Turystyka w Kujawsko-Pomorskiem. Senior wędruje dziarsko, wyznacza sobie szlak przez życie

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Seniorzy coraz chętniej uprawiają turystykę, prowadzą aktywny tryb życia. Na szlaku stawiają sobie poprzeczkę coraz wyżej Fot. Marek Weckwerth
Gdy zadzwoniłem do Krystyny Sosińskiej-Klimek, a to moja nieco starsza koleżanka ze szlaków turystycznych, właśnie wracała do domu z kijkami w rękach z codziennego treningu nad bydgoską Brdą. Kilka chwil wcześniej pracowała nad tężyzną na plenerowej siłowni.

Zobacz wideo: Nowe objawy koronawirusa. To musisz wiedzieć!

Jej przypadek potwierdza to, co już od wielu lat obserwuje się w turystyce - ludzie na emeryturze stają się coraz bardziej aktywni. Pomysł, by spędzać czas siedząc w fotelu w ciepłych kapciach przed telewizorem, odszedł do lamusa. 65 plus to już pokolenie, które może zadziwiać kondycją i śmiałością podejmowanych wypraw ludzi nawet kilkadziesiąt lat młodszych.

Najlepszym tego przykładem był Aleksander Doba, najsłynniejszy kajakarz - podróżnik na świecie, o którego nagłej śmierci na szczycie Kilimandżaro dowiedzieliśmy się we wtorek. Coś poszło nie tak, zasłabł i zmarł, ale to zdarza się nawet młodym i wysportowanym ludziom. Doba miał 74 lata i niezwykłą wprost radość życia.

Do Aleksandra nikt nie śmiałby się przyrównywać, bo też nie w tym rzecz - najważniejsze to prowadzić aktywny i zdrowy tryb życia na miarę swoich marzeń i możliwości.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

- Od najmłodszych lat byłam harcerką, jeździłam na letnie obozy. Harcerstwo zaszczepiło we mnie miłość i szacunek dla ludzi i przyrody, przyzwyczaiło do ruchu na świeżym powietrzu - wspomina Krystyna Sosińska-Klimek. - To wszystko odżyło we mnie już w dojrzałym wieku. Szczególnie wtedy, gdy zmarł mój mąż Tadeusz Klimek, a było to w roku 2007. Poprosiłam wtedy moją wnuczkę Kamilę, aby znalazła kontakt z jakimś klubem turystycznym. Trochę trwało, zanim wybrałam właściwy adres i ostatecznie w roku 2009 stałam się członkiem Klubu Turystyki Pieszej „Wędrownik”, działającym przy Regionalnym Oddziale PTTK „Szlak Brdy” w Bydgoszczy.

Dodajmy, że mężem pani Krystyny był Tadeusz Klimek, wieloletni dyrektor Pomorskiej Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy.

To też może Cię zainteresować

Pierwszą imprezą, w jakiej uczestniczyła, był rajd z cyklu „Zima w Borach Tucholskich” pod przewodnictwem Tadeusza Frymarka.

- Zapytałam go, czy sobie poradzę, bo jestem już babcią, emerytką. A on odpadł, że na wycieczkę wybierają się nawet starsze osoby, więc nie mam się martwić i z pewnością będę zadowolona. I tak, dosłownie z marszu, przeszłam z innymi uczestnikami wycieczki po głębokim śniegu 24 kilometry. Po tym debiucie przez dwa dni głównie leżałam w łóżku i cierpiałam z powodu okropnych zakwasów. Ale gdy ból przeszedł, faktycznie stwierdziłam, że jestem zadowolona. Postanowiłam kontynuować tę turystyczną przygodę - opowiada pani Krystyna.

Później została kronikarką „Wędrownika”, co jeszcze bardziej zdopingowało ją do aktywności - musi przecież wiedzieć wszystko o życiu klubu, a jak zrobić to najlepiej, jeśli nie uczestnicząc w jak największej liczbie wycieczek i spotkań?

W pandemii jest trochę gorzej

W minionym i tym roku jest jej trochę smutno, bo ze względu na reżim sanitarny klubowa aktywność została mocno ograniczona i na zdjęciach wklejanych do kroniki jest zawsze tylko kilka osób.

- Przed pandemią dwa razy w tygodniu z koleżankami z Kazimierzowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku trenowałam gimnastykę pod okiem instruktorki. To trwało 9 czy 10 lat. Z pewnością wrócę do ćwiczeń, gdy tylko złagodzone zostaną obostrzenia. Instruktorka doskonale wiedziała, jakie ćwiczenia przygotować seniorkom, co mają robić, aby nie cierpiały z powodu bólu kręgosłupa - dodaje pani Krystyna.

W Toruniu wędrują rodzinnie

- Seniorom dedykowane są między innymi nasze imprezy z cyklu „Wędrówki rodzinne z PTTK”. Owszem, w założeniu mają promować, zachęcać do uprawiania turystyki całe rodziny i stąd nazwa, ale uczestniczy w nich wiele osób powyżej 65. roku życia. Zdarzają się także po osiemdziesiątce – mówi Henryk Miłoszewski, prezes Oddziału Miejskiego PTTK im. Mariana Sydowa w Toruniu, od dziesiątków lat zapalony krajoznawca.

Jak nam wyjaśnia - ci ludzie potrzebują aktywności. Nie tylko samego ruchu, ale także spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi. Tym bardziej, że liczba tych, z którymi dzielili życie i zainteresowania, wciąż się zmniejsza. Po prostu odchodzą. Gdy więc zabraknie współmałżonka albo przyjaciela, coś jednak trzeba robić, bo nie wystarczą telewizja, gazeta czy kościół. Pewnie, że mogą być, ale trzeba jeszcze spotkać się z innymi ludźmi, porozmawiać, wymienić poglądy.

Nie chodzi tylko o… chodzenie

- Podczas wycieczki czy rajdu nie chodzi tylko o przejście trasy i poznanie ciekawych obiektów, zabytków – chodzi także o rozmowę, o przepis na ciasto albo na zdrowy posiłek. Seniorzy spotykają się później nie tylko na szlaku turystycznym, ale organizują sobie także wspólne imieniny i urodziny gdzieś pod wiatą na śródleśnej polanie. Tak świętują ważne wydarzenia – kontynuuje Henryk Miłoszewski.

Co ciekawe, turyści w wieku 65 plus są na tyle zahartowani, że uprawiają turystykę o każdej porze roku i niezależnie od aury.

To też może Cię zainteresować

- Przejście na przykład z toruńskiej starówki wzdłuż Wisły do Złotorii u ujścia Drwęcy, jest inne wiosną, latem, jesienią i zimą. Zawsze krajobraz jest innych, zawsze dzieje się coś ciekawego. Dlatego ludzie chętnie wracają w te same miejsca wiele razy – przekonuje prezes Miłoszewski.

Kijki w ręce i w drogę!

Wielu starszych ludzi wychodzi na spacery i na typowo turystyczne trasy z kijkami w rękach.

Krystyna Sosińska-Klimek z „Wędrownika” też tak robi. Chodzi z kijkami nad Brdę w centrum Bydgoszczy, na skraj Puszczy Bydgoskiej albo w programie minimum do parku na Wzgórzu Wolności, czyli niedaleko od domu.

Nordic - walking staje się coraz popularniejszy. Jak przekonuje pani Krystyna - kijki odciążają kręgosłup i stawy kolanowe, aktywują do pracy mięśnie, a przy tym ułatwiają utrzymanie równowagi w trudnym terenie, co jest również bardzo ważne w warunkach zimowych (na śniegu i lodzie).

Ważna jest praca u podstaw

- To, że tak wielu seniorów pozostaje aktywnych, uprawia turystykę i dobrze się z tym czuje, zawdzięczamy między innymi wykonywanej od dziesiątków lat pracy u podstaw – wyjaśnia ten fenomen Henryk Miłoszewski. - Wiele osób zetknęło się z turystyką i krajoznawstwem już w przedszkolu i szkole podstawowej, bo trafiło na aktywnych nauczycieli lub na wychowawców w harcerstwie. Za młodu złapali bakcyla i tak im zostało. Sam organizowałem obozy młodzieżowe, wychowywałem kolejne pokolenia turystów. I to w tych ludziach zostaje. Cieszę się, gdy gdzieś na ulicy albo w sklepie spotykam swych dawnych podopiecznych. Niedawno nawet otrzymałem od jednego z nich rabat w sklepie.

Bronisław Lassin zawsze w kajaku

Fenomenem w świecie starszych turystów uprawiających kajakarstwo był nie tylko śp. Aleksander Doba. Jest nim także trzymający się dobrze 91-letni Bronisław Lassin, członek Sekcji Turystyki Kajakowej Regionalnego Towarzystwa Wioślarskiego Lotto - Bydgostia.

Swoje kolejne urodziny obchodzi zawsze 17 lipca na Międzynarodowym Spływie Kajakowym na Brdzie. I nie zamierza tego zmieniać. Posiada legitymacje sędziego Polskiego Związku Kajakowego, przodownika turystyki kajakowej PTTK, instruktora turystyki kajakowej PZK i weryfikatora odznak turystyki kajakowej.

- On jest absolutnie niezwykły. Lubię z nim pływać, a pływa nawet zimą – mówi Iwona Jeziorska, koleżanka klubowa pana Bronisława, przed laty członkini Młodzieżowej Kadry Narodowej w Kajakarstwie.

Gdy pytam go, dlaczego pływa kajakiem, odpowiada, że zdecydował przypadek – w roku 1954 skończył studia inżynierskie na Politechnice Gdańskiej i wraz z kolegami otrzymał nakaz pracy w bydgoskiej Fabryce Obrabiarek do Drewna (FOD). W następnym roku Naczelna Organizacja Techniczna zorganizowała dla pracowników FOD wycieczkę do Zakładów Płyt Pilśniowych w Czarnej Wodzie nad Wdą...

- Na miejscu, byśmy się nie nudzili przez pięć godzin, jakie pozostały do odjazdu pociągu do Bydgoszczy, wypożyczono nam kajaki. Koledzy siłą wsadzili mnie do kokpitu i nagle ze zdziwieniem odkryłem, że nie przewracam się, że mogę płynąć – wspomina pan Bronisław.

Co ważne, nasz bohater praktycznie nie mógł uprawiać innej aktywności, bowiem jako 15-latek przeszedł poważną operację nogi, chirurdzy skrócili mu ją o 6 cm. Uraz był wynikiem wypadku w ostatnich dniach wojny, gdy pijany kierowca sowieckiej ciężarówki wjechał w podwód konny prowadzony przez 15-letniego wówczas Bronisława.

Młodzież robi swoje
Zdaniem Henryka Miłoszewskiego, prezesa OM PTTK w Toruniu, młodzież także zainteresowana jest uprawieniem turystyki, choć w inny sposób, niż robią to starsi. Młodzież woli swoje towarzystwo. Wycieczki planuje z wykorzystaniem internetu, a w trasie nawiguje za pomocą GPS.

Często są to wypady rowerowe, szybkie, intensywne, aby wyżyć się i nakręcić kilometry, a niekoniecznie coś zobaczyć. Często też młodzi ludzie uczestniczą w imprezach na orientację, gdzie w grę wchodzi współzawodnictwo.

Wideo

Materiał oryginalny: Turystyka w Kujawsko-Pomorskiem. Senior wędruje dziarsko, wyznacza sobie szlak przez życie - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie