MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dzierżawca nieuchwytny, czyli co dalej z zamkiem dybowskim?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Zamek dybowski na przełomie XIX i XX wieku
Zamek dybowski na przełomie XIX i XX wieku Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Miesiąc temu pisaliśmy o zdewastowanym przez wandali zamku dybowskim. Władze miasta miały rozwiązać umowę z dzierżawcą zabytku, który nie był w stanie zapewnić mu należytej opieki, nie wywiązał się również z innych obowiązków, jakie nałożyła na niego zawarta 27 czerwca 2022 roku umowa. Najemca powinien przekazać nieruchomość w taki samym stanie, w jakim ją przejął. Innymi słowy - powinien usunąć bazgroły, które w ciągu ostatnich dwóch lat pojawiły się na murach.

Kontrola. Po miesiącu od tekstu na temat dewastacji wzniesionego z polecania króla Władysława Jagiełły zamku dybowskiego, oraz zapowiedziach władz miasta dotyczących rozwiązania umowy z niesumiennym dzierżawcą, sprawdzamy jak się sprawy mają.

- Umowa dzierżawy została wypowiedziana, jednomiesięczny okres wypowiedzenia mija 24 czerwca br. Pomimo wielokrotnych prób w dalszym ciągu brak jest kontaktu z dzierżawcą - informuje Malwina Jeżewska, rzeczniczka prezydenta Pawła Gulewskiego. - Dzierżawca ma obowiązek zwrócić przedmiot umowy w stanie nie pogorszonym, czyli również wolnym od graffiti. Jeśli dzierżawca nie wywiąże się z umowy Gmina Miasta Toruń dokona oczyszczenia murów i będzie dochodziła zwrotu kosztów od byłego dzierżawcy. Pracujemy nad tym, aby zamek stał się nową atrakcją turystyczną.

Polecamy

Na oczyszczaniu wiekowych murów dzierżawca zapewne dobrze się zna. Jak już wcześniej informowaliśmy, od dwóch lat gospodarzem zamku formalnie jest firma Renowacje Igor Porębski. Jest to jednak gospodarz widmo nie tylko dlatego, że nic na zamku nie zrobił, chociaż w 2022 roku zobowiązał się do uporządkowania terenu, a także prowadzenia tam działalności kulturalno-gospodarczej, obejmującej rekreację i obsługę ruchu turystycznego. Dwa numery telefonów tej firmy, które można znaleźć w sieci, są nieczynne.

Kto mógłby się zabrać za czyszczenie ruin?

Za czyszczenie ruin zamku mogliby się zabrać kibice Elany. Wśród starszych i nowszych bazgrołów godło toruńskiego klubu piłkarskiego jest doskonale widoczne. Taka praktyczna lekcja historii i troski o zabytki może ostudziłaby nieco zapał "artystów" zostawiających klubowe wizytówki na murach miejskich i ścianach kamienic. A że wspólnymi siłami na ogół można osiągnąć więcej, kolegom z Elany mogliby pomóc "malarze", którzy na toruńskich fortach i innych zabytkach wyznają swoją miłość do Apatora.

Zamek królewski za pierwszych Jagiellonów

Przypominamy od dawna i przypominać będziemy, że chociaż zamek dybowski leży dziś na uboczu, w czasach swojej świetności znajdował się w centrum bardzo istotnych wydarzeń i odegrał wielką rolę w historii Polski. Został zbudowany w latach 20. XV wieku z inicjatywy króla Władysława Jagiełły. W sąsiedztwie jego murów bardzo szybko rozwijało się miasto Nieszawa, które miało być konkurencją dla krzyżackiego Torunia. Rzeczywiście, dla toruńskich kupców bardzo szybko stało się solą w oku, bądź - jak kto woli - cierniem w stopie. W 1431 roku zamek został zdobyty a miasto spustoszone przez siły krzyżacko-toruńskie. Po pokoju w Brześciu Kujawskim Krzyżacy musieli oddać zamek Polakom. Lata największej świetności zamek przeżywał w czasach króla Kazimierza Jagiellończyka. Tutaj monarcha podpisał w 1454 roku statuty nieszawskie, które stały się fundamentem demokracji szlacheckiej. Król był częstym gościem na zamku, tutaj w 1476 roku urodziła się jedna z jego córek - Anna.

Kiedy zamek dybowski zaczął popadać w ruinę?

Zamek bardzo ucierpiał podczas szwedzkiego potopu. Na początku lat 20. ubiegłego stulecia profesor Józef Łęgowski opublikował na łamach „Słowa Pomorskiego” cykl artykułów poświęconych fortecy. W jednym z nich zacytował opis zamku sporządzony w 1660 roku:

„Wszytek przez Nieprzyjaciela jest zrujnowany, tylko same mury popsowane stoją, a Izdebeczkę zbudował imć Pan Starosta dla Podstarościego”.

Co ciekawe, ta izba z kuchnią, umieszczona przy północno-zachodnim narożniku zamku miała być zamieszkana aż do 1913 roku, kiedy to strawił ją pożar. Tak w każdym razie napisał w 1925 roku wielki miłośnik Torunia i badacz jego dziejów Marian Sydow.
Oczywiście izdebka, zanim przestała ostatecznie istnieć, musiała być kilka razy odbudowywana. Latały nad nią armatnie kule podczas oblężenia w 1703 roku, kiedy na zamku pojawiły się szwedzkie działa.

Zapewne z umieszczonego w niej pieca próbowali korzystać żołnierze francuscy, których garstka w 1813 roku przez trzy miesiące skutecznie broniła się przed Rosjanami. 40 napoleońskich żołnierzy skapitulowało dopiero wtedy, kiedy poddał się toruński garnizon. Do dziś przy murach Dybowa można zobaczyć jeszcze pozostałości wykorzystywanych przez Francuzów fortyfikacji ziemnych.

od 12 lat
Wideo

Jak złodzieje oznaczają domy, które chcą okraść?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowosci.com.pl Nowości Gazeta Toruńska