"žPolmeat" nie na sprzedaż?

Redakcja
Zamiast przedwstępnej umowy do podpisania, firmy zainteresowane wykupieniem zakładów mięsnych otrzymały odpowiedź, że... „Polmeat” nie jest na sprzedaż.

Zamiast przedwstępnej umowy do podpisania, firmy zainteresowane wykupieniem zakładów mięsnych otrzymały odpowiedź, że... „Polmeat” nie jest na sprzedaż.

- „Polmeat” nie wytrzymał konkurencji rynkowej, więc teraz ważne jest żeby znaleźć firmę, która zastąpi tę upadłą. Jak na razie żadna polska firma nie jest zainteresowania przetwórstwem mięsa „czerwonego”. W powiecie jest duży potencjał produkcyjny, stanowi on siłę zakładu i może zainteresować  inwestorów z zagranicy, jednak  na szukanie dużego inwestora strategicznego trzeba czasu.  Dzierżawiąc zakład można ten czas zyskać , bo  zapobiega się dewastacji i niszczeniu tych pomieszczeń – mówiła w starostwie dwa tygodnie temu Katarzyna Fuks, syndyk masy upadłościowej. - Żeby zaspokoić roszczenia innych wierzycieli, trzeba zakłady sprzedać dobrze, a więc nie można też dopuścić do zniszczenia obiektów. - Do czasu sprzedaży na zasadzie dzierżawy części obiektów z produkcją drobiu miał wejść toruński „Drosed”.

<!** reklama>Szybko znalazł się kontrahent zainteresowany kupnem całego majątku, odbudowaniem zakładu, zatrudnieniem załogi, a co najważniejsze - wejściem we współpracę z dotychczasowymi producentami z regionu.

- W piątek mieliśmy podpisać przedwstępną umową. Niestety, w toruńskim biurze firmy odebrałem pisemne powiadomienie od syndyka, że obiekty nie są na sprzedaż. Możliwa jest tylko dzierżawa - mówi Edmund Oülscher, właściciel firmy PRIMAMAN, pośrednik transakcji. - Chcieliśmy zapłacić 13,5 mln złotych. Mamy świadomość, że drugie tyle, jeśli nie więcej, trzeba by włożyć w odtworzenie linii produkcyjnej, odnowienie certyfikatów. A z tego, co wiem, to jesteśmy jedynymi zainteresowanymi kupnem.

Szef firmy PRIMAMAN przekonuje, że zachodni kontrahenci mają doświadczenie w branży.

- Mamy świadomość, że rynek polski jest inny, ale jesteśmy gotowi do nauki - stwierdza Edmund Oülscher.

PRIMAMAN o sprawie poinformował brodnicki magistrat.

- Dla dobra mieszkańców i rolników miasto jest zainteresowane sprzedażą zakładów i jak najszybszym wznowieniem produkcji. Napisałem do sędziego komisarza, opisując sytuację, że pani syndyk nie chce sprzedać zakładów, gdy jest chętny i żeby pan sędzia był uprzejmy zmobilizować panią syndyk do sprzedaży - mówi burmistrz Wacław Derlicki. - Uważam, że jak najszybsze uruchomienie produkcji i zatrudnienie 150-200 osób, bo o takiej liczbie mówiły firmy niemieckie, jest bardzo korzystne dla miasta. Jednocześnie biznesmeni jednomyślnie stwierdzili, że gdy do zakładów wejdzie drób, to będzie tam tyle salmonelli, że już żadnej inne produkcji nikt nie podejmie.

Niestety, syndyk Katarzyna Fuks nie znalazła wczoraj czasu na rozmowę.

Fakty

  • „Polmeat” ma obecnie 700 wierzycieli, a większość z nich to mali pośrednicy w handlu trzodą i bydłem oraz rolnicy indywidualni.
  • Pożyczka z gwarantowanego funduszu świadczeń pracowniczych - w wysokości 2,4 mln zł - przeznaczona będzie na odszkodowania i odprawy dla pracowników zwolnionych 31 marca.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie