Znaleziono ciało zamordowanego 9 lat temu mieszkańca Rubinkowa

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Od lewej: prokurator Maciej Rybszleger, rzecznik Prokuratury Okręgowej Artur Krause i prokurator Bartosz Grabowski
Od lewej: prokurator Maciej Rybszleger, rzecznik Prokuratury Okręgowej Artur Krause i prokurator Bartosz Grabowski Jacek Smarz
Policjanci, prokuratorzy, strażacy, leśnicy i archeolodzy UMK szukali zwłok Zygmunta K. w lasach koło Kopanina. Znaleźli je kilka dni temu i mord zostanie osądzony.

Ta zbrodnia mogła nigdy nie wyjść na jaw. Od czerwca 2005 roku Zygmunt K. był poszukiwany zarówno przez swoją rodzinę,
[break]
jak i śledczych. Ten związany ze światkiem przestępczym mieszkaniec Rubinkowa był bowiem podejrzany o paserstwo i wyłudzenia. W 2006 roku pojawiły się pogłoski o tym, że ukrywa się we Włoszech. Wydano za nim europejski nakaz aresztowania.
Prawda o losie Zygmunta K. okazała się zupełnie inna. - Do przełomu doszło w maju br. Zatrzymani przez policjantów komisariatu na Podgórzu 33-letni Karol P. i 40-letni Robert K. przyznali się do zamordowania w czerwcu 2005 roku znajomego im Zygmunta K. Obaj bagatelizowali swoją rolę i obciążali wspólnika; nie potrafili dokładnie wskazać miejsca zakopania zwłok - mówi Artur Krause, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
W toku śledztwa ustalono, jak wyglądała ta zbrodnia. Zygmunt K. został podstępnie wywabiony z domu. Sprawcy kopali go, bili pięściami po całym ciele, dusili, a następnie zamknęli w bagażniku i wywieźli do lasu w okolicach Kopanina. W tej miejscowości z domu Roberta K. zabrali łopatę i linę. W lesie swoją ofiarę bili dalej i zmusili do wykopania sobie grobu.
Ciąg dalszy był makabryczny.

- Oprawcy założyli Zygmuntowi K. pętlę na szyję, a drugi koniec liny przywiązali do haka holowniczego przy samochodzie. Rozpędzonym samochodem ciągnęli ofiarę po leśnych duktach. Po tym ciało upchnęli do wykopanego wcześniej dołu i zasypali - relacjonuje Maciej Rybszleger, szef Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód. - Co było motywem zbrodni? Pewności brak. Rozważamy dwie hipotezy: porachunków finansowych i konfliktu na tle osobistym.
Mając zeznania sprawców śledczy stanęli przed wyzwaniem: musieli znaleźć ciało Zygmunta K., wiedząc jedynie, że może być gdzieś na obszarze kilku hektarów w Nadleśnictwie Dobrzejewice. Trwające dwa miesiące poszukiwania wymagały bezprecedensowego zaangażowania prokuratorów, policjantów, biegłych, a także leśników, żołnierzy - saperów oraz strażaków. Szukano wykrywaczami metalowych elementów, wykonywano eksperymenty procesowe i... nic.
- Przełom przyniosła współpraca z archeologami UMK. 24 i 25 lipca wykonaliśmy z ich pomocą blisko tysiąc odwiertów. W końcu natrafiliśmy na fragment ludzkiej kości; potem na cały szkielet - mówi prokurator Bartosz Głowacki, bezpośrednio zaangażowany w ten etap poszukiwań. - Biegła medycyny sądowej potwierdziła, że to szkielet mężczyzny w wieku odpowiadającym Zygmuntowi K. Przy ciele były też szczątki ubrań i przedmioty osobiste. Ostatecznym potwierdzeniem będą jednak wyniki badań genetycznych.
Karol P. i Robert K. siedzą w areszcie. Grozi im dożywocie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie