Zostały cztery miesiące

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Włocławski sąd nie rezygnuje z wydania prawomocnego wyroku na toruńskiego sędziego Zbigniewa W. Ma na to cztery miesiące i korzystną dla zakończenia sprawy decyzję lekarzy.

Włocławski sąd nie rezygnuje z wydania prawomocnego wyroku na toruńskiego sędziego Zbigniewa W. Ma na to cztery miesiące i korzystną dla zakończenia sprawy decyzję lekarzy.

To pewien przełom w historii tego procesu, który ciągnie się już od wielu lat. Od kilku miesięcy żadna z rozpraw nie mogła się odbyć, gdyż sędzia Zbigniew W. dostarczał zwolnienia, z których wynikało, że stan zdrowia lub zabiegi nie pozwalają mu na przyjazd do Włocławka. Dlatego to lekarze, tym razem biegli sądowi z Łodzi, przyjechali do Torunia i na podstawie analizy dokumentacji lekarskiej orzekli, że nie ma przeszkód, aby oskarżony uczestniczył w procesie przeciwko sobie.

<!** reklama>Sąd we Włocławku, mając taki dokument, postanowił działać błyskawicznie. Termin rozprawy wyznaczył na najbliższy poniedziałek i aby mogło do niej dojść, zrezygnował z dostarczenia zawiadomienia o tym szybkim terminie przy udziale poczty. Zlecił to policji. I jednocześnie zaznaczył, że jeżeli oskarżony się nie stawi, to i tak proces toczyć się będzie bez jego udziału.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, włocławscy sędziowie chcieliby, aby również w najbliższy poniedziałek zapadł trzeci nieprawomocny wyrok w tej sprawie. I wówczas na ewentualne postępowanie apelacyjne zostałyby cztery miesiące, ponieważ zarzuty przedstawione sędziemu ulegają przedawnieniu w sierpniu tego roku.

Przypomnijmy, że Zbigniew W. cały czas jest oskarżony o zawiadomienie o przestępstwie, którego nie było. Miało ono związek z nocną awanturą, do której doszło wiele lat temu w mieszkaniu znajomej sędziego.

W tej sprawie odbyły się w Sądzie Rejonowym we Włocławku już dwa procesy. W ostatnim nieprawomocnym wyroku umorzono postępowanie dotyczące toruńskiego sędziego. Uznano, że szkodliwość jego czynu nie była znaczna. Zbigniew W. domaga się całkowitego uniewinnienia.

Wczoraj natomiast definitywnie zakończył się proces cywilny, który sędzia wytoczył dziennikowi „Rzeczpospolita”. Sąd Najwyższy uznał, że autorzy publikacji z 2000 roku muszą przeprosić Zbigniewa W. za większość zawartych tam ocen. Ale nie za to, iż napisali, że był przyjacielem Edwarda Ś., skazanego za oszustwa, i w zagadkowych okolicznościach kupił samochód.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie