach od tragedii nie ma jednak wciąż decyzji, czy Łukasz B. sądzony ma być jak dorosły. Oczekiwana obecnie jest nie tylko opinia biegłych na temat stopnia jego rozwoju. Tak prokuratura, jak i obrońca nastolatka dodają, że postępowanie przed sadem rodzinnym w Toruniu przeciąga się też przez niestawiennictwo wzywanych świadków. Taka sytuacja miała miejsce chociażby przy ostatnim terminie.

Do sprawy będziemy wracali.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

jesli w momencie spowodowania smierci kobiety mial lat 15 to byl maloletni !obojetnie z ktorej strony by na to patrzyl !!

a
abc

takie prawo...ech

Dodaj ogłoszenie