Dzieci gdzieś przecież bawić się muszą

Justyna Wojciechowska-Narloch
Kolejny już sondaż wśród lokatorów przeprowadza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Kopernik” w Toruniu. Jego tematem znów jest sporny plac zabaw tuż pod oknami.

Kolejny już sondaż wśród lokatorów przeprowadza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Kopernik” w Toruniu. Jego tematem znów jest sporny plac zabaw tuż pod oknami.

<!** Image 2 align=right alt="Image 81565" sub="Plac przy ul. Hurynowicz 7 w Toruniu - na zdjęciu bawi się tu Marysia Wolf razem ze swoją opiekunką, Krystyną Sadowską - od dawna jest przedmiotem sporu pomiędzy mieszkańcami / Fot. Adam Zakrzewski">- Ludziom przeszkadza to miejsce, bo maluchy hałasują. To są przecież dzieci, gdzieś bawić się muszą. Co mamy z nimi zrobić? Wsadzić je do beczek, jak ci zwyrodnialcy w Łodzi - pyta zdenerwowany Czytelnik „Nowości” (dane do wiadomości redakcji). - Plac zabaw jest bardzo ładny, dzieci się bezpiecznie bawią, a grupka zgorzkniałych ludzi chce to wszystko zniszczyć. I obawiam się, że w końcu wygrają, a nasze dzieci czas spędzać będą na ulicy.

Chodzi o dobrze utrzymany i bezpieczny plac zabaw przy ul. Janiny Hurynowicz 7. Problem polega na tym, że zlokalizowano go bardzo blisko okien. Niektórym lokatorom przeszkadza więc hałas dobiegający z zewnątrz.

- Te dzieciaki potrafią przekrzyczeć głośno grający telewizor. Człowiek codziennie narażony jest na słuchanie wrzasków z tego placu zabaw. Po pewnym czasie to staje się nie do wytrzymania - argumentuje jedna z jego przeciwniczek. - Niech go gdzieś przeniosą.

<!** reklama>Sprawą placu już od pewnego czasu zajmuje się Spółdzielnia Mieszkaniowa Kopernik. Dwukrotnie wysyłała listy do mieszkańców z prośbą o opinię na ten temat. Teraz znowu temat wrócił.

- Chcemy mieć wiarygodne i pełne opinie mieszkańców. Do końca tygodnia zamierzamy zebrać je od każdego dorosłego - tłumaczy Czesław Degórski, zastępca prezesa SM Kopernik. - W mieszkaniach, których okna wychodzą na plac zabaw rzeczywiście jest dość głośno. Przychodzą tam dzieci z całej okolicy, które nie mają się gdzie bawić. Z drugiej strony nie ma możliwości przeniesienia placu w inne miejsce. Żadna lokalizacja w okolicy nie wchodzi w rachubę. Tam gdzie chcieliśmy go przenieść planowana jest budowa drogi.

Administracja spółdzielni obiecuje, że podejmując decyzję w sprawie placu oprze się wyłącznie na opiniach mieszkańców. Ci wciąż są podzieleni.

- Nie ustąpimy. Kiedy kupowaliśmy mieszkanie spółdzielnia obiecywała nam, że dzieci będą się miały gdzie bawić. A teraz co - pytają obrońcy placu zabaw.

Przypadek z ulicy Janiny Hurynowicz nie jest wyjątkiem. Kilka lat temu trwał prawdziwy bój pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami placu zabaw między blokami przy ul. Rybaki. Podobne sytuacje zdarzają się także na osiedlu Koniuchy. Tam część mieszkańców nie zgadza się na inwestowanie w ogrodzenie niewielkiego placu zabaw, bo nie mają dzieci i nie są tym zainteresowani. Inni natomiast chcą, by miejsce do zabaw ogrodzić.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie