Tak się kiedyś w Toruniu świętowało! Mamy archiwalne zdjęcia [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Zdjęcie ze święta rzemiosła w Toruniu - 1935 rok. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Pierwszy pociąg dancing-brydż przyjechał do Torunia w marcu 1933 roku. Miasto świętowało wtedy 700-lecie istnienia i zgodnie z rzuconym na początku obchodów hasłem: Wszyscy w tym roku do Torunia, przeżywało wielki najazd turystów.

Święty Jan Chrzciciel, po zabawach nocy świętojańskiej, najwyraźniej nie miał sił. W każdym razie drzewiej mieszkańców Torunia do świętowania nie zagrzewał. Uroczyste i pełne atrakcji obchody dnia patrona miasta, to dość nowy wynalazek. Co zatem świętowali nasi przodkowie? Na przykład kolejne rocznice wyzwolenia spod panowania krzyżackiego. Uroczyste obchody miały miejsce m.in. w roku 1654 i 1754, czyli w 200 i 300 lat po wybuchu powstania, którego konsekwencją była wojna trzynastoletnia.
Ważną i wspominaną datą był również oficjalny początek reformacji w mieście. Nauki Lutra co prawda dotarły do miasta bardzo szybko, jednak komunii pod dwiema postaciami po raz pierwszy udzielono publicznie w kościele mariackim dopiero 25 marca 1557 roku. Uroczystość poprzedziły zabiegi jakie jakie na dworze królewskim czynili przedstawiciele Gdańska, Elbląga oraz Torunia i sygnał z Krakowa, że Zygmunt August nie będzie miał nic przeciw temu, byleby zmiany były wprowadzane stopniowo i bez ostentacji. Luteranie uroczyście świętowali tę rocznicę m.in. w 1747 roku.

Dla naszych przodków ogromne znaczenie miały również wydarzenia z 1629 roku, gdy miasto pomyślnie przeszło próbę ognia. Rano, 16 lutego, pod murami miasta pojawiły się szwedzkie oddziały feldmarszałka Hermana Wrangla. Najeźdźcy nie mieli artylerii oblężniczej, liczyli więc, że uda im się zająć Toruń z zaskoczenia. Być może nawet by im się tu udało, gdyby tego dnia pod miastem nie odbywała się egzekucja. Szwedzi zajęli Mokre, ale zamiast popędzić w stronę bram, zatrzymali się na widok tłumu zebranego przed Bramą Prawą, czyli na przedłużeniu obecnej ulicy Prostej. Wrangel w pierwszej chwili uznał, że torunianie dowiedzieli się o nadchodzących jego wojskach i wyszli przed miasto, aby stawić im czoła w polu. Ta chwila okazała się dla obrońców zbawienna. Zdążyli zamknąć bramy i zająć pozycje na murach.

„Toruńczycy nie ulękli się strasznego feldmarszałka - pisał w lutym 1932 roku w Słowie Pomorskim" Marian Sydow. - Bronią się do upadłego. Wrangel przerzuca hufce pod Bramę Chełmińską, petardą wysadza ją w powietrze, posuwa się naprzód z takim impetem, że już zastępy jego opanowują barbakan. Krótki jego triumf. Dzielni Toruńczycy odpierają wojsko Wrangla, kładąc trupem 430 żołnierzy”.

Fiaskiem zakończył się również atak na Bramę Świętej Katarzyny oraz próba zdobycia Bramy Starotoruńskiej. Szwedzi ponieśli bardzo duże straty i odeszli, odgrażając się jednak, że niebawem tu wrócą. Niedługo po zakończeniu oblężenia władze miasta podjęły decyzję o budowie nowoczesnych fortyfikacji bastionowych, a poza tym...

„W roku następnym, 1630, 16. lutego, Rada uchwala dziękczynny obchód uroczysty na pamiątkę Boskiego ratunku i opieki nad Toruniem w czasie najazdu Szwedów w r. 1629, 16. lutego - czytamy w Słowie Pomorskim”. - Jak podaje w Pamiętniku Henryk Stroband (ówczesny toruński burmistrz) uchwała ta brzmi: Z powodu rocznicy dwukrotnej potrzeby, tj. napadu szwedzkiego i strasznego pożaru Torunia, 16 lutego 1620, z których to imprez Toruń cudownie uratowany, prosimy Boga, aby odbywał się uroczysty obchód co roku, w dniu 16. lutego na podziękowanie za odebrane łaski.

Nasze galerie retro

Ile razy rocznicę tę święcono, „Toruńska Kronika” o tem nie wspomina. Zernecke nadmienia tylko o wybiciu pamiątkowego medalu złotego i srebrnego z wyobrażeniem płonącego miasta i z napisom na awersie wokoło: „Fides et Constantia per ignem probata”; na rewersie u góry herb Torunia, a pod nim napis: „Thorunia hostiliter oppugnata et Dei auxilio fortiter a Civibus defensa die 16 Febr. Anno 1629”. co oznacza: Wierność i stałość w ogniu doświadczona. Toruń przez nieprzyjaciół oblężony przy Bożej pomocy mężnie przez obywateli obroniony d. 16 lutego 1629.

Pamiątką wydarzeń sprzed 391 lat jest również ognista salamandra na chorągwi miejskiej i łaciński napis Durabo - przetrwam.
Podczas zaborów mieszkańcy Torunia świętowali często, ale na ogół robili to oddzielnie. Gdy Niemcy cieszyli się z kolejnej rocznicy przejęcia miasta przez Prusy, Polacy zgrzytali zębami. Kiedy niemieckie gazety wspominały zwycięstwo nad francuskimi wojskami pod Sedanem, gazety polskie pisały o tragedii sedańskiej, z satysfakcją donosząc o wszelkich niepowodzeniach związanych z uroczystościami rocznicowymi. Z drugiej strony wiktorię wiedeńską Polacy wspominali sami, zaś rocznice kościuszkowskie i wszelkie inne związane z powstaniami, obchodzili pod okiem żandarmów.

10 faktów o Toruniu. Tego na pewno nie wiedziałeś!

Obie nacje teoretycznie mógł połączyć Mikołaj Kopernik, a jak to było w praktyce? Napis na cokole odsłoniętego w październiku 1853 roku pomnika przetrwał wszystkie burze dziejowe. Sławi on wielkiego astronoma - nie Polaka czy Niemca, ale torunianina. Nie robi też tego po polsku czy niemiecku, ale po łacinie. Oczywiście nie jest to przypadek. 400. urodziny Kopernika obie nacje świętowały już jednak oddzielnie. W ogólnej licytacji praw do astronoma, pojawiały się jednak również słowa świadczące o tym, że Kopernik może stanąć ponad podziałami.

"Jedni przybywają wyłącznie do nas, aby tem głośniej i świetniej chwała mędrca w polskiej zabrzmiała mowie; drudzy spieszą tam, gdzie niemieckie słowo do rozgłosu nieśmiertelnej sławy naszego ziomka odezwie się od siebie; trzeci też wreszcie i tu i tam, albo też ni tu ni tam się nie łącząc, będą będą z obu stron brali tem silniejszy powód do składania hołdu tej ducha potędze, która od ziemi się oderwawszy, zdolna była wzlecieć w niezmierzone światów przestrzenie. Niech kto przybywa w jakiej chce myśli, jeśli tylko cześć dla Mikołaja Kopernika go tu sprowadza" - pisała "Gazeta Toruńska" 18 lutego 1873 roku.

W programie obchodów znalazły się odczyty, wykłady, organizatorzy i goście złożyli też kwiaty pod pomnikiem, który z tej okazji był iluminowany.

Tak się kiedyś w Toruniu świętowało! Mamy archiwalne zdjęcia [Retro]

W czasach RP świętowaliśmy z rozmachem. Naczelnika Państwa, kolejnych prezydentów czy dostojników kościelnych, witały tłumy. O tym, jak wyglądał Toruń podczas święta rzemiosła pomorskiego, kilka razy już pisaliśmy, wspominaliśmy również ogólnopolskie obchody święta kolejarza. Można powiedzieć, że w tych wydarzeniach brało udział całe miasto, a przynajmniej jego polska większość. Najważniejszym świętem tamtych czasów, były obchody 700-lecia Torunia. Jubileusz był manifestacją polskości, jednak w komitecie jubileuszowym znalazł się m.in. Georg Doehn, nasz znajomy mistrz ślusarski z ul. Rabiańskiej, oraz radny miejski - przedstawiciel mniejszości niemieckiej.

Obchody jubileuszowego roku 1933 rozpoczęły się 1 stycznia od mszy w kościele św. Janów. Później w zasadzie wszystko było specjalne, uroczyste, jubileuszowe: zawody sportowe, zjazdy różnych organizacji itp. 4 czerwca w Ratuszu Staromiejskim została otwarta wystawa jubileuszowa. Dziesięć dni później do Torunia przyjechał prezydent Mościcki i wziął udział w procesji Bożego Ciała, uroczystość została uwieczniona przez fotoreporterów.

"Na początku roku jubileuszowego rzucono hasło: Wszyscy w tym roku do Torunia. Hasło to znalazło oddźwięk szeroki i w kraju i zagranicą; nigdy jeszcze Toruń nie był celem tylu wycieczek i zjazdów co w 1933 roku - czytamy w podsumowaniu, jakie ukazało się w "Słowie Pomorskim" na początku stycznia A. D. 1934. - Kontredans wycieczkowy rozpoczął pociąg dancing-brydż z Warszawy 23 marca. Pierwsza wycieczka zagraniczna zawitała do nas 8 kwietnia (uczniowie gimnazjum polskiego z Bytomia), a pierwszy zjazd delegatów: Stow. Urzędników Państwowych obradował 9 i 10 kwietnia".

Jak szacuje "Słowo", takich zjazdów odbyło się 19. Liczba uczestników, jak informowała gazeta, jest trudna do oszacowania, jednak można przyjąć, że w jubileuszowym roku w grupach zorganizowanych przyjechało do Torunia nawet 10 tysięcy osób!
Na marginesie dodajmy, że z okazji 700-lecia Torunia przy ul. Legionów został wybudowany dom wycieczkowy. Bardzo ciekawy modernistyczny budynek, niestety zniszczony podczas późniejszych przebudów, zaprojektowali społecznie związani wtedy z Toruniem Kazimierz i Wiera Sylwestrowiczowie.

Kulminacyjną częścią obchodów 700-lecia miało być otwarcie mostu drogowego. Przeprawa, jak wiadomo, została jednak oddana do użytku dopiero w listopadzie roku 1934, co w zasadzie jednak pozwoliło świętować 700-lecie rok dłużej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie