Mickiewicza 90. Kamienica jak malowanie [ZDJĘCIA]

  • Nowości Dziennik Toruński

Anna Zglińska, Szymon Spandowski

Co łączy metalowe ozdoby na dachu toruńskiego Dworu Artusa z podupadłą kamienicą na Bydgoskim Przedmieściu? Czy fryzjer Franciszek Laks, który miał zakład przy ul. Mickiewicza 90 zamienił w czasie wojny nożyczki na karabin i zginął jako żołnierz generała Maczka?

Przy ulicy Mickiewicza 90 stoi jedna z toruńskich „mówiących” kamienic. Tuż obok piekarni Augusta Lipińskiego, o której już pisaliśmy, znanej z berlińskich chlebów i ich aromatu, znajduje się kolejny arcyciekawy dom. Wystarczy otworzyć (a czyni się to łatwo, za sprawą zepsutego domofonu) stare masywne drzwi prowadzące na podwórze, by oczom przechodnia ukazały się figlarne malowidła.

Według relacji mieszkańców, niegdyś ze wszystkich pięter klatki schodowej uśmiechały się rozkoszne putta baraszkujące w kwiatach. Skąd się wzięła tak „malownicza” budowla? Kim był właściciel i inwestor? Nie na wszystkie pytania można dziś uzyskać odpowiedź. Materiały archiwalne nie ujawniły nazwiska architekta, ani anielskiego artysty, nam jednak udało się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy.

Czytaj też: W miejscu tragedii przejścia szybko nie będzie

Pierwszy projekt kamienicy powstał latem 1898 roku. Właścicielem działki i inwestorem był mistrz ślusarski Robert Majewski. Był dość znanym przedsiębiorcą, wykonał m.in. metalowe ozdoby na dachu Dworu Artusa. Przy obecnej ul. Mickiewicza 90 miała stanąć kamienica z czterema mieszkaniami i dwoma lokalami usługowymi. Budynek, jaki powstał, od pierwotnego projektu się jednak różni. Najbardziej widoczną zmianą była przebudowa przyziemia, w taki sposób, by powstały kolejne dwa lokale usługowe w piwnicy oraz reprezentacyjna brama wjazdowa.

Na fasadzie natomiast, w miejscu pierwotnych metalowych, miały się pojawić masywne murowane balkony. Ciekawostką pozostaje ich konstrukcja, mianowicie do drewnianych belek stropowych zamocowano, najprawdopodobniej żeliwne dwuteowniki z takimi podporami na parterze. Na nich opiera się murowana konstrukcja całości, dziś pozbawiona ozdobnych donic na balustradzie III piętra. Sprawne oko dojrzy, że podpory balkonu kończą się w miejscu, gdzie zwyczajowo znajdował się szyld lokalu usługowego.

Ostatnie zmiany wprowadzono ok. 1900 roku w związku z pruskimi przepisami przeciwpożarowymi, nakładającymi na właścicieli nieruchomości budowanie tzw. ścianek przeciwogniowych.

Na odrapanym murze zachowały się cienie przedwojennego napisu reklamowego. Można śmiało powiedzieć, że to szyld historyczny, od niego właśnie toruński Literołap, czyli grafik Kamil Snochowski, rozpoczął swoją przygodę z wywoływaniem reklamowych duchów.

- Długo stoję pod takim szyldem i wypatruję śladów liter. Tak rodzą się małe objawienia jak szyld „Franciszek Laks” nad salonem fryzjerskim na ulicy Mickiewicza 90 - opowiadał „Nowościom” Kamil Snochowski. - Na pierwszy rzut oka nic nie widać na spękanym tynku, dopiero po chwili zaczyna dostrzegać się kształty i plamki kolorów. Ten napis robi wrażenie, pochodzące z lat 30. litery są bardzo charakterystyczne.

Oczywiście najpierw trzeba je dojrzeć, co przy stanie zachowania tego napisu jest sporym wyzwaniem. Odtworzona komputerowo reklama salonu fryzjerskiego Franciszka Laksa jest jednym z trofeów, jakie można podziwiać na facebookowym profilu Literołapa.

W toruńskich księgach adresowych pojawia się w 1932 r. Mieszkał wtedy przy ul. Słowackiego 67 i jeszcze nie posiadał własnego zakładu. Dorobił się go niebawem, przeprowadzając się do mieszkania nr 1 przy ul. Mickiewicza 90. W 1935 roku skarżył się na ówczesnego właściciela kamienicy Juliana Sommerfeldta, że jego kuchnia jest „niemożliwa do użytku, gdyż niemożna wniej gotować” za sprawą braku wentylacji".

Napis na murze okazał się trwalszy od dokumentów. Przeglądając je informacji o Laksie znaleźliśmy niewiele. Wiadomo, że w połowie lat 30. wsparł finansowo powodzian, a latem 1937 roku ożenił się z Jadwigą Bursche. Skoro na ślubnym kobiercu stanął w drugiej połowie lat 30., mógł być Franciszkiem Laksem, który urodził się 1 marca 1913 roku w Gniewkowie i zginął 1 września 1944 roku w Belgii, walcząc w szeregach dywizji pancernej generała Maczka.

Przeczytaj również: Czy historyczny budynek uda się uratować?

Innym ciekawym zakładem, jaki ulokował się w tej kamienicy był „Warsztat broni i precyzyjno-mechaniczny” rusznikarza Tadeusza Krończewskiego.

W lokalu w piwnicy zamieszkiwał inwalida Otto Gehrke, który, jak pisał właściciel, prowadził „warsztat szewiecki” i piwnica służyła mu jako „pracownia względnie mieszkanie”. Jak bardzo właściciel „upychał” lokatorów, by zwiększyć dochody z kamienicy, niech świadczy fakt, że w 1938 roku urządził mieszkania na strychu domu. Zacytujemy tu, zachowując oryginalną pisownię, jeden z ciekawszych donosów do Wydziału Budowlanego w tej kwestii:

„Magistrat (…) każe zrywać drewniane płoty, chlewy i inne. Ale trzeba zajrzyć i do większych kamienic. Na przykład przy Mickiewicza No. 90, gospodaż zrobił mieszkania czwartym piętrze z komórek. Znajdują się tam belki których wyrżnąć niewolno, a jednak już pare są wyrżnięte co może grozić niebezpieczeństwo. Do tego jeszcze sufit jest wyklejony papierem, co może grozić pożar. A wysokie jest tak, jak szafa zwyczajna.” W szafie gdańskiej można urządzić sobie wygodne lokum, ale w szafie zwyczajnej”?

W istocie, w najwyższym punkcie strychu kamienica ta ma 2,5 metra wysokości, średnia zaś to 1,8 m, więc magistrat orzekł, że „mieszkanie to nienadaje się na stały pobyt ludzi”. Do dziś znajdują się tam mieszkania, bowiem nakaz ich likwidacji wydano w feralnym 1939 roku. Właściciel domu nie zdążył go wykonać.

W 1948 roku kamienica znajdowała się już pod zarządem miejskim. Dzięki rachunkom i wycenom z przedsiębiorstwa pana Rosochowicza, dowiadujemy się, że zamiast planowanego remontu attyki, konsol i wazonów znajdujących się nad kondygnacją strychową, dokonano rozbiórki i wywozu „550 kg. (…) bariery ozdobnej kutej, dziewięciu wazonów betonowych, 15 m. balustrady wraz z tralkami, dziewięciu sztuk filarków z cegły, 15 metrów attyki", a powstały materiał wywieziono poza miasto. W taki sposób oszpecono kamienicę.

Wiele wiemy o przeszłości tej perełki Bydgoskiego Przedmieścia. Niestety, nie wiemy, jaka czeka ją przyszłość. Oby jak najlepsza!

Zobacz też:

 Sławomir Kowalski

Toruński kościół na czarnej liście

Wideo

polecane: Flesz: Więzienie za przekręcanie liczników

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3