Szef Eko-Taxi w Toruniu oskarżony o śmierć pieszego! "Przecież wszedł mi na czerwonym"

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Miłosz K. jest taksówkarzem z 35-letnim stażem. Kilka lat temu założył korporację Eko-Taxi w Toruniu.
Miłosz K. jest taksówkarzem z 35-letnim stażem. Kilka lat temu założył korporację Eko-Taxi w Toruniu. fb
Taksówkarz Miłosz K., szef znanej w Toruniu korporacji Eko-Taxi, oskarżony został o spowodowanie śmiertelnego wypadku przy ul. Odrodzenia. Prokuratura przyznaje, że główną przyczyną dramatu było zachowanie pieszego, ale kierowcy zarzuca zbyt szybką jazdę i przekroczenie "pojedynczej ciągłej".

Zobacz wideo: To już pewne. W 2021 roku będzie Czternasta Emerytura.

Absolutnie nie przyznaję się do winy! Pijany człowiek szedł na skróty przez ulicę, gdy na pasach było czerwone światło. Brutalnie mówiąc, prosił się o nieszczęście. A teraz wychodzi na to, że najlepiej winę zrzucić na kierowcę - denerwuje się taksówkarz Miłosz K., szef Eko-Taxi.

Warto przeczytać

Do tragedii doszło w nocy z 5 na 6 sierpnia 2020 roku, tuż przed przejściem dla pieszych u zbiegu ul. Odrodzenia z Aleją Solidarności. Pan Krzysztof przemierzał ulicę skrótem, przed pasami, na czerwonym świetle. Był nietrzeźwy. Nagle uderzyła w niego taksówka marki Toyota Prius, prowadzona przez Miłosza K. Pieszy był bez szans. Doznał złamania czaszki, wylewu do mózgu, złamania żeber, ręki i innych obrażeń.

Na podstawie nagrań z kamer monitoringu i opinii biegłego Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód ustaliła, że taksówkarz przekroczył prędkość (dozwolona była 60 km/h, a jechał przynajmniej 82 km/h) oraz pojedynczą linię ciągłą. Nie zachował szczególnej ostrożności i łamiąc przepisy odebrał sobie szansę na uniknięcie wypadku. Stąd akt oskarżenia wobec Miłosza K., który w sądzie odpowie za spowodowanie śmiertelnego wypadku (art. 177 par.2 kk). Grozi za to do 8 lat więzienia.

Co dokładnie wykazało śledztwo?

Formalnie to był już 6 sierpnia - dziesięć minut po północy. Dramat wydarzył się w centrum miasta. Dokładnie: przy ul. Odrodzenia, w rejonie skrzyżowania tej ulicy z Aleją Solidarności i Czerwona Drogą. Pieszy, pan Krzysztof, był nietrzeźwy. Ulicę przemierzał nieprawidłowo: nie na przejściu dla pieszych (na którym zresztą paliło się czerwone światło), ale kilka metrów przed nim.

Jak przekazuje prokurator rejonowy Marcin Licznerski, biegły z dziedziny badania wypadków komunikacyjnych za główną przyczynę tragicznego zdarzenia uznał właśnie zachowanie pieszego: to on nie ustąpił pierwszeństwa samochodowi. Niestety, taksówkarz Miłosz K. do wypadku się przyczynił. Jak konkretnie?

Po pierwsze, przekroczył dozwoloną prędkość. Obowiązuje tutaj ograniczenie do 60 km/h, a tymczasem kierowca taksówki jechał przynajmniej 82 km/h. Po drugie, Miłosz K. poruszał się częściowo nie swoim pasem jezdni - przekroczył pojedynczą linię ciągłą. Po trzecie wreszcie, nie zachował szczególnej ostrożności w rejonie przejścia dla pieszych, do czego każdy kierowca jest zobowiązany.

Te ustalenia sprawiły, że prokuratura zakończyła śledztwo aktem oskarżenia przeciwko Miłoszowi K., skierowanym niedawno do Sądu Rejonowego w Toruniu. Taksówkarz odpowie przed nim za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. To przestępstwo (art. 177 par. 2 kk) zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Szef Eko-Taki czuje się całkowicie niewinny

Miłosz K. ma wieloletnie doświadczenie w zawodzie taksówkarza. Trzy lata temu założył w Toruniu własną korporację pod nazwą Eko-Taxi. Uważa, że ma sporo wrogów w środowisku branżowym. Dlaczego? Twierdzi, że z powodu niższych, konkurencyjnych cen usług. Od toruńskich taksówkarzy jednak usłyszeć można coś zupełnie innego. Zarzucają Eko-Taxi, że "jeździ groźnie, po wariacku".

W sprawie sierpniowego wypadku taksówkarz czuje się absolutnie niewinny.

Nie przekroczyłem prędkości. To, że tak sobie wyliczył jakiś biegły, o niczym nie świadczy. My (taksówkarz i jego prawnik) zlecimy prywatna opinię innemu biegłemu i wtedy się okaże, jak jechałem - mówi Miłosz K.

Szef Eko-Taxi uważa, że niczym nie zawinił. Skandalem i krzywdą nazywa to, że w ogóle został oskarżony i będzie musiał stanąć przed sadem. - Powtarzam: ten człowiek prosił się o nieszczęście. Był pijany, szedł na skróty, wtargnął na czerwonym świetle. Zanim opinia publiczna rzuci we mnie kamieniem, niech spróbuje postawić się na moim miejscu. Co ja niby miałem wtedy zrobić?! Jak mogłem uniknąć potrącenia?! - nie kryje zdenerwowania Miłosz K.

Kondolencji nie złożył, bo nie zna rodziny

W opinii szefa taksówkarskiej korporacji, w Toruniu panuje zbyt duże przyzwolenie na łamanie przepisów przez pieszych i rowerzystów. -Gdy kierowca samochodu wjedzie na czerwonym, zaraz łapie go policja i karze mandatem. A pieszych? Nagminnie ryzykują, wchodzą na czerwonym i nikt ich za to nie karze. Jak kierowca zatrąbi czy zwróci uwagę, to wzruszą tylko ramionami i idą dalej - twierdzi Miłosz K.

O zmarłym tragicznie panu Krzysztofie, którego potrącił w sierpniową noc, taksówkarz - jak twierdzi - prawie nic nie wie. Nie zna miejsca jego pochodzenia, zamieszkania, sytuacji rodzinnej. Dlatego nie złożył kondolencji rodzinie. - Wiem tylko, że ta rodzina od razu zainteresowała się pieniędzmi, występując do PZU o odszkodowanie z mojego OC - zaznacza Miłosz K.

Jak przekazuje prokuratura, uderzenie taksówki w pieszego było tak silne, że lista obrażeń była długa. Potrącony pan Krzysztof doznał między innymi: złamania kości czaszki, krwawienia podtwardówkowego, podpajęczynówkowego i dokomorowego, obustronnego złamania żeber, stłuczenia płuca lewego i obecności krwi w jamie opłucnowej, złamania kości ramiennej lewej, rany łokcia i otarcia naskórka na głowie, tułowiu i kończynach. -To wszystko spowodowało śmierć pieszego - przekazuje prokurator.

Eko-Taxi jeździ, Miłosz K. również

Prokuratura nie zastosowała wobec Miłosza K. żadnych środków zapobiegawczych. Taksówkarz nie ma dozoru policyjnego, zakazu opuszczania kraju itp. Nie ma też zakazu prowadzenia pojazdów i kierowania firmą przewozową. - Eko-Taxi normalnie działa, ja normalnie mogę jeździć - podkreśla Miłosz K. w rozmowie z "Nowościami".

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mark

Nie lubię gościa ale postawienie mu zarzutów to przegięcie prokuratora. Pijany gość na czerwonym świetle i jeszcze jakimś skrótem to totalny brak odpowiedzialności! Od czerwca nowe przepisy, ciekawe czy prokuratorzy chętnie będą skazywać pieszych za rozmawianie przez telefon na przejściu? Aha panie/pani dziennikarz - szef tej mikrofirmy ma około 20 lat staż na nie 35(sic!) na taksówce.

Dodaj ogłoszenie