Sojusz z Libią w zamrażarce

Alicja Cichocka
Alicja Cichocka
Regularna wojna Muammara Kaddafiego z rewolucjonistami zamroziła współpracę na linii UMK - Libia. Toruńska uczelnia liczyła, że będzie kształcić libijskich studentów za pieniądze ich rządu.

Regularna wojna Muammara Kaddafiego z rewolucjonistami zamroziła współpracę na linii UMK - Libia. Toruńska uczelnia liczyła, że będzie kształcić libijskich studentów za pieniądze ich rządu.

Gdy miesiąc temu wysocy rangą wysłannicy rządowi oraz uniwersyteccy z Libii zapewniali w toruńskim Collegium Maximum o woli współpracy z UMK, a władze uniwersytetu mówiły o nowym otwarciu Libii na Polskę, media podawały pierwsze informacje o rewolucyjnych wystąpieniach przeciw dyktatorowi Kaddafiemu. Dziś w tym kraju trwa regularna wojna domowa, a władze UMK z uwagą śledzą rozwój wydarzeń.

Libia to obok Chin nowy kierunek ekspansji toruńskiego uniwersytetu. Współpraca z krajem Afryki miała przynieść toruńskiej uczelni finansowe oraz naukowe korzyści. Podpisanie umowy oznaczałoby, że uniwersytet trafi na listę krajów, do których rząd libijski będzie wysyłać swoich studentów i hojnie płacić za ich naukę.

<!** reklama>- Trudno powiedzieć, jakie będą priorytety tego czy przyszłego rządu Libii - prorektor UMK, prof. Andrzej Tretyn, odpowiedzialny za współpracę z zagranicą, dziś z wielką ostrożnością wypowiada się o dalszych rozmowach ze stroną libijską.

Zanim w kraju wybuchła rewolucja, tamtejszy minister odpowiedzialny za szkolnictwo wyższe zaaprobował przyszłą współpracę z UMK. Kolejnym krokiem miała być rewizyta delegacji uniwersyteckiej w Libii.

Władze UMK przyznają, że perspektywy przyjęcia za rządowe pieniądze libijskiej młodzieży była dla uniwersytetu atrakcyjna, ale nie priorytetowa. Profesor Andrzej Tretyn podkreśla, że Libia ma dziś ważniejsze sprawy do rozwiązania. - Szat nie będziemy drzeć - mówi prorektor.

Nie wiadomo też, co dalej z innym libijsko-toruńskim projektem. UMK ma podpisaną umowę z uniwersytetem w Sebha. W październiku powinien przyjąć grupę libijskich studentów chemii, którzy na UMK mają pisać prace magisterskie. Za ich naukę zapłaci strona libijska. Nie wiadomo jednak, czy przyjazd dojdzie do skutku.

Libijczyk Hasan Abd’H Marai, który na UMK pisze doktorat z chemii i za którego studia płaci libijski rząd, uważa, że wojna nie przekreśla naukowego sojuszu, a jedynie go zamraża na jakiś czas. - Powrót Libii do normalności jest kwestią kilku najbliższych miesięcy - doktorant wyraźnie sympatyzuje ze stroną rządową. - Do października wszystko powinno wrócić do normy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie