Szkolne porządki ze śmiercią w tle

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Takie piekło urządzili sobie sami ludzie oświaty - tylko to jest jasne półtora roku po samobójstwie Małgorzaty Dydo. Katechetka z Płużnicy była najsłabszym ogniwem systemu, który niszczy ludzi. I działa do dziś.

Takie piekło urządzili sobie sami ludzie oświaty - tylko to jest jasne półtora roku po samobójstwie Małgorzaty Dydo. Katechetka z Płużnicy była najsłabszym ogniwem systemu, który niszczy ludzi. I działa do dziś.

<!** Image 2 alt="Image 166915" sub="Śmierć Małgorzaty Dydo wstrząsnęła nie tylko środowiskiem nauczycielskim. Dziś, półtora roku od dramatu, nadal jest ono skonfliktowane. Doły mówią o mobbingu, a góra, z pozycji wojewódzkiej komisji, o pedagogach, których przeraziła wizja programu naprawczego. Fot. Miłosz Sałaciński/Archiwum">- Skromna, cicha, życzliwa ludziom. Sumienna nauczycielka, w przeciwieństwie do niektórych katechetów potrafiąca utrzymać dyscyplinę na lekcjach. Troszczyła się o dobro uczniów, angażowała w życie trzech parafii, do których należeli. Jej największym problemem był stres. Każdą uwagę krytyczną brała zbyt mocno do siebie. Za to pozytywna motywacja autentycznie dodawała jej skrzydeł i wyzwalała niespożyte pokłady energii - tak katechetkę zapamiętała Małgorzata Wechman, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Płużnicy do 2008 roku.

Rozmowy w cztery oczy

Listopad 2008 roku. Fotel dyrektora szkoły obejmuje Wiesława Sz. Podobno ma zrobić porządek w zabałaganionej placówce. Jest niewesoło: szkoła ma jedne z najgorszych w regionie wyniki testu klas szóstych. Zaczyna od ankietowania grona. Pyta o staż, dodatkowe kwalifikacje, pełnione funkcje, osiągnięcia. Potem, jak relacjonują nauczyciele, dzieli pedagogów na trzy grupy.

- Grupa nie do ruszenia (najstarsi stażem, z najwyższymi kwalifikacjami), zagrożonych (tych trzymano w ciągłej niepewności) i „najsłabsze ogniwo”, którego eliminację dyrekcja zapowiedziała na zebraniu rady pedagogicznej. Od większości oczekiwano donosicielstwa - wspomina pani Wiesława, jedna z nauczycielek. - Wprowadzono źle pojętą dyscyplinę. Przerwy skrócono o trzy minuty, by szybciej zaczynać lekcje. Na dyżurach zabroniono nam rozmów z dziećmi i rodzicami. Powstał „Regulamin pozostawienia nauczyciela na stanowisku pracy”.

<!** reklama>

Inni pedagodzy dokładają: ciągłe zastraszanie („dla wszystkich pracy nie ma”) i wszechobecny kult papierków. Współczująco głową kiwają tylko nauczyciele z Ryńska, gdzie wcześniej Wiesława Sz. też dyrektorowała. Wspominają atmosferę strachu, godziny pracy po nocach przy produkcji tabelek i załączników, środki uspokajające i nasenne. I, nieodłącznie, skłócanie podwładnych.

- Większość z nas wzywana była do jej gabinetu na rozmowy w cztery oczy. Starała się nas kupić, twierdząc, że pozostałe koleżanki są do niczego, albo wytworzyć atmosferę zagrożenia. Działała metodą „dziel i rządź”. Lubiła powtarzać: „Pamiętaj, koleżanki ci nie pomogą, najwyżej utopią w łyżce wody. Więc trzymaj ze mną” - przypomina polonistka z Ryńska.

Dywanik i śmierć

2 października 38-letnia Małgorzata Dydo po raz kolejny ląduje na dywaniku u dyrektor Sz. Według relacji koleżanek, wychodzi zdruzgotana.

<!** Image 3 align=right alt="Image 166917" >Pani Magdalena: - Mówiła nam, że została zrugana za przygotowanie dwóch identycznych rozkładów zajęć dla równoległych klas. Mąż dodaje, że od dawna obserwował, jak żona się wypala. Bardzo się starała, ale dyrekcja wciąż miała jakieś „ale”.

3 października katechetka popełnia samobójstwo. Zostawia męża i dwoje małych dzieci. Szkoła najpierw jest w szoku, potem zaczyna krzyczeć.

35 pracowników placówki podpisuje zawiadomienie do prokuratury. „Grono pedagogiczne Szkoły Podstawowej w Płużnicy składa doniesienie na dyrekcję szkoły panią Wiesławę Sz. i pana Piotra B. o znęcaniu się psychicznym i mobbingu stosowanym wobec wszystkich nauczycieli i pracowników niepedagogicznych szkoły. W wyniku trwającego od listopada 2008 roku mobbingu i manipulacji psychologicznej doszło do samobójczej śmierci jednej z nauczycielek oraz wyczerpania psychicznego i fizycznego pozostałych pracowników” - głosi jego treść. Donoszą też do inspekcji pracy i kuratorium oświaty.

9 października setki ludzi żegna śp. Małgorzatę na cmentarzu w Płużnicy. Dopiero po zdecydowanej interwencji nauczycieli dyrekcja odwołuje zaplanowane na 13 października uroczyste obchody Dnia Nauczyciela z udziałem lokalnych notabli. 30 października wójt Janusz Marcinkowski odwołuje Sz. z funkcji dyrektora. Jej zastępca B. wcześniej sam składa rezygnację. Tych zmian domagają się nie tylko nauczyciele, ale i rada rodziców.

I na co te badania?

Prokuratura Rejonowa w Wąbrzeźnie bada sprawę. Przesłuchuje wszystkich nauczycieli. Umarza postępowanie, bo nie dopatruje się ani wpływu dyrektorki Sz. na samobójczy krok katechetki, ani też psychicznego dręczenia innych podwładnych.

Państwowa Inspekcja Pracy za pomocą anonimowych ankiet bada, czy w szkole mogło dochodzić do mobbingu. Mogło - wynika z badania. Ustawodawca nie dał jednak inspekcji żadnych innych możliwości działania niż tylko stwierdzenie znamion mobbingu. To może pomóc w sądzie pracy, jeśli ktokolwiek z nauczycieli wystąpiłby z pozwem przeciwko Sz. Ale nikt tego nie robi.

Kujawsko-Pomorskie Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy uruchamia rzecznika dyscyplinarnego. 15 grudnia 2009 roku wnioskuje on do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy wojewodzie kujawsko-pomorskim o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Sz. Zarzuca jej uchybianie godności i obowiązkom nauczyciela. Konkretnie: po pierwsze - niewyjaśnianie celu i przyczyn wprowadzanych zmian, a w efekcie budzenie niepokoju o stanowisko pracy, stwarzanie atmosfery napięcia i wzajemnej nieufności wśród grona, po drugie - próby zastraszania pracowników, po trzecie - dyskredytowanie nauczycieli korzystających z urlopów dla poratowania zdrowia i zwolnień lekarskich, i po czwarte - manipulowanie podwładnymi.

Prawda o nauczycielach objawiona

Mija ponad rok. Do rozprawy przed komisją dochodzi 25 stycznia 2011 roku w Bydgoszczy. Skład orzekający to Ewa Heba (starsza wizytator), Anna Władkowska (dyrektorka gimnazjum w Ciechocinku) i nauczyciel Jan Zywert (II LO w Toruniu). Wiesławę Sz. reprezentuje jej adwokat. Nauczycieli w charakterze świadków, o co wnioskował rzecznik dyscyplinarny, nie wezwano. „Komisja uznała, że nie wniosą do sprawy nic poza tym, co przedstawione zostało w materiale dowodowym” - czytamy w uzasadnieniu decyzji.

A mówi ona, by postępowanie dyscyplinarne umorzyć. Z uzasadnienia wynika, że Sz. trafiła do zaniedbanej szkoły. „Liczne nieprawidłowości” to, m.in., brak statutu szkoły i zasad wewnątrzszkolnego oceniania, brak rocznego planu pracy szkoły, programów nauczania, nierealizowanie przez nauczycieli ścieżek międzyprzedmiotowych oraz niskie wyniki nauczania. Do tego aż siedmiu nauczycieli na urlopach dla podratowania zdrowia (2007/2008), potem trzech (kolejny rok). Nowa dyrektor odkryła też przydział godzin niezgodny z ramowym planem nauczania oraz kwalifikacjami nauczycieli (wf, plastyka, technika).

Sz. zaczęła wprowadzać zmiany. „Wymagała samodzielności i skuteczności przy rozwiązywaniu problemów, zaproponowała radzie pedagogicznej przyjęcie regulaminu zwalniania nauczycieli (...), wymagała obecności na dyżurach, nie wyrażała zgody na samowolną zmianę rozkładu dowozu dzieci”. Pedagodzy, zdaniem komisji, zaczęli się niepokoić. Dlaczego?

Bo nowy przełożony, ankietując, zaczął badać ich kwalifikacje. „Czy odczucia nauczycieli, którzy zaczęli uświadamiać sobie, kim naprawdę są i co sobą reprezentują, mogą obarczać dyrektora oskarżeniem o budzenie niepokoju o stanowisko pracy i stwarzanie atmosfery napięcia w szkole?” - pyta komisja.

To dla mnie potwarz

Nauczyciele w Płużnicy są zaszokowani orzeczeniem komisji. Nie dowierza też eksdyrektorka Wechman. - Stwierdzenia dotyczące braku podstawowej dokumentacji to potwarz dla mnie i ludzi, z którymi pracowałam - podkreśla. - W roku szkolnym 2007/2008 wynik ze sprawdzianu klas szóstych uległ poprawie po wdrożeniu programu poprawy efektywności kształcenia. Jeśli chodzi o liczne urlopy dla poratowania zdrowia, to może lepiej ich udzielić za dużo, niż o jeden za mało. Zresztą, Karta nauczyciela nie pozostawia tu pracodawcy żadnego luzu decyzyjnego.

 

* * *

Kuratorium od umorzenia odwołuje się do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jeśli to nie pomoże, Wiesława Sz. bez przeszkód może wracać do pracy. Nadal jest pracownikiem płużnickiej szkoły, choć przebywa na zwolnieniu lekarskim. Z dziennikarzami nie rozmawia od 2009 roku.


Zdaniem byłej dyrektorki

Przecież tu chodzi o dobro dziecka...

Małgorzata Wechman, która kierowała szkołą przed Wiesławą Sz., tak odnosi się do stwierdzeń wojewódzkiej komisji:

 

- Postanowiłam zabrać głos po zapoznaniu się z materiałami publikowanymi przez media. Nie mogę się odnieść do wszystkich przedstawionych w decyzji stwierdzeń Komisji Dyscyplinarnej, ponieważ nie znam pisma w całości. Nieprawdziwe są jednak stwierdzenia, dotyczące braku podstawowej dokumentacji oraz licznych urlopów zdrowotnych dla nauczycieli. Co ma wobec zgłaszania ich potrzeby uczynić przełożony? Zakwestionować orzeczenie lekarskie, podważać kompetencje służb medycznych? Zwolnienia lekarskie w zawodzie nauczyciela nie są niczym dziwnym. Pracują oni bowiem w dużych skupiskach, a zatem są narażeni na różne infekcje i nie mogą tak, jak to jest praktykowane w innych zawodach, na czas leczenia wykorzystać urlopu wypoczynkowego.

Jedno jest dla mnie pewne. Pani Wiesława Sz. przejęła szkołę prawidłowo funkcjonującą, z dobrymi wynikami dydaktycznymi i wychowawczymi. A nauczyciele są „źli”, kiedy dyrektor nie potrafi ich docenić, dowartościować, wesprzeć w trudnej i odpowiedzialnej pracy. Dyrektor odpowiada za atmosferę pracy, która w tym zawodzie jest wyjątkowo ważna, bo przekłada się na prawidłowe relacje uczeń - nauczyciel. A przecież tu chodzi o dobro dziecka.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kjnln

i jak te suki czuja sie po tylu latach czy gryzie je sumienie

Dodaj ogłoszenie