Sztuka siekania

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Gdyby to nie był Robert Rodriguez, byłby ogólny kłopot. A tak kłopot ma tylko recenzent. Zaryzykuję i napiszę, że „Maczeta” bardzo mi się spodobała.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/reszka_jaroslaw.jpg" >Gdyby to nie był Robert Rodriguez, byłby ogólny kłopot. A tak kłopot ma tylko recenzent. Zaryzykuję i napiszę, że „Maczeta” bardzo mi się spodobała.

Dlaczego to ryzyko? Bo gdyby nie żart, nie zabawa konwencją kina akcji, to kolejny film meksykańskiego „macho reżyserii” musiałby być odebrany jako kicz. A tak to ryzykowna zabawa, przy której powinniśmy się z góry umówić na przymrużenie oka i uodpornić na fruwające co chwila kawałki ludzkiego ciała: to ręki, to głowy.

Z drugiej strony, ludzkiego ciała w pięknym wydaniu i w całości otrzymujemy też na ekranie sporo - dzięki Jessice Albie, Michelle Rodriguez i Lindsay Lohan, odgrywających w „Maczecie” więcej niż epizodyczne role. Tworzą one idealny kontrast dla jednego z największych brzydali współczesnego kina - Danny’ego Trejo - w tytułowej kreacji.

<!** reklama>Nie pokuszę się o ocenę biegłości bohatera w wywijaniu tytułową bronią (on ma na imię Machete, w pochwie ma maczetę). Biegły bezsprzecznie jest Rodriguez w kreowaniu fikcyjnego świata, w którym funkcjonują wymienione postaci. Niby wiele elementów pasuje do realiów. Jest granica amerykańsko-meksykańska, na której regularnie łamie się prawo. Są gangi czerpiące z tego ogromne zyski. I są politycy zbijający na nacjonalistycznych sentymentach kapitał. W satyrycznej roli pokazał się tu, jako sprzedajny senator McLaughlin, sam Robert De Niro. Nie wiem, jak są zorganizowani Meksykanie. Czy istnieje tajna organizacja broniąca ich interesów w USA? Dla filmu Rodrigueza nie ma to zresztą większego znaczenia. Dla utrzymania filmowej logiki wystarczy przekonanie, że skoro jest akcja, musi być i reakcja. Ta reakcja ma powabną postać i nawet brzydal Trejo nie jest w stanie tego wrażenia zniszczyć. Dlatego nie ma problemu z opowiedzeniem się po jednej ze stron konfliktu. Choć trochę serce boli, gdy po drugiej stronie, tej złej, pozostawia się, poza De Niro, Dona Johnsona, Stevena Seagala i Lindsay Lohan. Trudno, zło też musi mieć wyraziste oblicze.

O co konkretnie w „Maczecie” chodzi? Mafioso grany przez Seagala był kiedyś po jasnej stronie mocy. Współpracował wówczas z „Maczetą”. Potem w okrutny sposób zamordował żonę i córkę byłego partnera. Po tragedii wzorowy policjant przepada, za następne parę lat pojawia się potulny (do czasu) nielegalny emigrant w Teksasie. Dla uspokojenia wrażliwych na mocne sceny: gdy się przymknie oko, szybko doczekamy się ujęć w zupełnie innym klimacie. Bardzo seksownym. Nie wyobrażają państwo sobie seksownych ujęć z Dannym Trejo? No to proszę uprzejmie rzucić okiem. Myślę, że część widzów zmieni zdanie...

Nasza ocena: 3/3

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie