Siódme: nie kradnij w pracy

Joanna Pociżnicka
Kradzieże w pracy - ten problem nie skończył się z peerelem i wielkimi zakładami pracy, gdzie wszystko było państwowe, czyli niczyje. Kradnie się do dziś.

Kradzieże w pracy - ten problem nie skończył się z peerelem i wielkimi zakładami pracy, gdzie wszystko było państwowe, czyli niczyje. Kradnie się do dziś.

Jak kradną w firmach? 39 procent kradzieży notuje się w działach zaopatrzenia, 29 proc. - w działach sprzedaży. Na produkcji dochodzi do 22 procent kradzieży. Takie są wyniki badań Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes. Co ginie toruńskim pracodawcom?

- Przybory papiernicze, benzyna, papier toaletowy, mydło, kawa, cukier - wylicza Grażyna Spytek z Konfederacji Pracodawców Lewiatan. - Ograniczeniem jest wyobraź nia samych zainteresowanych.

<!** reklama>Przykładów nie trzeba szukać daleko. Na kradzieże papieru toaletowego skarży się po cichu toruński Urząd Skarbowy. Sprawy jednak nie zgłasza, bo oficjalnie nic się nie dzieje.

- Niby wszyscy wiedzą, że znika, ale nikt tego nie komentuje - mówi jeden z pracowników.

Również firma Orion w Ostaszewie, zajmująca się produkcją telewizorów, odnotowała straty. Jak duże? Tego nie wiadomo.

- Znajomy, który pracował na produkcji, zapytał mnie, czy nie chcę telewizora LCD, 32 cale za 800 złotych - opowiada pan Mariusz z Torunia. - Prosił, żebym popytał też znajomych.

Skąd miał ten sprzęt? Można się tylko domyślać. Mimo starań, nie udało nam się uzyskać odpowiedzi od firmy.

Piotra Rogowieckiego z organizacji Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, ta dyskrecja nie dziwi.

- To normalne, że nikt nie chce komentować takich rzeczy. Firma nie ma się czym chwalić. Z reguły pracodawcy załatwiają to po swojemu, bez udziału osób z zewnątrz. Nawet policji.

Tomasz Borowski jest właścicielem niewielkiej firmy produkującej meble biurowe. - Stolarzem był Artur, kolega jeszcze ze szkoły. Zajmował się zamawianiem płyt i akcesoriów. W magazynie nie zostawały żadne resztki materiałów. Tak, jakby wykorzystywano całe płyty.

Oszustwo zostało wykryte, kiedy właściciel zainwestował w program komputerowy, który automatycznie obliczał zużycie materiałów.

- Widziałem, ile się zużywa, a ile powinno być w magazynie. Jednak zamiast magazynować, resztki płyt Artur sprzedawał na „lewo”.

W tym przypadku skończyło się polubownie.

- Nie potrafiłem zgłosić tego na policję ze względu na lata znajomości. Ale teraz już nie mam skrupułów. Pracowników kontroluję non-stop.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie