Zakopane. Na wakacjach jesteśmy w stanie zgubić wszystko - telefony, drony, obrączki, wózki dziecięce...

Aurelia Lupa
Dron, obrączki, wózek dla dziecka... Turyści na urlopie w Zakopanem są w stanie zgubić wszystko
Dron, obrączki, wózek dla dziecka... Turyści na urlopie w Zakopanem są w stanie zgubić wszystko Wikipedia, Pixabay (2)
Telefony, klucze, portfele, tablice rejestracyjne, aparaty fotograficzne, pierścionki zaręczynowe, a nawet uprząż wspinaczkowa, aparat słuchowy czy drony. Turyści na wakacjach pod Giewontem są w stanie zgubić dosłownie wszystko. Potem zguby szukają w internecie, czasami znalazcy odnoszą je do Biura Rzeczy Znalezionych. Tak czy siak roztargnienie na wakacjach jest u nas ogromne.

Wakacyjna beztroska sprzyja roztargnieniu, w internecie z dnia na dzień jest coraz więcej postów o znalezionych i zagubionych rzeczach. Na Facebooku funkcjonuje nawet grupa dedykowana poszukiwaniom zgubionych rzeczy w Zakopanem, a kolejna grupa – dla zgub w Tatrach.

- Okres wakacyjny jest takim czasem, że częściej trafiają do nas zagubione przedmioty. Kiedy jesteśmy na urlopie, jesteśmy mniej uważni, bardziej wyluzowani i nie zwracamy uwagi na pilnowanie naszych rzeczy – ocenia Katarzyna Chyc z Biura Rzeczy Znalezionych, jakie działa w Starostwie Powiatowym w Zakopanem.

- W tłumie ludzi jaki codziennie przewija się Krupówkami co rusz gubią się dzieci, więc nie dziwi, że spacerowicze gubią portfele, parasole czy okulary. Czasem klient położy na ladzie np. okulary i pójdzie, a potem wraca. Ja nie zawsze zdążę zauważyć, czasem ktoś inny zabierze – mówi pani Teresa, pracująca jako sprzedawca w sklepie na Krupówkach.

Do miejscowego Biura Rzeczy Znalezionych najczęściej trafiają telefony komórkowe. - Czasem trafi się coś nietypowego. Teraz mamy wózek dziecięcy, były kiedyś okulary korekcyjne i dron. Na drugim miejscu po telefonach są klucze i te do mieszkań, i do samochodów. Czasem trafiają plecaki pozostawione w górach z przeróżnymi rzeczami - mówi Katarzyna Chyc.

Niewiele jednak osób wie, że nadal istnieje coś takiego jak Biuro Rzeczy Znalezionych. Dlatego coraz częściej wybieramy samodzielne poszukiwania właściciela znalezionej rzeczy (robią to też właściciele, którzy coś zgubili). Robimy to przez media społecznościowe.

- Tak jest po prostu łatwiej - mówi Katarzyna, która szukała zgubionego pierścionka przez grupę na Facebooku. – Dodałam post, myślałam, że nic z tego nie będzie, ale udało się. Mam pierścionek z powrotem. Na Facebooku codziennie pojawia się kilkanaście postów osób szukających rzeczy lub takich co znalazły coś i szukają właściciela.

Przeglądając facebookowe grupy o zgubach w Zakopanem potwierdza się teza z Biura Rzeczy Znalezionych – że najczęściej gubimy telefony komórkowe, klucze, portfele. Ale nie brakuje także zaginionych tablic rejestracyjnych, aparatów fotograficznych, bransoletek, łańcuszków. Trafiają się prawdziwe perełki jak uprząż wspinaczkowa, aparat słuchowy. Jeden z ostatnich wpisów dodała mieszkanka Zakopanego, która w swoim ogródku znalazła... drona. Innym razem ktoś poszukiwał właściciela wyrzuconego przez okno samochodu... buta.

- Ludzi nie są skłonni do wypełniania papierków na urlopie, na wizytę w biurze trzeba poświęcić trochę czasu. Poza tym może okazać się, że wartość naszego znaleziska jest poniżej 100 zł, a to oznacza, że nasze biuro takiego znaleziska nie przyjmie – kwituje Katarzyna Chyc.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie