Złodziej wyszedł ze skrzyni, a zamiast pieniędzy były pocięte kartki papieru - przestępcy też potrafią być pomysłowi

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Przestępcy, żeby dokonać kradzieży lub oszustwa, czasami wykazują się dość sporą pomysłowością. Sprawia to policjantom trochę kłopotów w ustaleniu sprawców, czy metody, którą zastosowali. Oto popularne metody wśród oszustów i złodziei. Nie dajcie się nabrać.SZCZEGÓŁY NA KOLEJNYCH STRONACH
Przestępcy, żeby dokonać kradzieży lub oszustwa, czasami wykazują się dość sporą pomysłowością. Sprawia to policjantom trochę kłopotów w ustaleniu sprawców, czy metody, którą zastosowali. Oto popularne metody wśród oszustów i złodziei. Nie dajcie się nabrać.SZCZEGÓŁY NA KOLEJNYCH STRONACH
Przestępcy, żeby dokonać kradzieży lub oszustwa, czasami wykazują się dość sporą pomysłowością. Sprawia to policjantom trochę kłopotów w ustaleniu sprawców, czy metody, którą zastosowali.

Zobacz wideo: Rynek pracy odporny na pandemię.

Złodziej w skrzyni

Tak było na przykład w związku z kradzieżą u jubilera, do której doszło w 2020 roku we Włocławku, kiedy to z jubilera w hali na Zielonym Rynku skradziono biżuterię wartą 95 tys. zł. Przez kilkanaście lat sprawców nie udało się kto i jak wszedł do środka. Dopiero w 2014 roku o tym, jak przebiegło to przestępstwo odpowiedział mężczyzna zatrzymany w innej sprawie, bo jak sam mówił chciał „oczyścić się ze wszystkich grzechów”.

Okazało się, że przed napadem ktoś wynajął jedno ze stoisk w hali. I zaczął co było zrozumiałe od remontu punktu. Dlatego też nikogo nie zdziwił fakt, że do hali przed jej zamknięciem wniesiona została spora drewniana skrzynia i pozostawiona na noc. Sprawca kradzieży był w środku i po zamknięciu hali wyszedł z niej i okradł jubilera. Włączył się wtedy alarm, dlatego złodziej wybił jedną z szyb hali i uciekł z łupem.

Dziś zapewne wszystko zarejestrowałyby kamery monitoringu. Wtedy nie były one jednak tak powszechne stosowane jak teraz.

Polecamy

Klient nie powrócił z jazdy próbnej

Kilka lat temu w naszym regionie działała grupa, która kradła nowe auta z salonów w czasie tak zwanej jazdy próbnej.
Z salonu w Bydgoszczy zginął opel wart około 100 tysięcy złotych. Tyle samo kosztował nissan skradziony 10 dni później w Osielsku. Sprzedawcy z salonu w Inowrocławia wycenili auto marki kia, które do nich nie wróciło na 70 tysięcy złotych.
Zwykle w czasie jazd testowych aut, potencjalnemu kupcowi towarzyszy, na siedzeniu pasażera, pracownik salony sprzedaży. Ale podejrzanemu udawało się znaleźć sposób na to, aby mógł nim na test pojechać sam. W Inowrocławiu na przykład przekonał personel, aby mógł sam podjechać tylko kawałek do żony, żeby zrobić jej niespodziankę.
Złodziej wpadł w Toruniu, gdy w salonie bmw, próbował przetestować auto tej marki za 240 tysięcy złotych. Wybrał bardzo dobrze wyposażony model.
Żeby uwiarygodnić się w oczach sprzedawców do toruńskiego salonu przyszedł też z młodą kobieta. Mówił, że ma dzieci i chciałby mieć na przykład w zagłówkach przednich foteli zamontowane telewizyjne ekrany, aby podróżująca z tylu latorośl mogła oglądać bajki. Auto miało być też wyposażone w bogaty system multimedialny. Oczywiście rzekomy nabywca przed kupnem auta chciał się nim przejechać i wszystko wypróbować.
Pracownicy toruńskiego salonu byli czujni. Słyszeli już o kradzieżach w regionie.
Personel toruńskiego salonu przedłużał procedury związane przygotowaniem auta do testów i jednocześnie zawiadomiona została policja. Kiedy przyjechali funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że w Toruniu znalazł się ten sam mężczyzna, który działał wcześniej w innych miastach regionu. Robił to na czyjeś zlecenie.

Polecamy

Kradzieże "na śpiocha"

Sporą dozą bezczelności wykazują się też złodzieje dokonujący kradzieży na tak zwanego śpiocha. Było kilka takich przypadków. Najpierw obserwują dom, wiedzą, że gospodarze nie mają psa i śpią na piętrze. Wchodzą na przykład w nocy przez źle zabezpieczony garaż i buszują na parterze. Zwykle znajdują tam kluczyki do auta, często również komplet dokumentów i karty bankomatowe. Odjeżdżają autem bez konieczności włamywania się do niego.

Uwaga na rulon

Jakiś czas temu działali również w Toruniu oszuści, którzy wskrzesili i zmodyfikowali metodę na tak zwany rulon, którą stosowali na przykład nieuczciwi cinkciarze handlujący dewizami.
Tym razem oszuści wybierali interesujące ich przedmioty na aukcjach internetowych, wygrywali je i nie przekazywali gotówki na konta, tylko umawiali się ze sprzedającymi na sfinalizowanie transakcji w galeriach handlowych. W czasie takiego spotkania kupujący dawał sprzedającemu zwitek banknotów i otrzymuje towar. Podczas liczenia pieniędzy przez sprzedającego okazuje się jednak, że dostał sto złotych za mało. Kupujący bierze pieniądze jeszcze raz, przelicza je i potwierdza pomyłkę i na oczach sprzedającego dokłada brakujący banknot. Potem odwraca na chwilę uwagę sprzedającego i podmienia zwitek na inny. W nim tylko pierwsze banknoty są prawdziwe, reszta to na przykład papier. Sprzedający nie sprawdza ich ponownie, bo jest przekonany, że wszystko jest w porządku.
54-latek w ten sposób w galerii przy ulicy Żółkiewskiego w Toruniu stracił kilka tysięcy złotych. Sprzedał telefony komórkowe, a pieniędzy nie dostał. W podobny sposób w toruńskiej galerii handlowej oszukany został również mieszkaniec Grudziądza, który sprzedawał w sieci złote monety.

Polecamy

Zakochany żołnierz

Również w naszym regionie były niestety kobiety, które dały się nabrać na oszustwo na amerykańskiego złodzieja, przed którym jakiś czas temu przestrzegała jedna z naszych Czytelniczek.Do znajomych na jednym z portali społecznościowych dodał ją mężczyzna o zagranicznie brzmiącym nazwisku i zaczął pisać do niej romantyczne posty w stylu: „Dzień dobry. Jesteś moim wschodzącym słońcem”.To trwało przez jakiś czas.
- Mama najpierw na nie reagowała, ale w końcu mu odpisała – opowiada córka kobiety. - No i wtedy się zaczęło.
Mężczyzna zaczął pisać do niej codziennie. Twierdził, że jest amerykańskim żołnierzem, który przebywa na misji w Afganistanie. Pewnego dnia poprosił Też kobietę, żeby założyła pocztę i ona zrobiła to. Korespondencja przez prywatna pocztę trwała 3 tygodnie. Amerykański żołnierz opowiedział jej historie swojego życia. Pisał, że ma syna 11 letniego, że jego żona zmarła przy porodzie i nie ma żadnej rodziny.

- Pisał też, iż zakochał się w mamie, chce kupić dom w Polsce, uciec z Afganistanu i z synem zamieszkać w Polsce – relacjonuje nasza Czytelniczka. - Pewnego dnia poprosił też mamę, aby podała mu swój adres, ponieważ chciał jej wysłać swoje dokumenty, oszczędności oraz kosztowności, które zdobył na misji.

Niestety mama naszej Czytelniczki podała mu adres i jeszcze tego samego dnia otrzymała informację, że żołnierz wysłał wysłał jej paczkę z tymi wszystkimi rzeczami (wysłał też ich zdjęcia) i poprosił, aby mama je przechowała do czasu jego powrotu z misji.
Potem Czytelniczka dostała wiadomość, której nadawcą miało być niby lotnisko w Turcji, gdzie dotarła przesyłka żołnierza. Paczka została zatrzymana na odprawie, ponieważ jest w niej sprzęt elektroniczny i więcej niż 300 USD ( miało znajdować się 870 800 dolarów). Może ruszyć w dalszą podróż po wpłaceniu na podane konto opłat celnych w wysokości 6000 euro.
Kiedy adresatka przesyłki tego nie zrobiła, zaczął się szantaż. Żołnierz najpierw groził jej, że się zabije, a potem zaczął straszyć. Dał jej czas na opłatę do weekendu. Skoro nie ma gotówki, to miała iść do banku i wziąć kredyt na te opłaty.
- Jeśli nie, zadzwonię do policyjnych mężczyzn w Polsce.(...) A oni przyjdą po ciebie.(...) Powiem im, że chcesz uciec z moją paczką – tak napisał na przykład w jeden z wiadomości. I innej groził „Kochanie, obiecuję, że spędzisz piekło w więzieniu”.
- Sprawa została zgłoszona na policję. Proszę wszystkie kobiety o ostrożność w sieci i żeby nie przyjmowały zaproszeń od „amerykańskich żołnierzy" – przestrzega Czytelniczka.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qu
uzgodnijmy kilka faktow: do kradziezy doszlo w 2020..przez kilkanascie lat sprawcow nie udalo sie....dopiero w 2014....zasadniczo pobieznie moznaby zapytac: KTO, KIEDY I O ILE COFNAL SIE W CZASIE???
Dodaj ogłoszenie