Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Toruń. Tajemnica zniknięcia 280 stelaży do śmietników. Głos zabiera prezes MPO. Nowe fakty

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Wideo
od 16 lat
Zagadki kryminalnej ciąg dalszy. Skoro, jak twierdzi prokuratura, nie ma dowodów, by doszło do kradzieży 280 metalowych stelaży do śmietników na przystankach komunikacji miejskiej, to co się z nimi stało? "Jeśli w ogóle były" - podpowiadają mieszkańcy.

Czy z terenu całego miasta może nagle "zniknąć" ponad 200 stelaży do śmietników, stojących na przystankach komunikacji miejskiej? W Toruniu - podobno tak. Podobno, bo założyć należy, że te stelaże tam w ogóle były... Prześledźmy historię krok po kroku.

Nowa firma "od śmietników" wybrana przez MPO: Auto-Complex spod Chełmży

Przystanki autobusowe i tramwajowe są pod opieką Miejskiego Zarządu Dróg. Powinny być sprzątane i wyposażone w kosze na śmieci - regularnie opróżniane. Za to zadanie odpowiada inna miejska spółka - Miejskie Przedsiębiorstwa Oczyszczania (MPO),której MZD zadanie zleciło. Jej prezesem jest od jesieni 2022 roku Krzysztof Kowalski.

Więcej informacji z Torunia i okolic przeczytasz >>>TUTAJ<<<<

Śmietnikami na przystankach MPO nie zajmowało się i nie zajmuje bezpośrednio - zadanie to zleca podwykonawcy. W ubiegłym roku spółce miejskiej kończyła się umowa z jedną firmą, więc ogłosiła publicznie, że szuka nowej.

-W ogłoszonym przez nas 28 listopada 2023 roku postępowaniu wzięły udział dwie firmy. Firma, która pokonała konkurenta to Auto - Complex, Zbigniew Salamon. Adres tej firmy to Liznowo 9, 87-140 Chełmża - przekazuje "Nowościom" Noemi Olejarczyk, kierownik biura zarządu MPO.

Czy wszystkie 600 śmietników wraz z metalowymi stelażami faktycznie zostało zamontowanych przez firmę Aut-Complex na przystankach w Toruniu? W imieniu
Czy wszystkie 600 śmietników wraz z metalowymi stelażami faktycznie zostało zamontowanych przez firmę Aut-Complex na przystankach w Toruniu? W imieniu Krzysztofa Kowalskiego, prezesa MPO, odpowiada "Nowościom" kierowniczka biura zarządu tej miejskiej spółki. Polska Press/MPO

Co to za firma? Z dostępnych w internecie informacji wynika, że przede wszystkim zajmowała się naprawą samochodów. I tutaj opinie miała całkiem niezłe. Te pochodzące sprzed dwóch-trzech lat są pozytywne. "Wszystko super, drugi samochód naprawiony i śmiga ponad pół roku bez żadnego problemu. Naprawdę polecam i mechanikę, i lakiernictwo, pozdrawiam"- brzmi jedna z pochwał.

Polecamy: Dzieje się w Toruniu. Najlepsze zdjęcia fotoreporterów >>> TUTAJ <<<

Po jakimś czasie Auto-Complex zajął się też jednak nieczystościami i śmieciami. I tutaj już samych pochwał nie zbiera. "Właściciel ma problem z wystawieniem faktury za wywóz nieczystości. 2 tygodnie czekania na wywóz, a tydzień na fakturę. Podejście do klienta niekulturalne i lekceważące. Nie polecam"- to opinia sprzed półtora miesiąca.

Śmietniki jak zwykłe wiadra w Toruniu. Szef firmy zawiadomił policję o kradzieży

Zimą to właśnie ta firma zatem odpowiedzialna była za postawienie na przystankach w Toruniu śmietników. Miało być ich 600. I podobno - było. Szybko jednak mieszkańcy "odkryli", że wiele takich urządzeń przypomina zwykłe, czarne wiadra. Potem były śrubami przytwierdzane do podłoża, by się trzymały.

Pozbawione metalowych stelaży śmietniki pojawiły się w kilku rejonach miasta. Niektórzy torunianie robili zdjęcia, upubliczniali je w mediach społecznościowych. Jedni śmieli się i kpili, inni oburzali. Temat podjęli dziennikarze. Najpierw lokalni, a potem - nawet ogólnopolskie stacje telewizyjne, takie jak TVN24 czy Polsat News. Dlaczego?

Bo dopytywany o stan śmietników Krzysztof Kowalski, prezes MPO, przekazał, że z 600 zniknęło ponad 200 stelaży i że sprawa zgłoszona została na policję. Wpłynięcie takiego zawiadomienia potwierdziła KMP w Toruniu.

A kto zawiadomił przestępstwie? - 5 stycznia to podwykonawca zgłosił policji kradzież około 280 koszy znajdujących się na przystankach komunikacji miejskiej - przekazuje nam Noemi Olejarczyk z MPO.

Policjanci przejrzeli monitoringi z 28 przystanków. Żadnych śladów kradzieży!

Dochodzenie prowadzone było w kierunku kradzieży 200 metalowych koszy na śmieci, w okresie między 2 a 5 stycznia br. Przyjęto, że sprawca (sprawcy) działali z góry powziętym zamiarem, a kosze warte były 20 tysięcy zł. Pokrzywdzonym w przestępstwie miał być przedsiębiorca Zbigniew S.

-To dochodzenie zostało umorzone - wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Brak było podstaw do przyjęcia, że doszło do kradzieży. W sprawie zapoznano się z nagraniami monitoringów z 28 przystanków, w tym z miejsc podanych przez świadka (Zbigniewa S.- przyp. red.). Na nagraniach tych nie ujawniono zaboru koszy - przekazał "Nowościom" prokurator rejonowy Marcin Licznerski.

Jak informuje prokurator, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa obejmowało "teren miasta Torunia", a zatem obszar naprawdę rozległy. - Pokrzywdzony zeznał, że nie jest w stanie podać konkretnych miejsc i wskazać konkretnych przystanków, z których zniknęły śmietniki. Nigdzie nie notował i nie odznaczał tych miejsc. Nie wie też, czy przypadkiem nie odnotował kilka razy kradzieży tych samych śmietników, bo pracownicy zgłaszali to samo - przekazuje prokurator Marcin Licznerski.

W takiej sytuacji zatem śledczy umorzyli całe dochodzenie.

Czy te metalowe stelaże w ogóle były? MPO: "Mamy wiedzę z oświadczenia podwykonawcy"

Wielu torunian powątpiewa w to, że spornych dwieście koszy, wyposażonych metalowe stelaże, w ogóle na przystankach stało. Między innymi o to zapytaliśmy we wtorek, drogą mailową, prezesa Krzysztofa Kowalskiego.

Odpowiedziała wspomniana kierowniczka biura zarządu: "Według oświadczenia podwykonawcy w dniach 02 do 3 stycznia 2024 roku, zgodnie z umową, kosze były zamontowane na przystankach komunikacji miejskiej. Nasza wiedza została oparta na oświadczeniu podwykonawcy".

Polecamy na Facebooku:

Co prezes MPO sądzi o umorzeniu sprawy rzekomej kradzieży? -Nie komentujemy ustaleń oraz decyzji prokuratury w przedmiocie tejże sprawy - brzmi odpowiedź.

Z jakimi koszami wiązało się dla MPO, a więc i podatników, całe to zamieszanie? "W związku z zaistniałą sytuacją spółka uzupełniła brakujące kosze. Koszt wyniósł 13 tysięcy 500 zł brutto. Wspomniany koszt w formie refaktury poniesie podwykonawca. Od 22 stycznia br. brakujące kosze zostały uzupełnione" - przekazała nam Noemi Olejarczyk.

Z firmą Auto-Complex próbowaliśmy się skontaktować telefonicznie pod numerem podanym w inernecie. "Nie ma takiego numeru" - usłyszeliśmy po wielokroć. Jeśli przedsiębiorca z Liznowa zechce zabrać głos w tej sprawie, to oczywiście - przedstawimy je.

Czytaj więcej artykułów tego autora >>> TUTAJ <<<<

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowosci.com.pl Nowości Gazeta Toruńska