Ten oszust krążył po Toruniu ponad 120 lat temu! Kto i co było jego celem?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Bardzo dobrze je widać, podobnie jak Nową Bramę Chełmińską, która stała w osi obecnej ul. Uniwersyteckiej.
Bardzo dobrze je widać, podobnie jak Nową Bramę Chełmińską, która stała w osi obecnej ul. Uniwersyteckiej. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Udostępnij:
Kto pamięta wielkie lustro, które stało w toruńskiej kawiarni "Pod Atlantem"? Powstało ono w warsztacie P. Trautmanna. Zakład i sklep cenionego producenta i sprzedawcy mebli znalazł się na trasie pewnego przedsiębiorczego oszusta, który w 1901 roku krążył po Toruniu.

Wideo. Rodzinny kapitał opiekuńczy

Niezwykły proces toczył się 22 listopada 1901 roku przed sądem w Toruniu. Albo może inaczej: proces jak proces – sądzony oszust był z całą pewnością niezwykłą postacią. Na naszych przodkach również musiał zrobić wrażenie, opisowi jego machlojek „Gazeta Toruńska” poświęciła tyle, ile rezerwowała na sprawozdania z procesów politycznych. Inna rzecz, że w kilku zdaniach rozprawy streścić się nie dało, chociażby ze względu na liczbę oszukanych. Niektórzy z nich to nasi starzy znajomi.

Dawno, dawno temu był sobie zatem pan Fryderyk Markschiess, który urodził się gdzieś pod Iławą i do momentu, w którym go poznajemy, czyli listopada 1901 roku, z niejednego więziennego kotła kaszę jadł. Początek XX stulecia najwyraźniej przywitał jednak na wolności. Konkretnie pod Brodnicą gdzie zatrudnił się jako zarządca jednego z folwarków. W Brodnicy bywał częstym gościem, szczególnie po tym, gdy poznał pannę Jadwigę Zachariassównę, córkę miejscowego konduktora pocztowego. Co prawda miał już wtedy żonę, jednak nie widział jej od czterech lat i pannie Jadwidze o niej nie wspomniał. Poprosił pannę o rękę, ona oświadczyny przyjęła. Oboje postanowili poszukać jakiegoś lokum, aby je godziwie wyposażyć pan Fryderyk kupił od brodnickiego handlarza meblami Osmańskiego sprzętów za 168 marek. To znaczy nie do końca kupił. Wziął na kredyt i spłacił 43,3 marki.

Od inspektora do właściciela majątku ziemskiego

Na początku kwietnia Markschiess zatrudnił się jako inspektor w podtoruńskim Przysieku. Narzeczonej powiedział, że dostał posadę przeznaczoną dla żonatego urzędnika, więc niebawem Jadwigę do siebie ściągnie i wyprawią huczne wesele. Narzeczona go odpowiednio wyposażyła na drogę – dała mu kosz z jedzeniem, pościel, ubrania, wszystko razem warte jakieś 40 marek.
Długo w Przysieku nie wytrzymał. 2 lipca kupił od niejakiego Schultza 33-morgowe gospodarstwo położone między Górskiem i Rozgartami. No dobrze, kupił to za dużo powiedziane. Grunt, na którym stała tylko stodoła, warte było 12 tysięcy marek. Pan Fryderyk zobowiązał się zapłacić tysiąc do końca sierpnia, resztę zaś w kilku ratach do kwietnia 1902 roku. Sprzedającemu naopowiadał, że ma się ożenić z panną co ma sześć tysięcy marek posagu, poza tym drugie sześć tysięcy jest mu winien brat i jeszcze dwa tysiące marek długu powinien spłacić jeden z okolicznych gospodarzy. Faktycznie nie miał przy sobie grosza. Obiecał jednak, że przed wpłatą zaliczki nie sprzeda nic ze zbioru żniwnego, a poza tym – że na kupionym gruncie zbuduje dom oraz stodołę.

Jak wyglądały zakupy w fabryce Drewitza?

W rzeczywistości nie miał gorsza przy duszy, jednak za gospodarowanie wziął się z wielką energią . Od sąsiada, u którego tymczasowo mieszkał pożyczył wóz, od innego kupił dwa konie. No, prawie kupił – należne 86 marek obiecał oddać po żniwach. Furmanką pojechał do Torunia. Najpierw do stojącej nad brzegiem Kaszownika fabryki maszyn Drewitza.

„Tam opowiadał, że zakupił majątek i potrzebuje młynek i kilka innych sprzętów rolniczych – relacjonowała „Gazeta Toruńska”. - Zakupił za 600 marek, jako zaliczki dał 20 marek i przyrzekł w ratach ćwierćrocznych spłacić po 30 marek. Bardzo też były teraz potrzebne M. pieniądze, lecz i te udało mu się wystarać dość łatwo. Skoro więc machiny były naładowane na wóz pojechał od Drewitza do handlarza zbożem Saffiana, opowiadał tam, że wymłóci około 100 cetnarów żyta i ofiarował je na sprzedaż. Saffian kupił jeszcze pięć ton żyta i na miejscu wypłacił 100 marek zaliczki. Już następnego dnia M. zjawił się znów opowiadając, że wymłócił już blisko 60 cetnarów i poprosił o dalsze 50 marek zaliczki, które także otrzymał zabierając zarazem miechy dla dostawienia zboża. W kilka dni później ukazał się M. u Saffiana po raz trzeci i znowu donosił, że żyto w ośmiu dniach dostarczy, próbując też wydobyć dalsze 100 m. zaliczki, których już mu atoli nie dano”.

W tym samym czasie sprzedawca wirtualnego zboża porozumiał się z kupcem Edelem w sprawie dostawy pięciu ton żyta. Przyjął sto marek zaliczki i wziął 20 worków na zboże. Następnie odwiedził kupca Goerkego. Zaproponował mu 200 cetnarów owsa, Goerke zdecydował się jednak na 50 cetnarów i dał 120 marek zaliczki.

„Piątkowe rozprawy dowodowe wykazały, że takiej ilości zboża M. wcale ze swojego majątku zeżniwić nie mógł. Nie miał on więc rzetelnego zamiaru dostarczenia zboża, lecz z góry wychodził na oszukaństwo – raportowała dalej „Gazeta Toruńska” w listopadzie 1901 roku. - U handlarza meblami Trautmanna w Toruniu nabrał M. na kredkę za 140 marek mebli. Nieco później próbował u tegoż zaciągnąć 200 marek pożyczki. Także u kupca Szymińskiego nabrał towarów i zyskał pożyczki, co całkiem czyniło 27,80 marek".

Kto pamięta wielkie lustro, które stało w kawiarni „Pod Atlantem”? Po likwidacji kawiarni antykwariusz Wiesław Żyła znalazł na tym lustrze etykietę potwierdzającą, że powstało ono w zakładzie P. Trautmanna. W czasach gdy po mieście krążył Fryderyk Markschiess, Trautmann produkował i sprzedawał meble przy przy Gerechtestrasse 11 i 13, czyli przy obecnej ulicy Prostej 17. Później przeniósł się na Rynek Nowomiejski, przy okazji rozszerzył działalność, w reklamach pochodzących z ostatnich lat zaborów jest już mowa o meblach oraz wystroju mieszkań.

Gdzie mieszkali oszukani przedsiębiorcy?

Kupiec Aleksander Saffian rezydował przy ul. Chełmińskiej 18. Kolejny oszukany kupiec zbożowy G. Edel, urzędował przy Prostej 22. Gotfryd Goerke, który dał 120 marek zaliczki na zakup owsa mieszkał przy Piekarach 31. Kupiec Szymiński wreszcie miał sklep kolonialny przy Wiatrowej 1, czyli przy dzisiejszej Różanej. Zakupy na kredyt nie były wtedy czymś wyjątkowym, oszustwa również się zdarzały. Przy takim zagęszczeniu kredytodawców mleko musiało się rozlać szybko. I się rozlało.

„Skoro szalbierstwa M. się rozniosły, niektórzy poszkodowani pozabierali napowrót rzeczy, które mu dostarczyli – pisała dalej „Gazeta Toruńska”. - Tak fabryka Drewitza machiny rolnicze, Zenker konie, handlarz Trautmann meble. Natomiast inni kupcy utracili dane mu zaliczki. Właściciel Schulz z Górska, który sprzedał grunt M. poniósł szkodę o tyle, że mu M. część zbioru żniwnego spieniężył. Izba karna udowodniła temuż oszukaństwo w sześciu przypadkach i usiłowane oszukaństwo w jednym, skazując go na pięć lat ciężkiego więzienia, utratę praw honorowych na takiż okres i na grzywnę 900 marek, których jeśli nie zapłaci, odsiadywać ma dodatkowych 200 dni w cuchthauzie. Oskarżony oświadczył, że na karę nie zasługuje i założy rewizyę wyroku”.

W Toruniu Fryderyk Markschiess „robił interesy” z sześcioma firmami lub osobami. W Górsku na kontaktach z nim straciły dwie osoby. Z relacji „Gazety” nie wynika też, aby M. zapłacił do końca za meble kupione w Brodnicy od Osmańskiego. Panna Jadwiga również poniosła straty nie tylko uczuciowe i moralne, zresztą podczas procesu musiała być o tym mowa, skoro w relacji pojawiła się wartość kosza co go pan Fryderyk dostał ruszając w podróż do Przysieka. Tymczasem przed sądem udało się udowodnić sześć oszustw popełnionych i jedno zamierzone. To oznacza, że niektórzy poszkodowani nie doczekali się nawet satysfakcji.
Czy Markschiess odwołał się od wyroku? W toruńskich gazetach – zarówno polskich jak i niemieckich, jego nazwisko już się nie pojawia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jak nic nasz " premier " jest jego potomkem !!!!
Dodaj ogłoszenie